Pierogi należą do tych dań, przy których każdy dom ma własne zasady. Jedni dodają do ciasta jajko, inni robią je wyłącznie z mąki i gorącej wody. Przez lata sądziłam jednak, że przy samym gotowaniu nie ma już czego ulepszać. Woda, sól, pierogi i gotowe.
Z błędu wyprowadziła mnie teściowa. Pamiętam, jak podczas rodzinnego obiadu pomagałam jej lepić pierogi z mięsem. Kiedy przyszła pora na gotowanie, zauważyłam, że przed pierwszą partią wrzuciła coś do garnka. Zapytałam, po co to robi. Odpowiedziała, żebym najpierw spróbowała, a później oceniała. Miała rację. Pierogi pachniały lepiej, a smak farszu wydawał się pełniejszy. Od tamtej pory robię dokładnie tak samo.
Co wrzucić do wody podczas gotowania pierogów?
Patent teściowej jest banalnie prosty. Do garnka z wodą dodaj 3 liście laurowe. Wrzuć je jeszcze przed pierogami. Gorąca woda wyciąga z liści charakterystyczny korzenny zapach, który dobrze komponuje się z wytrawnym nadzieniem.
Ja najczęściej wykorzystuję ten patent przy pierogach z mięsem, kapustą i grzybami oraz ruskich. Szczególnie dobrze sprawdza mi się przy farszu z mięsa pozostałego po rosole. Takie mięso bywa dość delikatne w smaku, więc dodatkowy aromat bardzo mu pomaga.
Nie stosuję tego sposobu przy pierogach na słodko. Do jagód, truskawek czy słodkiego twarogu korzenny aromat liścia laurowego zwyczajnie mi nie pasuje.
Dlaczego pierogi z liściem laurowym smakują lepiej?
Najłatwiej zauważyć różnicę zaraz po wyjęciu pierogów z garnka. Są bardziej aromatyczne, ale nadal przede wszystkim czujesz farsz. I właśnie o taki efekt chodzi.
Liść laurowy świetnie pasuje do składników, które często znajdują się w wytrawnych pierogach. Dodajesz go przecież do kiszonej kapusty, grzybów, mięsnych sosów czy bulionów. Nic więc dziwnego, że dobrze odnajduje się również tutaj.
Szczególnie lubię ten patent przy pierogach z kapustą i grzybami. Smaki naturalnie się uzupełniają. Jeśli farsz jest delikatny, różnica jest jeszcze bardziej zauważalna.
Pamiętaj tylko, że liść laurowy ma być dodatkiem, a nie dominującą przyprawą. Nie ma sensu wrzucać sześciu czy ośmiu liści w nadziei, że pierogi będą jeszcze lepsze. Możesz osiągnąć odwrotny efekt.
Adobe Stock, New Africa
Kiedy wrzucić liście laurowe do wody na pierogi?
Liści laurowych nie wrzucaj do garnka razem z pierogami. Potrzebują trochę czasu w gorącej wodzie, żeby oddać swój aromat.
- Najpierw więc wlej wodę do garnka, dodaj sól i doprowadź ją do wrzenia. Dopiero wtedy wrzuć 3 liście laurowe.
- Pozwól im pogotować się samodzielnie przez około 2-3 minuty. Ja właśnie tak robię, bo zauważyłam, że wtedy woda zdąży nabrać delikatnego zapachu. Nie gotuj ich jednak przez kilkanaście minut. Nie przygotowujesz wywaru, a jedynie aromatyczną wodę do pierogów.
- Po 2-3 minutach nie wyjmuj liści z garnka. Zostaw je w wodzie i wrzuć pierwszą partię pierogów. Gotuj je tak jak zwykle. Liście mogą pływać na powierzchni razem z nimi i nie trzeba nic z nimi robić.
- Jeśli gotujesz kilka partii pierogów jedna po drugiej, również nie musisz za każdym razem dodawać nowych liści. Te same 3 sztuki mogą zostać w garnku przez całe gotowanie. Dopiero po przygotowaniu ostatniej porcji możesz je wyrzucić.
Nie polecam natomiast kruszenia ani łamania liści przed wrzuceniem do wody. Całe łatwiej później wyłowisz, a drobne kawałeczki nie przykleją się do ciasta. Jeśli liście są bardzo duże, dwie sztuki mogą wystarczyć. Przy standardowych suszonych liściach najczęściej wybieram trzy.
Jest jeszcze jeden szczegół. Nie wrzucaj liści do zimnej wody razem z garnkiem na kuchenkę, jeśli zależy ci na łatwym kontrolowaniu intensywności aromatu. Wolę dodawać je dopiero do wrzątku i odmierzyć 2-3 minuty. Dzięki temu za każdym razem uzyskuję podobny efekt, a liść laurowy nie dominuje smaku pierogów.


Obserwuj nas na Google














