Od miesięcy wielu mieszkańców przygranicznych regionów Czech regularnie przyjeżdża do Polski na zakupy. Do koszyków trafiają przede wszystkim polskie masła, mięso, pieczywo, wędliny oraz nabiał, bo na takich produktach można zaoszczędzić u nas od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent. Czescy dziennikarze CNN Prima News postanowili to sprawdzić. Zrobili takie same zakupy w Czechach i w Polsce. Okazało się, że w czeskim sklepie trzeba było wydać o 484 korony (równowartość 85 zł) więcej niż w Polsce.
W Czechach wrze z powodu taniego polskiego masła
Według CNN Prima News nasi południowi sąsiedzi mogą zapłacić za zakupy w Polsce nawet o 40 proc. mniej niż u siebie. Dotyczy to nie tylko żywności, ale również produktów sezonowych. Szczególne emocje budzą jednak promocje na masło oferowane przez polskie dyskonty, m.in. Lidl i Biedronkę. Czeskie władze ostatnio coraz uważniej przyglądają się takim akcjom promocyjnym. Istnieje obawa, że podobny model sprzedaży mógłby zostać przeniesiony także na tamtejszy rynek.
Wg portalu PolisaTurystyczna.pl w Czechach masło kosztuje ok. 50-80 koron za kostkę. W przeliczeniu na złotówki, odpowiada to ok. 9-14 zł. Nic więc dziwnego, że Czesi, którzy mieszkają przy granicy, zaopatrują się w nie u nas.
Rząd rozważa zakaz sprzedaży poniżej ceny zakupu
Minister rolnictwa Martin Šebestyán zapowiedział analizę przepisów, które zakazywałyby sprzedaży produktów poniżej ceny zakupu. Wg niego najlepszym rozwiązaniem byłyby takie regulacje w całej Unii Europejskiej, choć osiągnięcie porozumienia i wprowadzenie zakazu na terenie całej UE może potrwać jeszcze wiele lat.
Przedstawiciele rolników i producentów żywności przekonują, że część artykułów trafia do sklepów w cenach, które nie odzwierciedlają kosztów ich wytworzenia. Prezes Czeskiej Izby Rolniczej Jan Doležal uważa, że masło stało się typowym „wabikiem” zachęcającym klientów do większych zakupów. Podobny mechanizm w Czechach dotyczy także promocyjnych cen mięsa z kurczaka.
Druga strona sporu o ceny żywności
Nie wszyscy popierają pomysł nowych ograniczeń. Prezes Związku Handlu i Turystyki Tomáš Prouza ostrzega, że zakaz sprzedaży poniżej ceny zakupu mógłby doprowadzić do sztucznego wzrostu cen. Jego zdaniem sieci handlowe niższe ceny wybranych produktów wyrównują wyższymi marżami na innych artykułach, zwłaszcza z kategorii premium.
Z kolei analityk Petr Havel zwraca uwagę na inny, psychologiczny aspekt akcji typu masło za złotówkę. Wg niego długotrwałe oferowanie żywności w wyjątkowo niskich cenach może zmieniać sposób, w jaki klienci postrzegają jej wartość. Zdaniem eksperta takie działania mogą również prowadzić do częstszego marnowania produktów. Na razie nie zapadły jeszcze w tej kwestii żadne decyzje, ale dyskusja o promocjach i cenach żywności w Czechach wyraźnie nabiera tempa.

















