Są takie zabiegane dni, gdy o dodatkach do obiadu przypominam sobie dopiero w ostatniej chwili. Ziemniaki już dochodzą, kotlety skwierczą na patelni, a ja nagle orientuję się, że na talerzu zabraknie czegoś warzywnego. Kiedyś w takich sytuacjach wyciągałam z lodówki ogórki kiszone albo naprędce tarłam marchewkę. Teraz mam prostszy patent. W Dino wypatrzyłam gotowy przysmak w słoiku i od tamtej pory staram się mieć przynajmniej jeden w zapasie.

Te słoiki z Dino to prawdziwa pychotka

Chodzi o sałatkę Budapeszt marki Rolnik. Nazwa brzmi tak, jakby za chwilę miała wjechać na stół obok węgierskiego gulaszu, ale wystarczyło, że podałam ją do ziemniaków i kotleta, żebym zmieniła zdanie. Dla mnie to smak zdecydowanie bardziej „po naszemu”.

W słoiku znajduje się gotowa sałatka warzywna, w której od razu widać m.in. poszatkowaną kapustę i marchew. Największym plusem jest dla mnie to, że nie trzeba z nią robić absolutnie nic. Nie wyciągam tarki, nie szatkuję warzyw i nie szykuję sosu. Otwieram słoik, nakładam porcję do miseczki i stawiam na stole. Cała operacja zajmuje może minutę.

sałatka Budapeszt z DinoRedakcja MojeGotowanie.pl

Pierwszy raz podałam ją do klasycznego schabowego z ziemniakami. Kwaśny, warzywny dodatek dobrze pasował do konkretnego obiadu i szybko zniknął ze stołu. Później zaczęłam sprawdzać inne połączenia i okazało się, że możliwości jest znacznie więcej.

Nie tylko do schabowego

Sałatkę podaję do mielonych, pieczonej karkówki, kurczaka i kiełbasy z patelni. Świetnie sprawdza mi się też przy najprostszym obiedzie, kiedy robię ziemniaki z jajkiem sadzonym. Wtedy wystarczy porządna łyżka warzyw ze słoika i talerz od razu wygląda znacznie ciekawiej.

Lubię ją również do dań z grilla. Kiedy nie mam czasu przygotowywać kilku świeżych surówek, po prostu przekładam zawartość słoika do ładnej miski. Nikt nie musi wiedzieć, że przygotowanie dodatku zajęło mi kilkadziesiąt sekund.

Zdarza mi się wykorzystać ją jeszcze inaczej. Jeśli z obiadu zostanie kawałek pieczonego mięsa, następnego dnia wkładam je do bułki, dodaję trochę musztardy i właśnie tę sałatkę. W ten sposób powstaje szybka kanapka na ciepło. Podobny patent stosuję przy domowych burgerach i hot dogach. Warzywa ze słoika dodają im kwaśnego akcentu i sprawiają, że nie muszę osobno kroić kilku dodatków.

Najbardziej cenię jednak takie produkty w zwyczajny dzień „roboczy". Po powrocie do domu nie zawsze mam ochotę spędzać kolejne pół godziny nad miską surówki. Wolę ugotować ziemniaki, usmażyć coś prostego i sięgnąć do spiżarki po gotowy dodatek.

Za sałatkę Budapeszt marki Rolnik w Dino płacę 5,49 zł. Przy tej cenie zwykle biorę więcej niż jeden słoik, bo wiem, że prędzej czy później każdy się przyda. Niby Budapeszt, niby węgierskie skojarzenia, ale u mnie najczęściej ląduje obok schabowego, mielonych i ziemniaków. I właśnie w takim swojskim wydaniu lubię ją najbardziej.