Żyjemy w czasach, gdzie wszystko ma być „maxi”. Jeszcze więcej, jeszcze bardziej, jeszcze mocniej. Nie powinno więc nikogo zdziwić, że i banalna panierka powinna chrupać najgłośniej i rumienić się najpiękniej. A że przy okazji nie ma glutenu i nie pochodzi z torebki, do której można zmielić byle co? Jeszcze lepiej. Pomysł na sprytny zamiennik bułki tartej podsunęła mi koleżanka z redakcji, która sama szukała inspiracji przy sklepowej półce z ziarenkami. Trik okazał się genialny.
Czym zastąpić bułkę tartą? Panierka do kotletów (i nie tylko), która robi „pop”
Wystarczy jedna podmianka na produkt, który rozmiarem nie różni się wiele od bułki tartej, dlatego sprawdza się tak genialnie. A chodzi o amarantus ekspandowany. To ziarenka popularnego pseudozboża „nadmuchane” poprzez prażenie. Nazywane też czasem popcornem, z racji że pęcznieją pod wpływem wysokiej temperatury w podobny sposób jak kukurydza. Z kolei w smaku przypominają ryż preparowany.
Kuleczki same w sobie są chrupkie i nie nasiąkają tłuszczem tak jak bułka tarta. Ponieważ są drobne, dobrze przylegają do mięsa i świetnie chronią je przed wysuszeniem na patelni czy też w piekarniku. Panierka wychodzi równa i ciekawie się prezentuje, a przy tym lekko orzechowym smakiem idealnie pasuje do wielu rodzaju mięs, grzybów i warzyw.
Amarantus ekspandowany można kupić zarówno stacjonarnie, jak i w sprzedaży internetowej. Najczęściej pojawia się w działach z żywnością ekologiczną lub związaną ze specyficznymi wymaganiami na przykład wśród składników bezglutenowych. To produkt gotowy do spożycia, który kosztuje około 5–7 zł za 100 g. Przy czym „napompowane” ziarenka są bardzo lekkie, więc takie opakowanie ma spory rozmiar.
Jak panierować za pomocą chrupkich kuleczek krok po kroku?
Ogromną zaletą tego zamiennika jest fakt, że ziarenka są na tyle drobne, że nie trzeba ich specjalnie przygotowywać. Wystarczy wysypać je na talerz. Nie wymagają mielenia, rozdrabniania, rozkruszania. Dzięki czemu nie tylko są wygodne w użyciu, ale także nie chłoną tłuszczu, ponieważ zostają w całości i nie mają „połamanych” krawędzi.
Możesz tak naprawdę wybrać swoją ulubioną metodę panierowania. Ja sprawdziłam sposób klasyczny, a do eksperymentu wybrałam sznycle z indyka. Najpierw je osuszyłam, oprószyłam delikatnie mąką, zamoczyłam w jajku, a na końcu włożyłam na talerz z amarantusem.
Od razu byłam zachwycona tym, że nie miałam problemu, by sprawnie i dokładnie pokryć mięso drobinkami. Nie musiałam tak naprawdę ich dociskać. Trzeba jednak przyznać, że trochę kuleczek nieuchronnie trafia do rozmąconego jajka, a także zsypuje się już po panierowaniu na talerz, ponieważ są one bardzo sypkie.
Kotleciki smażyły się równomiernie. Łatwy był też dobór takiej temperatury, dzięki której mięso dobrze usmaży się w środku, w trakcie gdy kuleczki tylko lekko się zrumienią, a nie przypalą.
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
Sprytna panierka z kuleczek – do czego ją wykorzystać?
Kotlety to oczywisty wybór. Amarantus ekspandowany jest pod tym względem niezwykle uniwersalny. Nie jest nachalny w smaku, więc „zgodzi się” zarówno ze schabem, jak i z drobiem. Nadaje się także do panierowania placków z warzyw i kapeluszy grzybów.
Można obtoczyć w nim kotleciki z mielonego mięsa, zarówno klasyczne wieprzowo-wołowe, jak i z podrobów czy też resztek z rosołu. Przydadzą się też, gdy robisz przekąski imprezowe – różnego rodzaju kuleczki ryżowe lub ziemniaczane, nuggetsy czy też panierowane kąski serowe.


Obserwuj nas na Google














