To ona króluje w filiżankach, bo robusta, choć mocniejsza, bywa kwaśna i kapryśna w smaku - cenią ją bardziej koneserzy kawy rzemieślniczej, wskazując na jej złożoność. Paradoks polega na tym, że w uprawie to właśnie arabika okazuje się bardziej wymagająca. I problem z nią zaczyna się już na plantacji. 

Smak, który może się zmienić na zawsze

Kawa dla wielu osób to nie tylko napój, to rytuał. Eksperci zaczynają porównywać jej przyszłość do bananów. Kiedyś miały inny aromat, dziś wielu mówi, że to już nie to samo. Smakują jakby mniej intensywnie, bardziej „papierowo”. Z kawą może być podobnie - ziaren może być mniej, a ich smak zacznie się zmieniać. I to nie dlatego, że ktoś coś zepsuje przy paleniu czy przechowywaniu, tylko przez to, co dzieje się na plantacjach.

Upał nie sprzyja ziarnom

Coraz wyższe temperatury i kapryśna pogoda robią swoje. Tam, gdzie kiedyś kawa rosła jak na drożdżach, dziś plony są słabsze i mniej przewidywalne. Wg danych szacunkowych Climate Central na większości (75%) światowych upraw na skutek globalnego ocieplenia kawa musi znieść dodatkowe dni ekstremalnych upałów. Rocznie to aż 2-3 dodatkowe miesiące, które wpływają niekorzystnie na jakość i smak kawy. A kawa, jak dobra beza, nie lubi przesady - za dużo ciepła i wszystko się sypie.

To też już nie jest tylko problem rolnika na drugim końcu świata. Zaczynają odczuwać to także palarnie, producenci gotowych napojów i kawiarnie. Dostawy zaczynają być nieregularne, a to wpływa nie tylko na biznes, ale też na życie codzienne wielu kawoszy, zirytowanych cenami i nieadekwatną do nich jakością produktu. 

Arabika - delikatna dama z konkretnymi wymaganiami

Z arabiką jest trochę jak z dobrym sernikiem na zimno - niby prosty, ale spróbuj zrobić bez odpowiednich składników i warunków. Niewykonalne. Ta odmiana potrzebuje konkretnej, najlepiej umiarkowanej temperatury i wysokości upraw. Jeśli na plantacji zrobi się za ciepło, przestaje się tam dobrze czuć.

Według danych Rabobanku w ciągu kolejnych 24 lat nawet 20% obecnych terenów upraw arabiki może przestać się do niej nadawać. A jeśli produkcja skupi się tylko w kilku miejscach, ceny będą skakać jak szalone przy byle problemie z pogodą.

Drożej i mniejszy wybór na półce

Pierwsze sygnały już widać. Ceny poszły mocno w górę, a to może być dopiero początek. Z czasem możesz zauważyć, że twoja ulubiona kawa kosztuje jeszcze więcej i zmieniła się proporcja ziaren w mieszankach (na korzyść dla robusty), co wpływa również na smak. 

Branża rozgląda się za rozwiązaniami. Coraz częściej mówi się o większym udziale robusty, bo lepiej znosi trudne warunki. Tyle że smakowo to już zupełnie inna historia. Ta odmiana jest bardziej intensywna, mniej subtelna, często też bardziej kwaskowa. Doceniają ją bariści i koneserzy, ale niekoniecznie ci, którzy piją 1-2 kawy dziennie bez rozkładania każdej na czynniki pierwsze, jak przy profesjonalnych testach wśród zawodowców i pasjonatów.

W poszukiwaniu ratunku

Producenci nie siedzą z założonymi rękami. Kombinują, jak mogą: sadzą kawę w cieniu, mieszają uprawy z innymi roślinami, szukają nowych odmian odpornych na suszę i upał. Tyle że to wszystko kosztuje, a mniejsze gospodarstwa nie zawsze mają środki, żeby wprowadzać takie zmiany.

Jedno jest pewne: kawa, jaką znamy wszyscy dziś, powoli się zmienia. I choć dalej będzie nam towarzyszyć przy śniadaniu, da się odczuć, że to już nie do końca ten sam smak, do którego się przyzwyczailiście.