Takie mielone mogłam jeść bez marudzenia nawet kilka dni z rzędu i spokojnie brałam po dwa naraz. Ziemniaczków ani surówki też nie zostawiałam. A gdy coś zostało z obiadu, następnego dnia przekładałam takim kotletem bułkę albo dwie kromki chleba. Pieczywo smarowałam musztardą, dodawałam sałatę, ogórek kiszony i robiłam sobie pierwsze, dziecięce „burgery” w polskim stylu.
Jedna przyprawa robi tu większą różnicę, niż myślisz
Mama od lat 80. dodaje do swoich pysznych kotletów mielonych pieprz ziołowy. Na 600-700 g mięsa wsypuje mniej więcej 1 płaską łyżeczkę. Nie przesadza z ilością, bo ta przyprawa ma mięso podkreślać smak mięsa, a nie go przykrywać.
Pieprz ziołowy jest znany w polskich kuchniach od czasów PRL-u i ma tę zaletę, że daje znacznie bardziej złożony smak niż sam czarny pieprz czy kilka przypraw typowych dla niego, ale stosowanych z osobna. W zależności od producenta w mieszance mogą znaleźć się m.in. kolendra, gorczyca, kminek, majeranek, cząber, papryka, liść laurowy czy chili. Niedawno udało mi się kupić pieprz ziołowy, w którym znalazła się nawet mieszanka typowa dla curry i... suszone mango - one również mogą ożywić smak takich kotletów. Muszę odsypać część mamie.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Każdy z tych składników wnosi coś innego: trochę korzenności, trochę ziołowego aromatu i lekkiej ostrości. Do mięsa mielonego pasuje to wyjątkowo dobrze. Właśnie dlatego mielone mamy zawsze smakowały mi „pełniej”. Nie były przesadnie doprawione, ale nie dało się też im zarzucić, że są nijakie. W czasach słusznie minionych trzeba było „kombinować”. Moja mama, stosując pieprz ziołowy, dobrze wiedziała, co robi i że taka „kombinacja” ma sens.
Cebula do kotletów mielonych? Tak, ale nie byle jak
Oprócz pieprzu ziołowego było też coś jeszcze - cebula i czosnek. Mama nie dodaje ich jednak do kotletów na łapu-capu i surowo. Na 600-700 g mięsa mama bierze 1 średnią cebulę i 2 ząbki czosnku. Cebulę kroi bardzo drobno i najpierw podsmaża ją na niewielkiej ilości tłuszczu, aż zmięknie i lekko się zeszkli. Czosnek, również drobniutko posiekany, trafia na patelnię dopiero na sam koniec, mniej więcej 1-2 minuty przed zdjęciem jej z palnika. To ważne, bo czosnek smażony zbyt długo szybko może się przypalić i nabrać gorzkiego smaku. Tutaj ma tylko oddać aromat i połączyć się z cebulą.
Co najważniejsze, mama nie odcedza później zawartości patelni. Cebulę i czosnek razem z tłuszczem ze smażenia po przestudzeniu przekłada do mięsa. Dzięki temu masa jest bardziej aromatyczna, a kotlety mielone z pieprzem ziołowym wychodzą bardziej miękkie i soczyste. Cebulę do kotletów mielonych możesz też dodać tak, jak Karol Okras - proponuje on nieco inny sposób:
Ten zapach od razu przenosi mnie do rodzinnej kuchni
Potem wystarczy już dodać pozostałe składniki, wyrobić masę, uformować kotlety i usmażyć je na złoty kolor. Dla mnie najważniejszy jest jednak właśnie ten moment, gdy na patelni smaży się cebula, a na końcu dochodzi do niej czosnek. Ten zapach do dziś kojarzy mi się z obiadem u mamy.
Jeśli twoje pyszne kotlety mielone mają smakować naprawdę wyraziście, wypróbuj ten zestaw: 1 płaska łyżeczka pieprzu ziołowego, 1 średnia cebula i 2 ząbki czosnku na 600-700 g mięsa. I koniecznie dodaj do masy także przestudzony tłuszcz z patelni. U mnie właśnie takie kotlety zawsze znikały pierwsze.


Obserwuj nas na Google














