Polędwiczka wieprzowa należy do najbardziej delikatnych kawałków wieprzowiny. Nie ma dużo tłuszczu, dlatego podczas pieczenia łatwo ją przesuszyć. Wiele osób uważa, że obowiązkowym krokiem dla zachowania soczystości jest obsmażenie mięsa przed włożeniem do piekarnika. Tymczasem zaprzyjaźniony sprzedawca z mięsnego zwrócił mi ostatnio uwagę na coś zupełnie innego. Według niego w przypadku polędwiczki najważniejsze są dobrze dobrana marynata i odpowiedni czas pieczenia.
Nie musisz obsmażać polędwiczki
Przez lata powtarzano, że obsmażenie mięsa „zamyka pory” i zatrzymuje soki w środku. W rzeczywistości ten argument jest mitem. Choć obsmażenie ma oczywiście swoje zalety. Dzięki niemu na powierzchni tworzy się apetyczna, rumiana skórka, a smak staje się bardziej wyrazisty. Nie oznacza to jednak, że mięso po takim zabiegu będzie bardziej soczyste.
Jeśli zależy ci przede wszystkim na szybkim i wygodnym przygotowaniu obiadu, możesz całkowicie pominąć etap z użyciem patelni. Wystarczy wyjąć zamarynowaną polędwiczkę z lodówki i przełożyć ją do nagrzanego piekarnika. To właśnie kryje się za zasadą „mniej znaczy lepiej”. Rezygnujesz z jednego etapu, oszczędzasz czas i nie tracisz niczego pod względem soczystości.
Znacznie większe znaczenie ma to, co zrobisz z mięsem wcześniej oraz jak długo będziesz je piec. To te dwa elementy decydują o końcowym efekcie.
Sekret soczystości tkwi w marynacie
Polędwiczka nie potrzebuje skomplikowanych mieszanek przypraw z długą listą składników. Wręcz przeciwnie. Jej delikatny smak najlepiej podkreślają proste dodatki.
Do przygotowania marynaty na 1 kg mięsa wystarczą:
- 2 łyżki oliwy lub oleju
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżeczka musztardy
- 1 łyżeczka majeranku
- sól
- świeżo mielony pieprz
Wymieszaj wszystkie składniki i dokładnie natrzyj nimi mięso. Następnie przełóż polędwiczkę do zamykanego pojemnika lub woreczka i wstaw do lodówki.
Na tym etapie najważniejsza jest cierpliwość. Mięso powinno spędzić w marynacie od 8 do 10 godzin, najlepiej przez całą noc. W tym czasie przyprawy przenikają do wnętrza, a mięso nabiera smaku i zachowuje większą soczystość po upieczeniu.
Nie przesadzaj również z ilością przypraw. Polędwiczka sama w sobie ma delikatny, przyjemny smak. Zbyt intensywna marynata może go całkowicie zagłuszyć. W tym przypadku również sprawdza się zasada doświadczonego sprzedawcy ze sklepu mięsnego, że mniej znaczy więcej.
Przed pieczeniem wyjmij mięso z lodówki ok. 20-30 minut wcześniej. Dzięki temu temperatura polędwiczki nie będzie zbyt niska, a pieczenie przebiegnie bardziej równomiernie.
Fot. Getty/iStock, bhofack2
Właściwa temperatura i czas pieczenia = klucz do sukcesu
Nawet najlepsza marynata nie uratuje polędwiczki, jeśli spędzi w piekarniku zbyt dużo czasu. To właśnie tutaj najczęściej popełniane są błędy.
Piekarnik nagrzej do 190 stopni Celsjusza. Włóż mięso do naczynia żaroodpornego z przykrywką. Polędwiczka nie wymaga długiej obróbki. W zależności od wielkości zwykle wystarcza jej od 20 do 25 minut pieczenia. Mniejsze kawałki mogą być gotowe nawet nieco wcześniej.
Jeżeli masz termometr kuchenny, warto z niego skorzystać. Temperatura wewnątrz mięsa po upieczeniu powinna wynosić ok. 63-65 stopni Celsjusza. Po krótkim odpoczynku wzrośnie jeszcze o kilka stopni, a mięso pozostanie delikatne i soczyste.
Zbyt długie pieczenie sprawia, że polędwiczka traci wilgoć i staje się włóknista, „przeciągnięta”. To właśnie dlatego wiele osób uważa ją za suche mięso. Problem nie leży jednak w samym produkcie, lecz w sposobie przygotowania.
Kiedy polędwiczka jest już upieczona, pojawia się pokusa, by natychmiast ją pokroić. Lepiej tego nie robić. Po wyjęciu z piekarnika przykryj mięso luźno kawałkiem folii aluminiowej i pozostaw na 5-10 minut. W tym czasie soki równomiernie rozłożą się wewnątrz całego kawałka.
Dopiero po krótkim odpoczynku, pokrój polędwiczkę na plastry o grubości ok. 2 centymetrów. Zobaczysz, że mięso pozostanie jasnoróżowe w środku, miękkie i pełne naturalnych soków.
To właśnie połączenie nocnej marynaty, umiarkowanej temperatury pieczenia i pilnowania czasu sprawia, że polędwiczka wychodzi idealna. Obsmażanie możesz potraktować wyłącznie jako opcjonalny dodatek dla koloru i smaku. Jeśli chcesz zaoszczędzić sobie pracy i skrócić czas w kuchni, bez obaw pomiń ten etap.

















