Może to kwestia mojej kapryśnej kuchenki, może gapiostwa, ale u mnie rosół zawsze gotuje się albo odrobinę za mocno, albo odrobinę za słabo, przy czym często muszę „na nielegalu” przekręcać palnik gazowy w przeciwną stronę, żeby zmniejszyć ogień do minimum. Jeśli czytając to, mruczysz pod nosem „mam tak samo”, wiedz, że jest dla nas jeszcze nadzieja. Robiąc nocny rosół, nie przejmujesz się kompletnie niczym. Chyba że ryzykiem, że piękny zapach z kuchni wybudzi cię przedwcześnie.
Nocny rosół – dlaczego gra jest warta świeczki?
Argumentu o tym, że taki rosół powstaje bez większego zachodu już chyba bardziej podkreślić się nie da. Ale ma też wiele innych zalet. Nie pyrka zwyczajnie na gazie, tylko „dojrzewa” powoli w piekarniku. Podczas gdy w dużym garnku na palniku elektrycznym lub gazowym dno rozgrzewa się bardzo punktowo, w naczyniu żaroodpornym w piecu ciepło obejmuje rosół w całości i działa równomiernie.
Ponieważ piecze się w niewysokiej temperaturze, jest bardzo niskie ryzyko, że wyjdzie mętny. Zwłaszcza że w jego obróbce nic nie przeszkadza. Gdy gotuje się na kuchence, jest narażony na roszady garnków, nagły skok ciepła od sąsiadującego mu czajnika nastawionego na herbatę albo zmiany temperatury w pomieszczeniu. Nikogo nie korci, żeby go mieszać, więc wszystkie niechciane drobinki po prostu opadają na dno.
I trzecia kwestia – nie od dziś wiadomo, że potrawy gotowane powoli w niskiej temperaturze wyróżniają się intensywniejszym smakiem. Wszystko dzięki temu, że wszystkie procesy zachodzą stopniowo i łagodnie – naturalne cukry się karmelizują, uwalnia się kolagen, przyprawy oddają aromat do wywaru. Ta sama zasada ma zastosowanie też przy rosole. Niezależnie od tego, czy przygotowujesz go na mięsie z kury czy też na wołowinie.
Jak przygotować rosół w piekarniku?
Zaczyna się niepozornie i całkiem naturalnie. Przede wszystkim nie musisz zmieniać swojej standardowej receptury. Sięgnij po warzywa korzeniowe, liść laurowy, suszony lubczyk – tak jak masz w zwyczaju. Oraz po dobrej jakości mięso, na przykład kurę od zaufanego sprzedawcy, szpikowe kości wołowe, szponder lub szyjkę indyka.
Umieść mięso w garnku (a najlepiej od razu w żeliwnym naczyniu, jeśli takie posiadasz) i zalej je zimną wodą. Powoli doprowadź ją do wrzenia na gazie, ale nie pozwól jej się mocno gotować. Na pierwszym etapie, na szczęście krótkim, warto przypilnować proces. Zbierz szumowiny. Dodaj jarzyny, cebulę (może także czosnek?) i przyprawy. Ponownie zagotuj.
Wstaw rosół do piekarnika rozgrzanego do 90°C. Nie przykrywaj naczynia. Piecz wszystko przez około 8 godzin, do rana. Obudzisz się z zapachem zupy znajomym z babcinej kuchni. Potem pozostaje już tylko przecedzić wywar. Możesz podawać go wedle uznania na obiad albo zamrozić porcje na później.


Obserwuj nas na Google














