O idealne ciasto na pierogi można posprzeczać się przy wspólnym stole łatwiej niż o to, kto lepi najładniejszą falbankę. Jedni dodają jajko, niektórzy olej, a jeszcze inni strzegą babcinych sztuczek jak rodzinnego srebra. Za to moje ciasto ma tylko 2 podstawowe składniki, a mimo to jest miękkie i elastyczne, bez protestów poddaje się wałkowi.
Cała sztuczka tkwi w proporcjach, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak pomyłka w przepisie. Kiedy jednak pierwsza partia pierogów ląduje na stole, nawet teściowa musi na chwilę odłożyć na bok swoje święte „ja robię inaczej” i skrzętnie ukrywać oznaki zazdrości.
Ile wody dodać do ciasta na pierogi? Ta proporcja to nie żart
Na 300 g mąki pszennej powinno przypaść aż 250 ml wody. To dużo więcej, niż możesz znać z tradycyjnych przepisów. Często na podobną ilość płynu przypada około 500 g mąki. Tutaj stosunek wynosi niemalże jeden do jednego.
To całkowicie zmienia konsystencję ciasta. Jest ono mocno nawodnione, dzięki czemu pozostaje miękkie i łatwiej daje się rozwałkować na cienki placek. Nie musisz później mocno napierać na wałek ani męczyć się z kurczącym się plackiem.
Ważna jest jednak nie tylko ilość płynu, ale również jego temperatura. Użyj bardzo gorącej, najlepiej świeżo zagotowanej wody. Ciasto dzięki temu staje się plastyczne, a po ugotowaniu pozostaje delikatne.
Warto dodać około 1/4 łyżeczki soli. Nie potrzebujesz natomiast jajka, oleju ani masła. W tym przepisie prostota to klucz.
Klejące ciasto? Nie sięgaj od razu po mąkę
Przesiej 300 g mąki do dużej miski. Ten krok nie jest konieczny, ale warto go wykonać, bo wtedy suchy składnik staje się bardziej napuszony i łatwiej chłonie wilgoć. Dodaj opcjonalną sól, a następnie wlej 250 ml wrzątku.
Nie wkładaj od razu rąk do miski. Najpierw mieszaj wszystko łyżką, zbierając mąkę z dna i ścianek. Kiedy składniki połączą się w jedną masę, poczekaj chwilę, aż ciasto przestanie parzyć. Nadal jednak powinno być ciepłe, gdy zaczniesz je zagniatać.
Teraz pojawia się najważniejszy moment. Nie dosypuj mąki tylko dlatego, że początkowo ciasto wydaje się bardzo miękkie. Przy proporcji 250 ml wody na 300 g mąki właśnie takie powinno być. Zagniataj je cierpliwie, a z czasem jego konsystencja zacznie się zmieniać.
Wyrabiaj ciasto, składając je i dociskając nasadą dłoni. Gotowe powinno być gładkie, miękkie i przyjemne w dotyku. Najłatwiej porównać jego konsystencję do plasteliny. Powinno łatwo poddawać się naciskowi, ale jednocześnie tworzyć zwartą kulę.
Dosypywanie kolejnych garści mąki na tym etapie zniweczy zaletę nietypowych proporcji. Ciasto stanie się twardsze, a później trudniej będzie je cienko rozwałkować.
Pół godziny cierpliwości robi różnicę
Świeżo wyrobione ciasto nie jest jeszcze gotowe do lepienia pierogów. Uformuj z niego kulę, włóż ją do woreczka albo szczelnie przykryj i odstaw na około 30 minut.
Nie zostawiaj ciasta odkrytego. Na powierzchni szybko utworzy się sucha warstwa, która później będzie pękać i utrudniać zlepianie pierogów.
Ta przerwa bardzo ułatwi ci dalszą pracę. Ciasto stanie się bardziej podatne na rozciąganie, dzięki czemu nie będziesz potrzebować dużej siły podczas wałkowania. Łatwiej też uzyskasz cienki placek bez dziur i pękających brzegów.
Po tym czasie podziel kulę na 2 lub 3 części. Pracuj tylko z jedną, a pozostałe nadal trzymaj pod przykryciem. Blat oprósz bardzo małą ilością mąki i zacznij wałkować ciasto od środka w kierunku brzegów. Co jakiś czas je obracaj.
Nie musisz zostawiać grubej warstwy na wypadek, gdyby pierogi miały pękać podczas gotowania. Dobrze wyrobione i wypoczęte ciasto jest na tyle elastyczne, że możesz rozwałkować je cienko, a nadal utrzyma farsz. Możesz wykorzystać je zarówno do słonych, jak i słodkich pierogów.
Fot. Adobe Stock, StockPhotoAstur
Źródło: youtube.com/@TomekLach


Obserwuj nas na Google














