Moja koleżanka z redakcji była ostatnio na pokazie kulinarnym prowadzonym przez Jaśka Kuronia. Wśród przygotowywanych potraw nie mogło zabraknąć gołąbków. W pewnym momencie kucharz zdradził prosty patent na przygotowanie kapusty, dzięki któremu liście zachowują piękny kolor, a przy tym pozostają sprężyste i się nie rwą. Efekt zrobił na naszej koleżance takie wrażenie, że pospieszyła podzielić się z nami tym sposobem jeszcze tego samego dnia i wszyscy wiedzieliśmy od razu, że trafi na łamy serwisu. Sama wypróbowałam go w domu i wiem, że działa.

Na czym polega kapuściany trik Jaśka Kuronia?

Wiele osób dodaje do garnka symboliczną szczyptę soli albo całkowicie pomija ten krok. Tymczasem właśnie szczodrze osolona woda sprawia, że liście kapusty zachowują zieloną barwę i swoją strukturę. Nie miękną za bardzo i nie rwą się podczas zawijania farszu.

Sól działa tutaj trochę jak utrwalacz. Dzięki niej liście pozostają jędrne i ładne. To szczególnie ważne przy młodej i włoskiej kapuście, bo te odmiany są delikatniejsze. 

Jasiek Kuroń podczas pokazu nie żałował soli. Wsypał około 1–2 łyżki na litr. Podobnie jak robi się przy gotowaniu makaronu. Liściom wystarczyły 3 minuty we wrzątku. Po wyjęciu wyglądały świeżo i apetycznie.

Co ciekawe, podobny patent sprawdzi się także przy innych zielonych warzywach. Mocno osolona woda pomaga zachować kolor fasolki szparagowej, brokułów czy groszku. 

Jak wybrać najlepszą kapustę na gołąbki?

Nawet najlepszy trik z solą nie pomoże, jeśli wybierzesz złą kapustę. To właśnie od główki zaczyna się sukces całego dania. W sklepie albo na targu zwróć uwagę przede wszystkim na wygląd liści. Powinny być jasne, zwarte i bez ciemnych przebarwień.

Najlepiej sprawdza się kapusta o dość luźnej strukturze. Taka, której liście nie są zbite. Dzięki temu łatwiej odchodzą podczas podgotowywania. Bardzo twarde i ciężkie główki często sprawiają problemy. Liście trudniej oddzielić i częściej pękają.

W maju młoda kapusta to najlepszy wybór. Jest świetna do lekkich, wiosennych gołąbków. Ma delikatny smak i szybko mięknie. Genialnie sprawdza się też kapusta włoska, która ma ładną strukturę (takiej użyto właśnie w trakcie pokazu).

Warto też zwrócić uwagę na wielkość liści. Za małe utrudniają zawijanie i farsz wypada bokami. Najwygodniejsze są duże, szerokie liście ze środka główki. 

Unikaj tych błędów przy gołąbkach

Najwięcej problemów zaczyna się już na etapie oddzielania liści. Wiele osób odrywa je zbyt gwałtownie albo próbuje zdejmować po kilka naraz. Tymczasem kapusta wymaga delikatności. Liście najlepiej odciągać powoli, zaczynając od zewnętrznych warstw. Jeśli któryś mocno trzyma się główki, nie warto szarpać go na siłę, bo łatwo pęka przy grubym nerwie.

Częstym błędem jest też zbyt długie gotowanie. Liściom wystarczy dosłownie kilka minut w gorącej wodzie. Mają jedynie zmięknąć i stać się elastyczne. W innym przypadku zrobią się wiotkie i zaczną się rozpadać podczas zawijania.

Warto pamiętać także o odpowiednio dużym garnku. Liście powinny mieć miejsce. Dzięki temu gotują się równomiernie i zachowują ładną strukturę. Woda powinna lekko wrzeć, a nie gwałtownie buzować.

Wiele osób zapomina też o osuszeniu liści przed nakładaniem farszu. Dobrze jest rozłożyć je na chwilę na ściereczce albo ręczniku papierowym. Na koniec zostaje jeszcze jeden detal, który robi sporą różnicę. Gruby nerw warto delikatnie ścinać nożem lub lekko rozbijać tłuczkiem. Dzięki temu liść lepiej układa się wokół farszu i nie pęka podczas zwijania.