W przypadku produktów sprzedawanych na wagę różnica kilkudziesięciu gramów rzeczywiście zmienia końcową cenę. Łatwo więc pomyśleć, że skoro za pewną część produktu nie chcesz płacić, wystarczy pozbyć się jej jeszcze przed podejściem do kasy. Tyle że sklep może spojrzeć na taką oszczędność zupełnie inaczej.

Odrywasz przed ważeniem? Taka oszczędność może słono kosztować

Chodzi o obrywanie lub odcinanie części warzyw i owoców jeszcze przed ich zważeniem. Może to być na przykład usuwanie liści kalafiora, naci czy fragmentów innych produktów. Jeszcze dalej poszedł klient, który wpadł na pomysł, aby obrać banany ze skórek przed położeniem ich na wadze.

Do tej sytuacji odniósł się Marcin Kruszewski, autor kanału Prawo Marcina na YouTubie. Prawnik zwrócił uwagę, że sklep oferuje całe banany, a nie wyłącznie ich miąższ. Kupując produkt na wagę, płacisz zatem za niego w takiej postaci, w jakiej został wystawiony na sprzedaż.

Argument w rozmowie z obsługą sklepu, że danej części i tak później nie wykorzystasz, niewiele zmienia. Jak wyjaśnia Kruszewski, zdejmowanie skórki czy obrywanie liści kalafiora może zostać potraktowane jako zniszczenie mienia należącego do sklepu.

Kilka groszy mniej na paragonie, nawet 500 zł mandatu

Podstawą do wyciągnięcia konsekwencji prawnych jest tu art. 124 Kodeksu wykroczeń. Przepis mówi o umyślnym niszczeniu, uszkadzaniu lub czynieniu cudzej rzeczy niezdatną do użytku, gdy szkoda nie przekracza 800 zł. Za takie wykroczenie przewidziano areszt, ograniczenie wolności albo grzywnę, a ściganie następuje na żądanie pokrzywdzonego.

Kruszewski wskazuje, że jeśli sklep wezwie policję, taka próba zmniejszenia rachunku może zakończyć się mandatem sięgającym 500 zł. Przy paru liściach kalafiora „oszczędność” zaczyna więc wyglądać wyjątkowo marnie.

Nie wyrzucaj liści kalafiora. W kuchni jeszcze się przydadzą

Co zrobić z częściami, za które płacisz, choć zwykle lądują w koszu? Najlepiej wykorzystać je w domu. Liście kalafiora możesz posmarować oliwą, doprawić i upiec na rumiano. Sama nieraz wrzucam je na blachę razem z różyczkami. Mają przyjemny smak i dobrze się przypiekają. Sprawdzają się jako „chipsy” - jak chipsy z jarmużu. Można je też panierować i usmażyć na głębokim tłuszczu lub usmażyć na patelni jak szpinak - ze sporą ilością czosnku oraz z sosem sojowym i papryczką chili. Liście kalafiora smakują jak połączenie kalafiora, szpinaku oraz młodej kapusty - warto z nimi pokombinować.

Getty/iStock oka yudhi

Nie skreślaj też twardej łodygi brokułu. Po obraniu z włóknistej warstwy pokrój ją w słupki i podsmaż albo zetrzyj na drobnych oczkach do surówki lub sałatki - są zwykle bardziej pikantne niż różyczki, więc dodadzą im charakteru . Liście rzodkiewki nadają się na pesto lub zupę, nać marchewki można połączyć z pestkami i oliwą i zmiksować na smarowidło, a zielone części pora wykorzystać do bulionu. Z kolei łodygi natki pietruszki drobno posiekaj i dorzuć do sosu lub zupy.

Zamiast więc „odchudzać” warzywa przy sklepowej wadze, zabierz je do domu w całości. Kilka dodatkowych gramów na paragonie może się okazać całkiem przydatnym składnikiem obiadu.