Nie ma dla mnie nic bardziej irytującego niż sos, który zamiast otulać mięso czy ziemniaki, rozlewa się po całym talerzu. Zdarzało mi się dolać za dużo bulionu albo odkryć pod koniec gotowania, że sos jest zdecydowanie rzadszy, niż planowałam. Kiedyś ratowałam go mąką, ale nie zawsze byłam zadowolona z efektu. Teraz zawsze mam pod ręką inny składnik, który działa błyskawicznie, jak sklepowy proszek „instant”, a jest w pełni naturalny. 

Już nie sięgam po mąkę. Mam inny sposób na gęsty sos

Moim sposobem na gęsty sos są otręby owsiane. Wiem, że większości osób kojarzą się z owsianką albo domowym pieczywem (sama ich do niego używam), ale w sosach sprawdzają się równie dobrze. Wchłaniają płyn i stopniowo pęcznieją, dzięki czemu sos staje się gęstszy bez dodawania mąki, skrobi czy śmietany. 

Najchętniej wybieram otręby owsiane, ponieważ mają najbardziej neutralny smak. Nie dominują nad przyprawami i pasują zarówno do sosów pomidorowych, jak i pieczeniowych czy warzywnych.

Getty/iStock PAVEL IARUNICHEV

Pszenne lub orkiszowe też są dobrym wyborem, bo nie zmieniają wyraźnie smaku potrawy. Z kolei żytnie zostawiam do bardziej wyrazistych sosów, szczególnie grzybowego. Ich charakterystyczny posmak dobrze komponuje się z leśnymi grzybami. 

Lubię ten trik również dlatego, że praktycznie nic mnie nie kosztuje. Otręby i tak mam zwykle w kuchennej szafce. Dodaję je do owsianki, czasem do budyniu, a także do domowego chleba, żeby był bardziej sycący. Nie muszę więc nic specjalnie kupować.

Jak zagęścić sos otrębami?

Zanim dodam otręby do sosu, najczęściej mielę je w młynku do kawy na drobny pył. Dzięki temu nie czuję później drobinek na języku, a sos ma bardziej jednolitą konsystencję. Możesz też użyć blendera. Jeśli jednak lubisz lekko ziarnistą strukturę i ci ona nie przeszkadza, spokojnie pomiń ten krok. Otręby pszenne czy orkiszowe lepiej zmiel, bo są one dość twarde i mogą „kłuć” w podniebienie.

Na początek odmierzam jedną płaską łyżeczkę otrębów na szklankę sosu, czyli około 250 ml. Dodaję je pod koniec gotowania, kiedy sos jest gorący i delikatnie bulgocze. Wsypuję je małymi porcjami, cały czas mieszając trzepaczką, żeby równomiernie rozeszły się w płynie.

Następnie zmniejszam ogień i gotuję wszystko przez 3-5 minut. Zwykle po około 4 minutach widzę już różnicę. Sos robi się gęstszy i lepiej trzyma się łyżki. Nie oczekuj jednak, że otręby zadziałają natychmiast. Potrzebują chwili, żeby zacząć „pić” sos i pęcznieć.

Uważaj, zanim dosypiesz, bo jest jeden „haczyk”

Przy zagęszczaniu sosu otrębami najważniejszy jest umiar. Nie wsypuję kilku łyżek na zapas, bo wiem, że otręby pęcznieją stopniowo i bardzo dobrze chłoną płyn. Zbyt duża ilość może sprawić, że zamiast aksamitnego sosu otrzymasz ciężką, ziarnistą masę.

Jeśli po kilku minutach sos nadal wydaje mi się zbyt rzadki, dodaję wtedy kolejną płaską łyżeczkę i gotuję jeszcze przez 3-5 minut. Dopiero wtedy oceniam, czy konsystencja mi odpowiada.

A co, jeśli sos wyjdzie za gęsty? Wtedy dolewam odrobinę gorącego bulionu lub wody i dokładnie mieszam. To wystarcza, żeby odzyskał odpowiednią konsystencję. Właśnie za tę prostotę i niezawodność (bo otręby chłoną płyn jak gąbka) najbardziej lubię ten sposób. Nie trzeba robić zasmażki ani zaczynać wszystkiego od nowa.