Kiedyś zsiadłe mleko było w polskich domach czymś zupełnie naturalnym. Stało w kamionkowym garnku albo dużym słoju przykrytym ściereczką i nikogo nie dziwiło, że mleko po kilku dniach zmienia smak, gęstnieje i robi się lekko kwaskowe. Dziś częściej sięgamy po kefiry albo gotowe maślanki, ale prawdziwe zsiadłe mleko nadal trudno podrobić. Ma inną konsystencję, delikatniejszy smak i świetnie pasuje do prostych, sezonowych dań.
To właśnie fermentacja mlekowa odpowiada za ten charakterystyczny smak i zwartą strukturę. Co ciekawe, podobny proces od wieków wykorzystujemy także przy kiszonkach, żurku czy barszczu kiszonym. Polska kuchnia jest wręcz zbudowana na fermentacji i trudno znaleźć drugi kraj, który tak mocno oswoił kwaśne smaki w codziennym gotowaniu.
Najlepsze zsiadłe mleko zrobisz ze świeżego mleka prosto od krowy
Najprostsza wersja zsiadłego mleka wymaga właściwie tylko jednego składnika - świeżego, niepasteryzowanego mleka. Takiego nie znajdziesz w zwykłym markecie, ale często można je kupić na targu, ryneczku albo bezpośrednio od gospodarza. Dawniej mówiło się po prostu, że bierze się mleko „od baby” i odstawia na kilka dni.
To właśnie takie mleko samo zaczyna kwaśnieć. Nie trzeba dodawać żadnych zakwasów ani specjalnych kultur bakterii. Wystarczy przelać mleko do dużego słoika, garnka albo dzbanka, przykryć i zostawić w temperaturze pokojowej. Cały proces zazwyczaj trwa 12-24 godziny.

Dziadek Staś zawsze powtarzał, żeby wcześniej zebrać śmietankę z wierzchu. To był jego trik - dzięki temu zsiadłe mleko było bardziej zwarte i miało przyjemniejszą konsystencję. Sama śmietana oczywiście też się nie marnowała.
Dobrze zrobione zsiadłe mleko powinno być gęste, lekko sprężyste i delikatnie oddzielać serwatkę. Nie ma nic wspólnego z rzadkim kwaśnym mlekiem ze sklepu. Takie domowe można wręcz kroić nożem.
Nie masz mleka od gospodarza? Jest prosty sposób z kefirem albo śmietaną
Dziś większość osób nie ma dostępu do świeżego mleka prosto od krowy. To jednak nie oznacza, że trzeba rezygnować z domowego zsiadłego mleka. Jest prosty patent, który od lat stosuje się w wielu domach.
Wystarczy zwykłe, sklepowe mleko pasteryzowane i niewielki dodatek czegoś kwaśnego. Najczęściej używa się łyżki śmietany, kefiru albo wcześniej przygotowanego zsiadłego mleka.
Najlepiej sprawdza się pełnotłuste mleko. Chudsze też się uda, ale efekt nie będzie tak kremowy i bogaty w smaku. To właśnie dlatego wiele osób twierdzi, że mleko „od baby” zawsze smakuje lepiej niż sklepowe. Ma więcej tłuszczu i naturalnie daje bardziej aksamitną konsystencję.
Samo przygotowanie jest banalne. Do mleka dodajesz łyżkę kefiru albo śmietany, delikatnie mieszasz i odstawiasz naczynie na 12-24 godziny.

















