Już od dłuższego czasu klienci marketów w Polsce mogli przyzwyczaić się do wyjątkowo niskich cen mleka UHT. Mało kto jednak zastanawia się nad tym, dlaczego mleko w kartonach da się kupić wyjątkowo tanio w całych „wagonach” liczących po 6 lub 12 sztuk, podczas gdy inne mleko sprzedawane pojedynczo dalej kosztuje, tyle samo co dawniej. Z tą sytuacją ma związek pewna praktyka sklepów. Chodzi tu o tak zwane marki własne.
Czym są marki własne?
Marki własne to nic innego jak produkty sprzedawane pod markami należącymi do danej sieci (np. Lidl, Biedronka, w przypadku nabiału to kolejno Pilos i Mleczna Dolina), a nie pod nazwą niezależnego producenta, którego produkty widzimy zwykle w delikatesach.
Wcale nie oznacza to jednak tego, że w Biedronce czy Lidlu mamy do czynienia z produktem w jakikolwiek sposób niepewnym czy nieznanego pochodzenia. Marki własne w przypadku takich produktów jak mleko czy masło to w większości przypadków produkty pochodzące od tych samych producentów, których wyroby stoją obok, zwykle w znacznie wyższych cenach. Informację o tym zwykle znajdują się na tyle opakowania, w przypadku mleka często także z boku kartonu.
Główny sens istnienia marek własnych
Jaki jest zatem sens istnienia dwóch niemalże identycznych produktów w tym samym sklepie? W pierwszej kolejności funkcjonowanie marek własnych to zapewnienie większej marży dla sklepów. Producenci mleka skuszeni stałym, dużym, ogólnopolskim kontraktem np. z Lidlem lub z Biedronką godzą się na niższą cenę hurtową sprzedaży swojego towaru, co przekłada się na większy zysk samej sieci sklepów.
W taki oto prosty sposób zyskują jednak obydwie strony, przy czym producenci zachowują pewną niezależność, utrzymując istnienie swoich oryginalnych produktów, sprzedawanych sklepom zwykle znacznie drożej. A czy istnieje różnica w jakości takiej żywności? Zwykle nie – mało tego – niezwykle często zdarza się, że choćby mleko Mleczna Dolina „zjeżdża” z tej samej linii produkcyjnej co markowe mleka wielkich koncernów mleczarskich.
Ukryty cel dyskontów a marki własne
Niejako przy okazji wielkie dyskonty zyskują także większą kontrolę nad zamawianym produktem i całym łańcuchem dostaw. Do tego dochodzi jeszcze wspomniana już kwestia cen. Te w przypadku produktów marek własnych są dla sklepów znacznie bardziej elastyczne.
Markety w przypadku mleka często wprowadzają ostatnio promocje niemalże na granicy kosztów produkcji. Taka taktyka w przypadku produktów markowych godziłaby w ich naturalnie wyższy status na rynku, który można określić mianem „premium”. Inaczej wygląda to w przypadku mleka UHT marek własnych, które sieci spożywcze chętnie sprzedają na tyle tanio, by tylko przyciągnąć klientów do zakupu w sklepie także innych produktów.


Obserwuj nas na Google















