Naleśniki należą do tych potraw, które zapewne robisz już nawet bez zaglądania do przepisu. Mąka, mleko, jajka, trochę wody i możesz rozgrzewać patelnię. Wszystko wydaje się tak proste, że trudno spodziewać się tutaj wielkich niespodzianek.
A jednak właśnie przy takich dobrze znanych daniach mała zmiana potrafi zrobić największe wrażenie. Możesz użyć tego samego przepisu co zawsze, a naleśniki będą wyglądały zupełnie inaczej. Bardziej złociście, apetycznie i po prostu efektownie - zobaczysz, że będą zbierać same komplementy.
Kurkuma w cieście naleśnikowym
Ja osiągam taki rezultat dzięki kurkumie. Wystarczy niewielka ilość dodana do ciasta. Nie chodzi o to, żeby naleśniki smakowały tą przyprawą. Kurkuma ma przede wszystkim nadać im kolor.
Po usmażeniu naleśniki wyglądają, jakby zostały przygotowane na wyjątkowo żółtych jajkach. To właśnie ich wygląd najczęściej zwraca uwagę, kiedy pojawiają się na stole. Zamiast bladych placków masz złociste naleśniki, które prezentują się znacznie bardziej apetycznie.
Nie przesadzaj jednak z ilością przyprawy. W tym sposobie liczy się umiar. Kurkuma ma pozostać małym sekretem. Jeśli po pierwszym kęsie każdy będzie wiedział, co dodałeś do ciasta, prawdopodobnie wsypałeś jej za dużo.
Na około 250 g mąki zacznij od 1/4 łyżeczki kurkumy. To niewiele, ale ta przyprawa bardzo mocno barwi. Jeśli uznasz, że efekt jest za delikatny, następnym razem możesz zwiększyć ilość do około 1/2 łyżeczki.
Adobe Stock, Ravinder
Jak zrobić ciasto na naleśniki, żeby było cienkie i elastyczne?
Kurkuma może poprawić kolor, ale nie naprawi źle przygotowanego ciasta. Jeśli chcesz rzeczywiście usłyszeć pochwały przy stole, naleśniki muszą być nie tylko złociste, lecz także cienkie, miękkie i elastyczne.
Na około 10-12 naleśników przygotuj:
- 250 g mąki pszennej,
- 2 jajka,
- 250 ml mleka,
- 250 ml wody, najlepiej gazowanej,
- 1 łyżkę oleju lub roztopionego masła,
- szczyptę soli,
- 1/4-1/2 łyżeczki kurkumy.
Jeśli przygotowujesz naleśniki na słodko, możesz wsypać również łyżeczkę cukru. Nie dodawaj go jednak zbyt dużo. Słodkie ciasto szybciej przypala się podczas smażenia, a przecież zależy ci na złocistym, a nie ciemnobrązowym kolorze. Zacznij od wymieszania mąki, soli i kurkumy. W drugim naczyniu połącz jajka, mleko oraz mniej więcej połowę wody. Następnie stopniowo dodawaj suche składniki i mieszaj całość trzepaczką. Kiedy pozbędziesz się grudek, dolej pozostałą wodę. Na końcu dodaj olej lub roztopione i przestudzone masło.
Gotowe ciasto powinno być wyraźnie płynne. Kiedy nabierzesz je chochlą, powinno spływać równym, dość cienkim strumieniem. Jeżeli jest bardzo gęste, naleśniki również wyjdą grube. W takim przypadku dolej trochę wody albo mleka. Nie wlewaj od razu połowy szklanki. Dodawaj płyn po jednej lub dwóch łyżkach i za każdym razem mieszaj. W ten sposób łatwiej uzyskasz właściwą konsystencję. Ja chętnie używam wody gazowanej, bo naleśniki wychodzą dzięki niej delikatne. Nie oznacza to jednak, że bez niej przepis się nie uda. Jeśli masz pod ręką tylko zwykłą wodę, spokojnie możesz jej użyć.
Nie zaczynaj smażenia od razu po wymieszaniu składników. Jeśli masz czas, odstaw ciasto na około 15-30 minut. To drobiazg, który naprawdę pomaga. Po takim odpoczynku masa zwykle lekko gęstnieje i staje się bardziej jednolita. Naleśniki łatwiej się smażą, są elastyczne i rzadziej rozrywają się podczas przewracania lub zawijania farszu. Przed smażeniem koniecznie ponownie wymieszaj ciasto. Jeśli zauważysz, że stało się zbyt gęste, dodaj trochę wody.
Pierwszy naleśnik potraktuj jako test. Jeśli wyszedł gruby, masa wymaga rozcieńczenia. Jeśli naleśnik łatwo się rozrywa, ciasto może być z kolei zbyt rzadkie. Sam złocisty kolor przyciąga uwagę, ale dopiero odpowiednia konsystencja sprawia, że te naleśniki naprawdę zasługują na komplementy.


Obserwuj nas na Google













