Niewiele jest lepszych rzeczy w życiu niż kromka jeszcze ciepłego chleba prosto z pieca posmarowana masłem. Masło robi ostatnio zawrotną karierę w sklepach. Przy okazji Wielkanocy jest mocno przeceniane w dyskontach. Jest wabikiem, który służy temu, by dopełnić koszyk czymś jeszcze: bo jak to tak, wyjść przed świętami ze sklepu jedynie z 3 kostkami masła w koszyku? To się nie godzi. Nasza wydawczyni, Marta, jest znana w redakcji z kupowania masła z wyprzedzeniem na zapas w okazyjnej cenie i zamrażarki pełnej tego cennego dobra. Jeśli chcecie pożyczyć masło, to tylko u niej - ma masło kilku marek do wyboru. Ja sprawdziłam, o co chodzi z tym polskim masłem, a ona przeprowadziła dodatkowo miniśledztwo na temat pochodzenia masła u siebie w domu - na 3 rodzajach. Co z tego wyszło? Czytaj dalej.
Czy polskie masło naprawdę jest „nasze”?
W polskim prawie na temat informacji dla konsumenta nie ma jednoznacznego nakazu, by producent musiał szczegółowo informować o pochodzeniu poszczególnych składników masła (czy jakiegokolwiek innego produktu) - o ile nie używa on jednoznacznych komunikatów typu „produkt polski”. Jest to pewnym wytrychem do zatajania lub przemilczania faktycznego pochodzenia masła, które znajduje się w sklepach.
Producenci stosują na opakowaniach oznaczenia, które kojarzą się z Polską, jakością masła i lokalnością - w tym np. flagę Polski, grafiki wsi, starą maselnicę do ręcznego wyrobu masła lub kankę na mleko. To, co rzuca się w oczy jako pierwsze, nie powinno być jednak wiążące dla nas, klientów. Flaga w tej sytuacji nie znaczy zbyt wiele - często przysłania wręcz ona realne pochodzenie masła. Znacznie ważniejsze niż to, co widać od razu, jest to, w co trzeba się wczytać na etykiecie - często w okularach.
Kiedy można mówić o autentycznym polskim maśle?
Na profilu Pomysłodawcy na Facebooku znalazł się wpis na temat prawdziwości i fałszywości polskiego masła. Autor tego profilu jest znany z demaskowania niewygodnych faktów i sztuczek przy produkcji żywności. Twórca pokazał masło w opakowaniu, które mogłoby świadczyć o tym, że jest ono w 100% polskie: z biało-czerwoną flagą i dumnym napisem „wyprodukowano w Polsce”.
Tymczasem pod flagą można przeczytać niewielki dopisek „ze śmietanki z UE oraz spoza UE". Co się za tym kryje? Oznacza to nie mniej, nie więcej niż to, że surowiec (śmietana użyta do wyrobu masła) mogła pochodzić z zagranicy - a w takim przypadku trudno mówić o w 100% polskim pochodzeniu. Nawet, jeśli masło zostało wytworzone i zapakowane już u nas. Najczęściej nie wiadomo też, skąd dokładnie ona pochodzi - może być skądkolwiek.
Redakcyjny test na polskie masło - sprawdzamy 3 typy
Jak wygląda sprawa na kostkach masła, które kupiła ostatnio nasza wydawczyni, Marta? Sprawdzamy po kolei.
Masło ekstra Mleczna Dolina (biedronkowe). Na opakowaniu jest flaga, w składzie jedynie śmietanka, 82% tłuszczu mlecznego. Składowo wszystko się zgadza, ale brakuje jednoznacznej informacji na opakowaniu na temat pochodzenia samej śmietanki, z której jest masło. Na tle flagi jest jednak dopisek, że masło jest z polskiego mleka - a to pomaga wysnuć wniosek, że masło w 100% jest polskie (bo w końcu oprócz pochodnych mleka - śmietanki, w składzie nie ma tu nic więcej). Dla pewności producent mógłby napisać o tym wprost, bo trzeba dedukować samemu:
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Masło ekstra Z polskiej mleczarni (MLEKOVITA). Tutaj zgadza się wszystko. Na tle flagi widnieje napis „produkt polski”, co jest jasną informacją dla klienta, że masło jest nasze, swojskie, a nie z importowanych składników:
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Masło łowickie ekstra. Tutaj producent nawiązuje na opakowaniu do regionalności i długiej tradycji mleczarskiej (firma istnieje od 1906 roku). W kwestii składu wszystko się zgadza, ale brakuje jednoznacznej informacji na temat pochodzenia śmietanki:
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Jak widać, masło MLEKOVITA jest tutaj pewne, Mleczna Dolina - z dużym prawdopodobieństwem jest na 100, a nie na 82% polskie, a masło łowickie do poprawki, jeśli chodzi o etykietę i informację dla klientów.
Zasady dotyczące miodu - wzór do naśladowania
Regulacje dotyczące miodu mogą być wzorem do wprowadzenia dla unijnych producentów masła. Obecnie nie ma obowiązku oznaczania pochodzenia składników masła krajami pochodzenia. Dla miodu zostało to przeforsowane. Od 2024 roku obowiązuje unijna regulacja, na bazie której producenci miodu są zobowiązani do wskazania na etykiecie wszystkich krajów z których pochodziły składniki użyte w mieszance miodu. Nie ma już miejsca na ogólniki typu „mieszanka miodów pochodzących z UE i niepochodzących z UE”. Prawo wyszło w tym przypadku naprzeciw uczciwym producentom miodu, którzy cierpią na chińskich podróbkach miodu i skarżą się na spadającą jakość (za którą idzie też spadek cen).
Jak kupić dobre masło?
Aby kupić dobre polskie masło, zwróć uwagę na dopisek na temat pochodzenia śmietanki. Jeśli w ogóle go nie ma, a jesteś przywiązany do smaku naszego masła, lepiej odłożyć taką kostkę na półkę, bo możesz się rozczarować. Dobrym znakiem jest też wyraźne i jasne oznaczenie „produkt polski” - w jego przypadku nie ma już za czym się schować i z czym kombinować. Wówczas producent jest zobowiązany do utrzymywania całego procesu produkcji w Polsce - na każdym jej etapie. Podobny dopisek („wyprodukowano w Polsce”) nie oznacza jednak tego samego. W tym przypadku masło fizycznie na pewno wyprodukowano w Polsce, ale możliwe, że z zagranicznych składników.
Warto też przy tym sprawdzić, czy producent deklaruje wykorzystanie polskiego mleka. To również potwierdza jakość masła. A oprócz tego - wiadomo. Masło powinno mieć minimum 82% tłuszczu mlecznego. Czasami zdarzają się też kostki o 83% zawartości tego tłuszczu. Jeśli w składzie kostki masła są też jakiekolwiek inne tłuszcze (w tym pochodzenia roślinnego), w rzeczywistości nie jest masłem, a wyrobem masłopodobnym lub margaryną.

















