Wg danych portalu CzytamyEtykiety.pl, po kawę sięga codziennie aż 82% Polaków, znajduje się ona w aż 96% domów, a aż 31% z nas wypija aż 3-4 kawy dziennie. Rocznie przekłada się to na średnio 760 filiżanek. Parzenie kawy kojarzy się z przerwą na krótki odpoczynek w ciągu dnia (trzeba poczekać, aż ekspres zmieli ziarna i nagrzeje wodę), a w wielu firmach jest to też okazją do wymiany ploteczek. A gdyby tak zrobić espresso w temperaturze pokojowej, bez podgrzewania wody? Australijskim badaczom się to udało.
Espresso bez gorącej wody - jak to możliwe?
Zespół z University of New South Wales w Sydney postanowił sprawdzić, czy można uzyskać napar o intensywności typowej dla espresso bez podgrzewania wody. Efekt okazał się obiecujący. Przygotowanie kawy tą alternatywną metodą zajęło około 2-3 minut, a cały proces zużywa nawet o 75 proc. mniej energii niż tradycyjne parzenie w ekspresie.
Sekret nowej metody tkwi w wykorzystaniu ultradźwięków. To fale dźwiękowe o bardzo wysokiej częstotliwości, których człowiek nie słyszy. Powodują one powstawanie mikroskopijnych pęcherzyków w wodzie. Gdy pęcherzyki gwałtownie znikają, uwalniają energię, która pomaga szybciej wydobyć z mielonej kawy aromaty, olejki i inne związki odpowiadające za smak naparu. Bez tego zjawiska uzyskanie tak skoncentrowanej kawy w wodzie o temperaturze pokojowej nie było możliwe.
Ślepy test nie pozostawił złudzeń
Badacze zaprosili do degustacji kawy ultradźwiękowej około 100 osób regularnie pijących kawę. Każdy otrzymał cztery próbki podane w identycznych kubkach i schłodzone do tej samej temperatury. Wśród nich znalazło się tradycyjne espresso oraz jego odpowiednik przygotowany nową metodą.
Uczestnicy nie potrafili jednoznacznie wskazać, które espresso powstało w klasyczny sposób. Nie zauważyli istotnych różnic w smaku, aromacie ani poziomie goryczki. Co więcej, w przypadku kawy filtrowanej wyżej oceniono wersję przygotowaną z wykorzystaniem ultradźwięków.
To nie jest cold brew - a klasyczna kawa na ciepło
Choć do przygotowania naparu używa się wody o temperaturze pokojowej, nie jest to klasyczne cold brew. Tradycyjna kawa parzona na zimno wymaga nawet kilkunastu godzin i daje łagodniejszy efekt. Tutaj celem było uzyskanie intensywności zbliżonej do espresso w zaledwie kilka minut.
Czy producenci ekspresów do kawy mają powody do obaw?
Choć brzmi to rewolucyjnie, sami autorzy badania studzą emocje. Ich zdaniem nowa technologia nie zastąpi szybko domowych ekspresów. Największy potencjał widzą w przemyśle spożywczym, zwłaszcza przy produkcji gotowych napojów kawowych i koncentratów. W takich przypadkach ograniczenie zużycia energii może przynieść największe oszczędności.
Czy kawa ultradźwiękowa to zupełna nowość?
Co ciekawe, urządzenia wykorzystujące ultradźwięki do przygotowania kawy (ale na zimno) już istnieją i są nawet dostępne w Polsce. To tzw. sonikatory, stosowane głównie w laboratoriach, przez profesjonalnych baristów i producentów napojów.
Dzięki falom ultradźwiękowym potrafią skrócić proces ekstrakcji z wielu godzin do zaledwie kilku sekund lub minut, jednocześnie wydobywając bogatszy aromat i zapewniając powtarzalną, wysoką jakość i smak każdej porcji. Na razie jednak pozostają niszowym rozwiązaniem i trudno je porównywać z popularnością domowych ekspresów.
Czas pokaże, czy i kiedy producenci ekspresów zaczną stosować takie rozwiązania. Ograniczenie wykorzystania energii nawet w warunkach domowych czy w ekspresach firmowych o 75% wydaje się drobnostką (szczególnie przy innych wydatkach i masowej eksploatacji sprzętu), ale biorąc pod uwagę inne urządzenia „pożerające” coraz droższy prąd, każda oszczędność tego typu nabiera sensu.

















