W redakcji codziennie rano widujemy się na kolegiach i omawiamy wspólnie tematy tekstów, a przy okazji wymieniamy kulinarnymi nowinkami. W ostatnim czasie chyba nic innego nie poruszyło nas aż tak mocno, jak bardzo niska cena masła. Za pierwszym razem 0,99 zł za kostkę brzmiało trochę jak kiepski kwietniowy żart. Wszyscy razem szukaliśmy jakiegoś haczyka. Może to cena przy zakupach na jakąś określoną, bardzo wysoką kwotę? Nic z tych rzeczy. Jedyny warunek na tak niską cenę to "przy zakupie 3". Jeszcze niedawno średnia cena masła wynosiła ok. 5 zł za kostkę, a wszyscy dobrze pamiętamy, że w pewnym momencie potrafił to być nawet wydatek rzędu 8-9 zł. Skąd zatem raptem nagle "marne" 99 groszy?!
"Podejrzanie" tanie masło
Za pierwszym razem przeanalizowałam gazetkę i warunki promocji pod każdym możliwym kątem - tak, naprawdę 0,99 zł i to bez żadnych dodatkowych skomplikowanych haczyków w stylu obowiązek zakupów za 400 zł ani innych "ukrytek". Jedyny warunek, trzeba było wziąć na raz 3 sztuki. Postanowiłam wybrać się do sklepu i przekonać osobiście. Faktycznie udało mi się kupić kilka kostek masła w podejrzanie niskiej cenie. Z niedowierzaniem oglądałam paragon.
Promocję podchwyciły szybko inne markety. Przez kilka dni prawie wszędzie można było kupić różne masła w cenie poniżej złotówki. Przecież tyle nie kosztują teraz nawet bułki!
Nie dawało mi to spokoju i czekałam na jakieś racjonalne wyjaśnienie tej zagadki. Myślałam, że to tylko przedświąteczny chwyt znanych marketów, ale po świętach znowu dojrzałam w gazetkach taką samą promkę. Tym razem z limitem dziennym - w gazetce widniała informacja, że można kupić 1 kostkę na dzień. Dla wielu osób nie jest to jednak za duży problem, bo mogą skorzystać z kart Biedronka innych członków rodziny, aby kupić więcej kostek.
Fakt faktem - mocno cierpią na tym zapewne producenci znanych margaryn, które wielu Polaków regularnie kupuje do wypieków. W obecnej sytuacji ich zakup w ogóle przestał być opłacalny, bo o wiele taniej jest kupić zwyczajne masło i dodać do ciasta.
Komentarz UOKiK na temat cen masła
Sprawa okazała się na tyle nurtująca, że odniósł się do niej nawet UOKiK. W wypowiedzi dla serwisu dlahandlu.pl, przedstawiciel UOKiK wyraźnie podkreślił, że ceny w Polsce nie są regulowane. Urząd może ingerować tylko w konkretnych przypadkach - np. gdy dochodzi do zmowy cenowej albo nadużywaniu pozycji dominującej.
Sama niska cena, nawet jeśli jest znacznie poniżej kosztów, nie stanowi żadnego naruszenia prawa. UOKiK zwraca uwagę, że tak atrakcyjne promocje mogą być potem rekompensowane np. wyższymi cenami innych produktów.
To całe wyjaśnienie zagadkowo niskiej ceny masła. Sklepy mają konkretny powód - masło staje się tzw. loss leaderem, na którym wprawdzie tracą, ale dzięki temu skłaniają klientów do większych zakupów. W marketach bardzo obrazowo widać ten mechanizm. Wiele osób, skuszonych niską ceną masła, przychodzi przy okazji po inne zakupy. Straty na jednym produkcie są więc szybko rekompensowane.

















