Są takie poranki, kiedy wystarczy mi kilka cienkich naleśników, kubek kawy i porządna łyżka owocowego dżemu, żeby dzień od razu zaczął się przyjemniej. Najczęściej sięgam po truskawkowy albo malinowy, ale ostatnio naszła mnie ochota na coś zupełnie innego. Podczas zwyczajnych zakupów w Dino zatrzymałam się przy półce z przetworami. Między dobrze znanymi smakami wypatrzyłam ciemne słoiczki z eleganckimi etykietami. Kiedy przeczytałam, co jest w środku, od razu wiedziałam, że muszę spróbować. A gdy spojrzałam na cenę, szybko przeliczyłam, ile zapłacę za większy zapas.

Te słoiczki z Dino to prawdziwy skarb do naleśników

Chodzi o dżem z czarnego bzu Premium marki Bifix. Słoiczek o pojemności 310 g kosztuje w Dino 7,39 zł. Już sama nazwa zwróciła moją uwagę, bo czarny bez zdecydowanie rzadziej trafia na mój stół niż maliny, wiśnie czy truskawki. Zwykle kojarzę go z domowymi przetworami przygotowywanymi pod koniec lata, a nie z gotowym dżemem, który mogę po prostu wziąć ze sklepowej półki.

Na etykiecie widnieje też informacja o 100% polskich owoców. To dodatkowo zachęciło mnie do zakupu. Spodobał mi się również sam pomysł na smak. Czarny bez ma charakterystyczny, wyrazisty owocowy aromat, który może być ciekawą odmianą od popularnych, bardzo słodkich dodatków do naleśników.

Najpierw zamierzałam kupić tylko jeden słoiczek na próbę. Ale... potem przypomniałam sobie, jak szybko znikają u mnie wszelkie owocowe smarowidła. Naleśniki robię na śniadanie, czasem na kolację, a gdy zostanie kilka sztuk, następnego dnia pakuję je do śniadaniówek. Dżem przydaje się też przecież do tostów, racuchów i zwykłych kanapek.

Ostatecznie w koszyku wylądowało 6 słoiczków. Przy kasie zrobiło się nawet zabawnie, bo kasjerka spojrzała na sześć identycznych opakowań i pewnie pomyślała, że mi się pokiełbasiło i czy przypadkiem nie wzięłam ich przez pomyłkę. A ja miałam już w głowie całą listę pomysłów na ich wykorzystanie.

dżem z czarnego bzuRedakcja MojeGotowanie.pl

Nie tylko do naleśników. Ten dżem wykorzystam na kilka sposobów

Najbardziej lubię naleśniki cienkie, delikatne i lekko zarumienione na brzegach. Na jeszcze ciepłym placku rozsmarowuję dżem, składam go w trójkąt i oprószam odrobiną cukru pudru. W takim wydaniu nie potrzeba już żadnych wymyślnych dodatków. Dżem z czarnego bzu może też świetnie pasować do naleśników z twarogiem. Kremowy, delikatny ser stanowi dobre tło dla intensywnego owocowego smaku.

Mam też ochotę wykorzystać go do puszystych racuchów z jabłkami. Zamiast posypywać je wyłącznie cukrem pudrem, nałożę na wierzch po łyżeczce dżemu. Podobny patent sprawdzi się przy placuszkach jogurtowych i amerykańskich pancakes. Wystarczy kilka sztuk ułożonych jeden na drugim, trochę gęstego jogurtu i owocowy dodatek, żeby zwyczajne śniadanie wyglądało niemal jak z kawiarni.

Dżem z czarnego bzu zamierzam również dodawać do owsianki i jogurtu naturalnego. Szczególnie jesienią, kiedy świeże owoce nie zawsze są pod ręką, taki słoiczek w lodówce potrafi bardzo ułatwić przygotowanie czegoś smacznego. Łyżka dżemu, garść orzechów i kilka płatków owsianych wystarczą, by zwykły jogurt zamienić w szybki deser.

Widzę dla niego miejsce także w domowych wypiekach. Kruche ciasteczka z owocowym nadzieniem, przekładany biszkopt albo prosta rolada to tylko kilka możliwości. Jeśli dżem okaże się odpowiednio gęsty, spróbuję też wykorzystać go do kruchych rogalików.

Najbardziej cieszy mnie jednak to, że mam pod ręką gotowy dodatek na dni, kiedy nie chce mi się wymyślać niczego skomplikowanego. Wystarczy usmażyć porcję naleśników, odkręcić słoiczek i śniadanie albo kolacja są praktycznie gotowe. Lubię mieć w szafce zapas czegoś, co można wykorzystać na tyle różnych sposobów.