Mięso mielone często trafia do sosów, farszów, tortilli czy zapiekanek, ale nie zawsze ma komfort pławienia się w pomidorach lub śmietance. Gdy ma zostać sypkie i grać główną rolę, jego soczystość staje się szczególnie ważna. Wtedy warto wykorzystać prosty patent pod koniec smażenia. Nie wymaga dodatkowej porcji tłuszczu ani długiego podgrzewania. Chodzi o stworzenie wokół kawałków mięsa cienkiej, smakowitej „glazury”, która robi ogromną różnicę mimo swojej prostoty.
Dzięki temu mięso mielone będzie soczyste i pełne smaku
Cały patent opiera się na duecie, który rzadko trafia na patelnię z mielonym mięsem: bulionie i skrobi. Ten pierwszy dodatek rozwiązuje najbardziej oczywisty problem, czyli brak wilgoci. Możesz użyć wody, ale esencjonalny wywar ma nad nią dużą przewagę: jednocześnie wzmacnia smak mięsa. Do wołowiny rzecz jasna świetnie pasuje wołowy, natomiast do wieprzowiny, indyka czy kurczaka możesz wykorzystać drobiowy. Sprawdzi się nawet łagodny bulion warzywny.
Sam płyn nie wystarczy. Jeśli po prostu zalejesz nim usmażone mięso, na dnie patelni powstanie wodnisty sos. Możesz go długo odparowywać, ale wtedy znów ryzykujesz przesuszeniem mięsa. Właśnie dlatego potrzebna jest niewielka ilość skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej.
Lekko zagęści ona bulion i sprawia, że płyn zaczyna przylegać do kawałków mięsa. Nie chodzi o przygotowanie gęstego sosu. Powinna powstać jedynie cienka, błyszcząca warstwa, dzięki której mielone będzie sprawiało wrażenie znacznie bardziej soczystego.
Zrób to pod koniec smażenia. Efekt prima sort murowany
Najważniejsza jest kolejność. Najpierw porządnie usmaż mięso, a dopiero później dodaj bulion i skrobię. Nie wlewaj płynu zbyt wcześnie, bo obniżysz temperaturę na patelni. Mięso zacznie się gotować zamiast rumienić.
Rozgrzej więc szeroką patelnię i włóż mięso. Jeśli jest bardzo chude, dodaj wcześniej niewielką ilość tłuszczu. Nie rozdrabniaj mielonego od razu na drobno. Pozwól mu przez chwilę smażyć się bez mieszania, a kiedy spód zacznie się rumienić, podziel je na większe kawałki łopatką.
Gdy mięso będzie gotowe, przygotuj mieszankę. Na około 500 g mięsa zacznij od 100-120 ml bulionu i 1/2 łyżeczki skrobi.
Skrobię najpierw dokładnie rozmieszaj w chłodnym bulionie. Nie wsypuj jej bezpośrednio na gorącą patelnię, bo może zbić się w grudki. Gotową mieszankę wlej do mięsa.
Podgrzewaj całość jeszcze chwilę na średnim ogniu. Bulion zacznie się redukować, a skrobia go zagęści. Zdejmij patelnię z ognia, gdy mięso będzie błyszczące i wilgotne, ale na dnie nie będzie już stał płyn.
Do jakich dań najlepiej pasuje tak przygotowane mięso?
Patent z bulionem i skrobią najlepiej wykorzystać w potrawach, w których mięso mielone ma być soczyste, ale nie powinno pływać w dużej ilości sosu. Dlatego świetnie sprawdza się jako nadzienie do tortilli, pity, bułek czy też warzywnych łódeczek (na przykład z bakłażana lub cukinii).
Tak przygotowane mięso dobrze pasuje również do ryżu. Możesz wtedy pozostawić na patelni odrobinę więcej sosu, który białe ziarenka szybko wchłoną. Do podstawowej mieszanki możesz dodać sos sojowy, czosnek, imbir i chili. Jeśli używasz sosu sojowego, wybierz mniej słony bulion i ostrożnie doprawiaj całość solą.
Metoda sprawdzi się także wtedy, gdy chcesz odgrzać mięso z poprzedniego dnia. Po pobycie w lodówce mielone często staje się suche. Włóż je na patelnię, dolej trochę bulionu i podgrzej. Następnie dodaj niewielką ilość skrobi rozmieszanej w zimnym płynie i poczekaj, aż sos delikatnie zgęstnieje.
Nie stosuję natomiast tego sposobu do dań, w których mięso i tak długo gotuje się w dużej ilości sosu, na przykład do klasycznego ragù.
Fot. Adobe Stock, Andrei Starostin


Obserwuj nas na Google














