Banany należą do owoców, które szybko się starzeją. Szczególnie widać to po obraniu i pokrojeniu, gdy jasny miąższ w krótkim czasie zaczyna brązowieć. Naukowcy opracowali odmianę, która ma zachowywać apetyczny wygląd znacznie dłużej niż zwykle.
Banany zostaną żółte na dłużej. Naukowcy wyłączyli jeden z mechanizmów
Brytyjska firma Tropic wykorzystała technologię CRISPR-Cas9, czyli bardzo precyzyjną edycję DNA. Dzięki niej ograniczono działanie oksydazy polifenolowej - enzymu odpowiadającego za brązowienie miąższu. W praktyce owoce mają ciemnieć znacznie wolniej po obraniu i krojeniu, a także lepiej znosić drobne obicia. Według firmy efekt może utrzymywać się dodatkową dobę lub dwie, zwłaszcza przy przechowywaniu w chłodzie.
Nie jest to klasyczne GMO polegające na wprowadzeniu genów innego gatunku. W tym przypadku zmieniane są wybrane fragmenty własnego DNA rośliny. W Wielkiej Brytanii owoce uzyskały już ważną zgodę dotyczącą statusu rośliny precyzyjnie hodowanej, ale prace formalne nadal trwają. Przed wejściem na sklepowe półki potrzebna jest jeszcze pozytywna ocena Food Standards Agency.
Milion bananów dziennie ląduje w koszu. Stawka jest większa niż wygląd owocu
Pomysł ma przede wszystkim ograniczyć marnowanie żywności. W Wielkiej Brytanii codziennie wyrzuca się ok. 1,4 mln bananów, wciąż nadających się do jedzenia. Tropic szacuje też, że ograniczenie strat mogłoby wyraźnie zmniejszyć emisję CO2 związaną z całym łańcuchem dostaw.
Firma ma już decyzje regulacyjne dotyczące swoich bananów w wielu innych państwach, m.in. Japonii, Brazylii, USA, Kanadzie i na Filipinach, a uprawy prowadzone są w Ameryce Łacińskiej. Na razie najwięcej mówi się o rynku brytyjskim. Nie wiadomo, czy producent zainteresuje się również Polską, ale przy dalszej ekspansji taki scenariusz nie jest wykluczony.
Na banany, które dłużej pozostaną żółte, trzeba więc jeszcze poczekać. Jeśli jednak przejdą ostatnie procedury i sprawdzą się w sprzedaży, za kilka lat widok mocno sczerniałej kiści na kuchennym blacie może być znacznie rzadszy.
Zanim zmienią się banany, sklepy już ratują te zbyt dojrzałe
Handel próbuje ograniczać straty także prostszymi sposobami. Dobrym przykładem jest Żabka, która jako pierwsza sieć w Europie wprowadziła chlebek przygotowywany z dojrzałych bananów pochodzących wyłącznie z własnego łańcucha dostaw. Do pierwszej partii wykorzystano 2 tony owoców, a w ciągu roku w ten sposób zagospodarowanych może zostać nawet 15 ton.
Dojrzałe, ale pełnowartościowe banany z centrów logistycznych trafiają do Piekarni Szabelski zamiast do kosza. Żabkowy chlebek bananowy jest dostępny w sprzedaży przy kawomatach lub na półkach z pieczywem w Żabce. Porcja 80 g kosztuje 4,99 zł.
Jak spowolnić dojrzewanie bananów w domu?
Zanim nowe odmiany trafią do sklepów, dojrzewanie bananów możesz trochę spowolnić również we własnym domu. Przede wszystkim nie trzymaj ich tuż obok jabłek, gruszek, awokado czy pomidorów. Owoce te wydzielają etylen, czyli naturalny gaz przyspieszający dojrzewanie. Jeśli położysz wszystko w jednej misce, banany mogą szybciej pokryć się ciemnymi plamkami.
Pomaga też rozdzielenie kiści na pojedyncze sztuki i owinięcie końcówek ogonków folią spożywczą lub papierem aluminiowym. To właśnie w tej okolicy uwalnia się sporo etylenu. Gdy banany są już dobrze dojrzałe, możesz włożyć je do lodówki. Skórka prawdopodobnie ściemnieje, ale miąższ dłużej zachowa dobrą konsystencję.
Jeśli widzisz, że nie zdążysz ich zjeść, obierz owoce, pokrój je na kawałki i zamroź. Później wykorzystasz je do koktajlu, racuchów, owsianki albo chlebka bananowego. To prosty sposób, żeby nie czekać do momentu, gdy jedynym wyjściem będzie kosz.


Obserwuj nas na Google














