Komisja Europejska zalicza miód do dziesięciu produktów spożywczych szczególnie narażonych na fałszowanie. Najnowsze unijne badania wykazały nieprawidłowości w 14 proc. badanych próbek miodu importowanego. Wcześniejsza unijna akcja „From the Hives” z 2023 r. przyniosła jeszcze bardziej alarmujące wyniki. Fałszowanie miodu i nieuczciwe praktyki z nim związane dotyczyły aż 46 proc. sprawdzanych próbek. Po tych doświadczeniach zmieniły się unijne przepisy dotyczące oznaczania pochodzenia produktu.

Dalsze działania (oprócz kontroli i kar) zapowiedziały też nasze krajowe instytucje kontroli jakości produktów, które trafiają do sklepów i garnków - w tym przypadku Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS). Powstaje właśnie Baza Polskich Miodów.

Co naprawdę może trafić do słoika?

Fałszowanie miodu ma przede wszystkim prosty cel - obniżyć koszty. Do produktu mogą trafiać tańsze syropy cukrowe, melasa czy woda z cukrem. Zdarzają się też nieprawdziwe deklaracje dotyczące odmiany albo kraju pochodzenia.

Potwierdzają to kontrole IJHARS. W ostatniej kontroli nieprawidłowości urzędu stwierdzono u ponad 40 proc. podmiotów. Dotyczyły m.in. etykiet, deklarowanych odmian, parametrów jakościowych, a w jednym przypadku także ewidentnego zafałszowania. Badania pyłków potrafiły również wykazać, że deklarowana lipa czy akacja wcale nie dominowała w danym miodzie - nie zgadzał się więc również gatunek deklarowanego miodu. Skala procederu skłoniła ekspertów IJHARS do stworzenia specjalnej bazy wiedzy na temat polskich miodów.

Inspektorzy tworzą „odcisk palca” polskiego miodu

IJHARS chce teraz nie tylko wyłapywać nieprawidłowości, lecz także stworzyć punkt odniesienia dla dobrych praktyk. Powstaje Baza Polskich Miodów - swoisty bank informacji o charakterystycznych cechach miodów z różnych części naszego kraju.

Badane będą m.in. miody lipowe, akacjowe, gryczane, rzepakowe, wielokwiatowe i spadziowe. Laboratoria sprawdzą ich właściwości fizykochemiczne, biologiczne i biochemiczne. Uwzględnione zostaną również region, pogoda czy informacje dotyczące prowadzenia pasieki. Dzięki temu ma powstać profil ułatwiający w przyszłości ocenę, czy deklarowane pochodzenie produktu jest wiarygodne. Będzie to ogólna baza wiedzy - bardziej vademecum niż konkretny przewodnik zakupowy.

Pszczelarze na rzecz projektu mogą dobrowolnie i bezpłatnie przekazywać próbki do badań. Wyniki zostaną opracowane statystycznie i opublikowane bez wskazywania konkretnych pasiek (niestety - jako klienci wciąż nie dowiemy się, jakie pasieki są pewne), a badania nie mają służyć nakładaniu kar na uczestników, których produkty nie będą spełniać wymogów. Być może w przyszłości dobrym (a jeszcze lepszym niż baza wiedzy szczególnie dla potencjalnego klienta) pomysłem byłby certyfikat jakości IJHARS, którego znak mógłby znaleźć się na słoiku? 

Czyste płynne złoto zamiast tombaku. Jak kupić dobry miód?

Najlepiej kupować miód bezpośrednio od pszczelarza, ale nie każdy ma z bartnikami bezpośredni kontakt. Co zrobić, by w sklepie nie dać się „naciąć” na fałszowany miód? Zakupy zacznij od lektury etykiety. Powinna zawierać:

  • nazwę produktu
  • ilość netto
  • datę minimalnej trwałości
  • warunki przechowywania
  • dane firmy odpowiedzialnej za produkt
  • kraj lub kraje, w których zebrano miód. Przy mieszankach państwa podaje się według malejącego udziału wagowego - ta informacja w przypadku mieszanek miodów z krajów UE oraz spoza nich również powinna się pojawić.

Dobrym przykładem jest ta etykieta - wygląda wzorcowo, a dodatkowo znajduje się na niej numer WNI - Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny nadawany w celu nadzoru i śledzenia produktów. Producent tego miodu jest w pełni transparentny - takich etykiet nam trzeba:

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Nie zdziw się natomiast brakiem tabeli wartości odżywczej i listy składników. W przypadku miodu nie są one obowiązkowe.

Zgodnie z nowymi przepisami etykiety dotyczące miodu powinny być tak szczegółowe, jak się da. Ulepszona i zgodna z najnowszymi wymogami być może nie powie wszystkiego o zawartości, ale potrafi powiedzieć całkiem sporo o tym, co właśnie zamierzasz kupić.