Na liście najgorszych specjalności nie brakuje egzotycznych potraw, które dla większości Europejczyków wydają się bardzo nietypowe. Tym większe zaskoczenie budzi fakt, że obok smażonych owadów z Tajlandii czy naleśników z krwią renifera znalazło się coś tak zwyczajnego i swojskiego. Wielu mieszkańców Śląska na pewno się oburzy.
Bułczanka obok robaków i galaretek z węgorza? Trudno w to uwierzyć
Śląski żymlok, znany również jako bułczanka, zajął 17. miejsce na liście najgorszych dań świata i 12. w europejskim zestawieniu TasteAtlas. To regionalna odmiana kaszanki, ale zamiast kaszy wykorzystuje się w niej namoczone bułki. Do masy trafiają także podroby, krew wieprzowa, cebula oraz przyprawy. Gotową kiełbasę najczęściej gotuje się, a później podaje na ciepło lub podsmaża.
W porównaniu z klasyczną kaszanką żymlok ma delikatniejszą, bardziej miękką konsystencję i łagodniejszy smak. Zarówno na europejskiej, jak i na światowej liście nie brakuje też jednak innych potraw z dodatkiem krwi zwierzęcej - ten składnik często budzi niesmak dość powszechnie i niezależnie od narodowości.
Fot. https://commons.wikimedia.org/, autor: Ewkaa
Jeszcze większe zdziwienie może dziwić towarzystwo, w jakim znalazł się śląski przysmak. Wyżej od niego na niechlubnej europejskiej liście sklasyfikowano między innymi:
- Pizza Vulkanen ze Szwecji (napakowany wieloma dodatkami placek)
- islandzkie svið, czyli gotowaną lub opalaną owczą głowę
- thorramatur - zestaw tradycyjnych islandzkich ryb i mięs
- hiszpańską tortilla paisana, czyli wiejski omlet z ziemniakami, warzywami i szynką serrano
- szwajcarską heusuppe, czyli zupę przygotowywaną na wywarze z siana
Menu jest zróżnicowane, choć na pierwszy rzut oka można zauważyć, że niektóre dania znalazły się na liście jakby przez przypadek - wydają się dość „zwyczajne”.
Najgorsze dania świata. Na liście nie brakuje zaskoczeń
Pierwszą dziesiątkę światowego rankingu otwierają:
- Pizza Vulkanen (Szwecja)
- svið (Islandia)
- thorramatur (Islandia)
- blodplättar ze Szwecji, czyli naleśniki z krwią renifera, podawane z żurawiną lub brusznicą
- truchas a la Navarra z Hiszpanii - pstrąg faszerowany szynką
- chilijskie milcao - placki ziemniaczane ze słoniną
- szwedzkie blödpalt - pierogi z żytniej lub jęczmiennej mąki z dodatkiem krwi renifera
- izraelski kugel yerushalmi - pieczony makaron z karmelem i pieprzem
- angielskie jellied eels, czyli węgorze w galarecie, w XVIII w. podawane jako jedzenie uliczne
- chilijskie chapalele - chlebek ziemniaczany
Tuż za pierwszą dziesiątką uplasowały się tajskie hon mhai, czyli smażone owady, grecka sałatka z karczochów aginares salata, ambuyat z Brunei - kleista masa ze skrobi sagowca, tortilla paisana, heusuppe oraz włoskie nervetti - potrawka przygotowywana z gotowanych chrząstek i ścięgien wołowych.
Czy żymlok naprawdę zasłużył na miejsce w takim gronie? Dla wielu Ślązaków odpowiedź może być tylko jedna. Ten regionalny przysmak od pokoleń gości na stołach i trudno uwierzyć, że został oceniony gorzej niż wiele znacznie bardziej egzotycznych potraw.

















