Ależ się ucieszyłam, gdy kilka miesięcy temu po raz pierwszy zobaczyłam ten słoiczek na półce w Lidlu! Jeszcze rok temu po podobne przysmaki musiałam pędzić specjalnie do Dino, a od jakiegoś czasu mam je niemal pod nosem. Polski przysmak kosztuje tylko 7,99 zł, a potrafi zamienić zwykłe naleśniki, placki czy pierogi w prawdziwą ucztę. Od razu wiedziałam, że pewnie jeden słoik nie wystarczy.

Polski przysmak od razu wpadł mi w oko

Mam ogromną słabość do owocowych przetworów, zwłaszcza tych, które przypominają mi smaki z dzieciństwa. Pamiętam, jak babcia wyciągała ze spiżarni słoiki pełne malin, a potem polewała ich zawartością gorące naleśniki. Zapach roznosił się po całym domu, a ja nie mogłam doczekać się pierwszego kęsa. Dlatego podczas zakupów zawsze zaglądam na półki z dżemami, konfiturami i owocami w syropie.

Do tej pory po takie polskie specjały najczęściej zaglądałam do Dino. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy podczas ostatniej wizyty w Lidlu wypatrzyłam malinę w syropie z Lubelszczyzny marki Devaldano. Słoiczek od razu przyciągnął mój wzrok. Nie zastanawiałam się długo i włożyłam go do koszyka.

malina DevaldanoRedakcja MojeGotowanie.pl

Najbardziej spodobało mi się jednak to, że nie jest to kolejny zwyczajny dżem. Maliny w syropie można wykorzystać na mnóstwo sposobów, a ich intensywny owocowy smak świetnie komponuje się zarówno ze słodkimi śniadaniami, jak i domowymi deserami.

Lubię mieć pod ręką takie produkty, bo nie zawsze mam czas na przygotowywanie owocowych dodatków od podstaw. Latem chętnie korzystam ze świeżych malin, ale jesienią i zimą sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Wtedy właśnie doceniam gotowe przetwory. Wystarczy odkręcić nakrętkę, żeby w kilka chwil wyczarować coś pysznego.

Maliny w syropie to moje nowe cudo do naleśników i pierogów

Pierwszy słoiczek postanowiłam wykorzystać jeszcze tego samego dnia. Usmażyłam cienkie naleśniki, posmarowałam je delikatnym twarożkiem i dodałam porcję malinowego przysmaku. Efekt? Domownicy błyskawicznie wyczyścili talerze, a ja już planowałam kolejne zastosowania.

Maliny w syropie z Lidla świetnie nadają się również do pierogów na słodko, racuchów, gofrów i placuszków jogurtowych. Wystarczy kilka łyżeczek, żeby najprostsze danie nabrało zupełnie innego charakteru. Lubię też dodawać je do owsianki, kaszy manny albo naturalnego jogurtu.

Na etykiecie producent podpowiada, że produkt można wykorzystać również do wypieków, deserów i smoothie. Ja już wyobrażam sobie puszysty sernik z malinową warstwą albo pucharek lodów waniliowych z owocowym dodatkiem.

Mam też swój sposób na ekspresowy deser, który przygotowuję, gdy ktoś niespodziewanie wpada na kawę. Do szklanych pucharków nakładam pokruszone herbatniki, gęsty jogurt grecki i kilka łyżeczek owoców w syropie. Powtarzam warstwy, a na wierzch ścieram odrobinę białej czekolady. Całość wygląda elegancko, choć przygotowanie zajmuje dosłownie kilka minut.

Największą zaletą takich słoiczków jest dla mnie wygoda. Nie muszę rozmrażać owoców, gotować sosu ani brudzić kolejnego garnka. Otwieram opakowanie, nakładam odpowiednią porcję i gotowe. Naprawdę bardzo się cieszę, że w końcu ktoś w Lidlu poszedł po rozum do głowy i wprowadził do sprzedaży produkty marki Devaldano!