Supermarkety przyzwyczaiły klientów do promocji, nowych produktów i zmian w wystroju sklepów. Tym razem Kaufland zdecydował się jednak na coś zupełnie innego. W wybranych placówkach na Górnym Śląsku tradycyjne polskie nazwy kategorii produktów zyskały śląskie odpowiedniki. Dzięki temu podczas codziennych zakupów można zetknąć się ze słowami, które dla mieszkańców regionu są doskonale znane, ale dla osób z innych części Polski mogą brzmieć raczej zagadkowo.

Nie chodzi przy tym o zmianę nazw handlowych konkretnych artykułów, lecz o tablice informujące gwarą, gdzie znajdują się poszczególne grupy produktów. Polskie określenia pozostały na swoim miejscu, a śląskie umieszczono tuż obok nich. To sposób na docenienie śląskiej lokalnej tożsamości i przypomnienie, że tak zwana śląska godka nadal jest obecna w codziennym życiu mieszkańców Górnego Śląska. 

Kaufland wprowadził śląskie nazwy produktów

Pierwszym supermarketem sieci Kaufland, w którym pojawiły się dwojakie oznaczenia, była placówka w Knurowie. Klienci mogli zobaczyć na tablicach zarówno polskie nazwy kategorii produktów, jak i ich śląskie odpowiedniki.

Rozwiązanie spotkało się z pozytywnym przyjęciem. Dlatego sieć zdecydowała się wykorzystać je również w Katowicach, w sklepie znajdującym się w centrum handlowym Silesia City Center. Ostatecznie skończyło się na ponad 20 placówkach na całym Górnym Śląsku.

Wprowadzenie regionalnych określeń nie oznacza, że osoby nieznające śląskiej gwary będą miały trudności ze znalezieniem potrzebnych artykułów. Każdej śląskiej nazwie towarzyszy polski odpowiednik, dlatego oznaczenia pozostają czytelne dla wszystkich klientów.

Przedsięwzięcie ma również wymiar kulturowy. Śląskie słownictwo, dotychczas kojarzone przede wszystkim z domowymi rozmowami i regionalnymi tradycjami, pojawiło się w przestrzeni dużej sieci handlowej, co do tej pory było raczej rzadkością. Dzięki temu staje się widoczne także dla osób, które na co dzień nie posługują się dialektem.

Nudle, wuszt i zymft. Co oznaczają śląskie nazwy w Kauflandzie?

Nowe tablice mogą zainteresować szczególnie tych klientów, którzy nie znają regionalnego słownictwa. Niektóre określenia łatwo rozszyfrować, inne wymagają chwili zastanowienia.

Wśród nazw pojawiających się w sklepach znalazły się między innymi:

  • Nudle – makarony
  • Wuszt – kiełbasa
  • Zymft – musztarda
  • Bombony – cukierki
  • Oplerki - parówki
  • Kukurzica - kukurydza
  • Jodło fertich – gotowe dania
  • Miechy na hasie – worki na śmieci
  • Futer do kotōw – karma dla kotów

Szczególnie ciekawe są nazwy, które trudno skojarzyć z ich polskimi odpowiednikami. Przykładowo określenie „miechy na hasie” (worki na śmieci) może wydawać się tajemnicze, jeśli nie zna się śląskiego słowa „hasiok”, oznaczającego śmietnik.

Z kolei nudle to określenie dobrze znane w śląskich domach, gdzie makaron od pokoleń stanowi ważny element tradycyjnej kuchni i bazę tzw. nudelzupy.

Takie oznaczenia sprawiają, że codzienne zakupy stają się okazją do poznawania regionalnego słownictwa, a dla osób wychowanych na Śląsku mogą być miłym przypomnieniem rodzinnych tradycji.

Śląskie smaki mają w Kauflandzie osobne miejsce

Dwujęzyczne tablice nie są jedynym regionalnym akcentem w katowickim supermarkecie. Jak informowało biuro prasowe Kaufland Polska, w placówce w Silesia City Center przygotowano również specjalny dział „Śląskie smaki”/„Ślōnskie smaki”.

Znalazło się w nim kilkaset artykułów pochodzących od lokalnych dostawców. Dzięki temu regionalny charakter sklepu nie ogranicza się wyłącznie do nazw umieszczonych nad półkami. To istotne szczególnie na Górnym Śląsku, gdzie tradycje kulinarne pozostają ważną częścią miejscowej kultury. Produkty regionalne i charakterystyczne określenia tworzą w sklepie przestrzeń nawiązującą do lokalnego dziedzictwa.

Źródło: nto.pl, kaufland.pl