W Auchan bywam dość często. To najtańszy hipermarket w mojej okolicy, a do tego z największym wyborem produktów. Kupuję tam rzeczy, których próżno szukać w pobliskich sklepach, choćby suszony zakwas na chleb i inne kuchenne „wynalazki”. Lubię tę sieć właśnie za różnorodność asortymentu - no i za ceny oraz promocje (do tej pory czule wspominam mrożone pierogi, które kosztowały całe 2 złote za opakowanie). Tym większe było moje zdziwienie, gdy w sobotnie popołudnie dotarłam do regału z kawą.
Kawa pod specjalnym nadzorem. Tego jeszcze nie widziałam
Na opakowaniach Lavazzy zobaczyłam pokaźne klipsy przeciwkradzieżowe. Takie, jakie kojarzę raczej z drogimi ubraniami czy elektroniką, ale na paczkach z kawą? Dla mnie to nowość. Gdy opowiedziałam o tym w redakcji, część koleżanek była równie zaskoczona.
Sprawdziłam ceny tych „skarbów” w internetowym sklepie Auchan. Klipsy były na Lavazzy Espresso Barista i Qualita Rossa w cenach powyżej 100 zł za 1 kg kawy. Klipsów było jeszcze więcej, ale spieszyłam się, więc zrobiłam zdjęcia „na gorąco”. Rozumiem, że to niemały wydatek, ale czy naprawdę trzeba traktować paczkę kawy jak szczególnie cenny łup i okazję dla złodzieja?
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
I dlaczego klipsy rzuciły mi się w oczy głównie na Lavazzie? Czy inne kawy w podobnej cenie są mniej warte? A może włoska marka wyjątkowo przypadła do gustu miłośnikom zakupów bez płacenia?
Przyszłam na zakupy, a poczułam się jak podejrzana
Nie mam nic przeciwko zabezpieczaniu towaru. Sklep musi przecież ograniczać straty. Tylko czy nie dałoby się tego zrobić dyskretniej? Choćby za pomocą niewielkich pasków zabezpieczających, zamiast wielkiego klipsa, który niemal krzyczy: „Uwaga, złodziej”. Dyskretniejsze zabezpieczenie zadziałałoby na kombinatorów nawet lepiej - taki pasek w dobrym miejscu trudno zauważyć i jeszcze trudniej odczepić samemu.
Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne
Jako uczciwa klientka poczułam się zwyczajnie niekomfortowo. Trochę, jakby ktoś z góry założył, że wychodzę z kawą „za darmo”, pod pazuchą. Przecież większość kupujących płaci normalnie za produkty. Skąd więc tak ostentacyjne zabezpieczenia?
Co ciekawe, w tym Auchan przy kasach funkcjonuje też bramka, przez którą wychodzi się dopiero po zeskanowaniu paragonu. Czy nie wystarczyłby system alarmujący ochronę przy próbie wyniesienia niezapłaconego towaru? Nawiasem mówiąc, podczas ostatniej wizyty nie zauważyłam pracowników ochrony, choć była sobota po południu, czyli zakupowy szczyt.
Może od razu zamknąć kawę na klucz?
Skoro Lavazza zasłużyła na specjalne traktowanie, to może konsekwentnie zabezpieczyć wszystkie kawy kosztujące około 100 zł za kilogram i więcej? Albo zamknąć je w przeszklonych witrynach i wydawać na życzenie klienta? Wyobrażam już sobie: „Poproszę kilogram złotej Lavazzy, pani kierowniczko”.
Żarty żartami, ale chyba nie tędy droga. Nadal lubię Auchan i zamierzam tam wracać po swoje kuchenne odkrycia. Chciałabym tylko, żeby sklep pamiętał, że zabezpieczenia można projektować nie tylko z myślą o złodziejach, lecz także o uczciwych kupujących. W końcu zakupy powinny być przyjemnością, a nie źródłem dyskomfortu - szczególnie, że większość klientów i tak musi odbić paragon przy bramce, by móc wyjść ze sklepu - co, nawiasem mówiąc, też bywa dość irytujące.


Obserwuj nas na Google














