Kiedy mam trochę wolnego czasu, lubię przygotować większą porcję pierogów i zamrozić na później. Szykuję farsz, zagniatam ciasto i zabieram się do pracy. Dawniej właśnie na tym etapie zaczynały się moje problemy. Zamiast sprawnie wykrawać kółka i nakładać nadzienie, co chwilę musiałam przerywać pracę, bo ciasto albo się zwijało i kurczyło pod wałkiem, albo lepiło. Od kilku lat stosuję prostą sztuczkę na wałkowanie ciasta na pierogi, która oszczędza mi sporo nerwów i sprzątania.
Jak rozwałkować ciasto na pierogi bez podsypywania mąką?
Zanim zabiorę się za przygotowywanie pierogów, wkładam wałek do zamrażalnika na około godzinę. Wyjmuję go dopiero wtedy, gdy ciasto jest już zagniecione i gotowe do rozwałkowania. Dzięki temu znacznie mniej przykleja się do powierzchni wałka, a ja nie muszę co chwilę oprószać go mąką.
Dlaczego to działa? Schłodzony wałek ma niższą temperaturę niż ciasto. Podczas krótkiego kontaktu z jego powierzchnią wierzchnia warstwa ciasta lekko się ochładza. Może dzięki temu mniej się kleić i łatwiej odchodzić od wałka. Efekt jest jednak przejściowy, bo wałek stopniowo się ogrzewa. Wałkowanie ciasta na pierogi w ten sposób idzie jednak znacznie szybciej i sprawniej.
Sama stosuję ten sposób przy drewnianym wałku. Polecam też jednak metalowy lub marmurowy wałek do ciasta, bo po przemrożeniu utrzymują one temperaturę znacznie dłużej niż drewno czy plastik. Dodatkowo szybciej też chłoną chłód, więc może im wystarczyć ok. 40-45 minut chłodzenia w zamrażarce.
Takie wałki poleciła mi ostatnio koleżanka, która zajmuje się pieczeniem tortów na zamówienie. Metalowych wałków często używają profesjonaliści. Jeszcze takiego nie mam, ale Daria tak mnie zachęciła, że wkrótce sobie kupię. Zmrożony wałek przyda się też do wałkowania kruchego ciasta, które nie lubi ciepła.
AdobeStock Борис Бондарчук
Żadnej dodatkowej mąki ani papieru do pieczenia. Tak wałkuję ciasto bez kombinowania
Najbardziej lubię w tej metodzie to, że niczego nie muszę kupować. Nie potrzebuję specjalnej stolnicy, silikonowych akcesoriów ani zmieniania sprawdzonego przepisu na ciasto. Nie muszę też rozwałkowywać ciasta między arkuszami papieru do pieczenia. Próbowałam tej metody, ale papier potrafił przesuwać się po blacie i marszczyć pod wałkiem. Zamiast ułatwiać pracę, tylko mnie irytował.
Schłodzony wałek pomaga mi również ograniczyć podsypywanie mąką. To ważne, bo jej nadmiar stopniowo zmienia konsystencję ciasta. Staje się ono coraz bardziej suche, sztywniejsze i trudniejsze do rozciągania. Bez dodatkowej mąki pozostaje miękkie, plastyczne i elastyczne. Łatwiej rozwałkować je na cienki placek, a później szczelnie skleić brzegi pierogów, co przekłada się na późniejsze pierogi - wychodzą delikatne, a ciasto po ugotowaniu nie jest twarde ani suche.
Jeden błąd potrafi zepsuć nawet idealne ciasto. Pilnuję tego przy każdym lepieniu
Samo schłodzenie wałka nie wystarczy, jeśli ciasto podczas lepienia będzie długo leżało odkryte. Dlatego zawsze dzielę je na dwie lub trzy części. Jedną część rozwałkowuję, a pozostałe przykrywam miską albo folią spożywczą. Wolę działać tutaj na raty: przygotować mniejszy placek, szybko wykroić kółka i ulepić pierogi, zanim brzegi obeschną. Dopiero później sięgam po kolejną porcję.
Dzięki temu powierzchnia ciasta nie obsycha. Kiedy wykrawam kółka i nakładam farsz, brzegi nadal są miękkie i lekko wilgotne. Nie muszę też smarować ich wodą, żeby dobrze się połączyły.


Obserwuj nas na Google














