Zbyt rzadkie jabłka to jeden z tych problemów, które wychodzą dopiero pod koniec pracy nad szarlotką. Można oczywiście odparowywać je dłużej i na mniejszej mocy palnika, ale łatwo wtedy przesadzić i zamienić je w rzadki mus. Do szarlotki na kruchym cieście wolę zachować kawałeczki jabłek. Dlatego, gdy widzę w garnku za dużo płynu, sięgam po sposób, który wcześniej nieraz pomagał mi wyrównać konsystencję innych zbyt rzadkich potraw.

Ten tani składnik już nieraz ratował mnie w kuchni. Do jabłek też pasuje

Otręby mam w kuchennej szafce nie tylko z myślą o śniadaniu. Zdarzało mi się dodawać ich odrobinę do różnych potraw, kiedy wychodziły bardziej wodniste, niż planowałam. Poza tym z otrębów wychodzi supersycąca owsianka. Lubię też wzbogacać nimi chleb. Dobrze chłoną wilgoć, więc w końcu zaczęłam wykorzystywać je także do jabłek na szarlotkę. 

Na 1 kg owoców wystarcza mi zwykle 1-2 łyżki otrębów. Zawsze zaczynam jednak od jednej. Wsypuję ją do jabłek, dokładnie mieszam i czekam kilka minut. To ważne, bo otręby nie wchłaniają całego płynu w sekundę. Trzeba dać im chwilę.

Dopiero później zaglądam ponownie do garnka. Często okazuje się, że druga łyżka nie jest już potrzebna. Jeśli jabłka nadal mają za dużo soku, dosypuję kolejną porcję i czekam chwilę. Dzięki temu łatwiej uniknąć przesady i nie zrobić z soczystego nadzienia suchej, ciężkiej masy.

Nie dodaję otrębów podczas prażenia. Czekam niemal do samego końca

Po otręby sięgam dopiero wtedy, gdy jabłka są już właściwie gotowe i widzę, że problemem pozostaje wyłącznie nadmiar płynu. Jeśli garnek stoi jeszcze na kuchence, zmniejszam moc palnika do minimum, dodaję łyżkę otrębów, mieszam i chwilę czekam.

Jeszcze częściej robię to już po zdjęciu garnka z palnika. Gorące jabłka mieszam z otrębami i zostawiam na kilka minut. Po tym czasie dobrze widać, ile soku zostało wchłonięte i czy konsystencja nadaje się już do przełożenia na ciasto.

Lubię ten sposób właśnie za to, że wszystko mam tu pod kontrolą. Przy długim odparowywaniu jabłka cały czas się gotują, a ja chcę tego uniknąć. Mogę zatrzymać się w momencie, w którym nadzienie jest nadal soczyste, ale nie pływa w płynie.

Pszenne czy owsiane? Do szarlotki wybieram te najbardziej neutralne

Teoretycznie możesz wykorzystać dowolne otręby. Ja do jabłek najchętniej wybieram pszenne, bo są neutralne i przy tak niewielkiej ilości nie wychodzą na pierwszy plan. Dobrze sprawdzają mi się też delikatne otręby owsiane.

Getty/iStock HandmadePictures

Ten patent podoba mi się również dlatego, że jest tani, prosty i trochę zapomniany. Przy zbyt mokrych jabłkach znacznie częściej mówi się o bułce tartej albo kaszy mannie. Tymczasem otręby robią dokładnie to, czego w tej sytuacji potrzebuję: przejmują część nadmiaru wilgoci, a wystarcza ich naprawdę niewiele. Są przy tym wydajne i bardzo tanie.

Jeśli więc jabłka są już gotowe, a na dnie garnka wciąż widzisz za dużo soku, zacznij od jednej łyżki otrębów na kilogram owoców. Wymieszaj, odczekaj kilka minut i dopiero wtedy oceń efekt. Sama właśnie w ten sposób najczęściej ratuję nadzienie, którego nie chcę już dłużej trzymać na ogniu.