Przez lata robiłam owsiankę tak samo: rondelek, mleko i kilka minut na ogniu. Potem zaczynało się maskowanie przeciętności bananem, cynamonem, miodem czy masłem orzechowym. W końcu zrozumiałam, że problem nie leży w dodatkach. Trzeba zająć się samymi płatkami, zanim trafią do garnka. Ten krótki zabieg wydobywa z nich głębszy aromat i sprawia, że owsianka wreszcie przestaje smakować jak śniadanie jedzone wyłącznie z rozsądku.
Płatki owsiane potrafią znacznie więcej, niż ci się wydaje
Płatki owsiane wyjęte prosto z opakowania nie mają szczególnie porywającego aromatu. Właśnie dlatego zwykle szybko zalewamy je mlekiem i całą nadzieję pokładamy w dodatkach. A wystarczy przed gotowaniem wsypać płatki na suchą patelnię i przez chwilę je podprażyć.
Nie dodawaj oleju ani masła. Ustaw średni lub nieco mniejszy ogień i często mieszaj. Po mniej więcej 2-4 minutach zauważysz zmianę. Płatki zaczną lekko się złocić, a przede wszystkim intensywnie pachnieć. Aromat robi się ciepły, zbożowy i lekko orzechowy. Trochę przypomina zapach granoli albo świeżo otwartej paczki prażonych orzechów.
W tym momencie zdejmij patelnię z ognia. Nie czekaj, aż płatki mocno zbrązowieją. Chodzi o wydobycie aromatu, a nie przypalenie owsianego bohatera. Granica jest dość cienka, dlatego pod koniec nie spuszczaj go z oka.
Tak przygotowane płatki ugotuj tak jak zwykle. Możesz przesypać je do rondelka albo, jeśli patelnia jest odpowiednio głęboka, od razu ostrożnie dolać mleko lub wodę.
Jak przyrządzić idealną owsiankę? Jakich błędów nie popełniać?
Na początek sprawdzi się prosta proporcja: na 1 porcję płatków daj 2 porcje płynu. Możesz użyć samego mleka lub wody albo połączyć jedno z drugim. Ja lubię tę ostatnią opcję, bo owsianka dzięki temu pozostaje kremowa, ale nie jest zbyt ciężka.
Warto wiedzieć, że prażenie płatków pomaga zapobiec ich rozgotowaniu, ponieważ częściowo się „zamykają” i zachowują swoją strukturę. Niemniej jednak, trzeba ich pilnować. Po dolaniu płynu podgrzewaj je spokojnie na małym ogniu. Nie pozwól, żeby całość gwałtownie bulgotała. Mieszaj od czasu do czasu i obserwuj konsystencję.
Zdejmij owsiankę z palnika, kiedy wydaje się odrobinę za rzadka. Płatki będą chłonęły płyn również przez chwilę po gotowaniu. Po minucie czy dwóch w miseczce całość zrobi się wyraźnie gęstsza.
Pamiętaj również o małej szczypcie soli. Dodaj ją nawet wtedy, gdy robisz owsiankę z owocami i miodem. Nie sprawi, że śniadanie będzie słone, za to podbije smak płatków i dodatków.
Mniej znaczy więcej. Dodatki nie odegrają już głównej roli
Kiedy same płatki nabierają charakteru, okazuje się, że owsianka nie potrzebuje połowy zawartości kuchennej szafki. Co więcej, zbyt duża liczba dodatków może przykryć efekt, który udało ci się uzyskać.
Spróbuj najpierw bardzo prostego zestawu. Do płatków ugotowanych na mleku dodaj jabłko, cynamon i odrobinę masła. Świetnie sprawdzi się też dojrzały banan z garścią orzechów albo gruszka ze szczyptą kardamonu. Prażony aromat owsa dobrze łączy się z ciepłymi, korzennymi smakami.
Jeśli sięgasz po masło orzechowe, miód czy syrop klonowy, zacznij od niewielkiej ilości. Po zmianie sposobu przygotowania płatków możesz odkryć, że owsianka wcale nie potrzebuje tak intensywnego doprawiania jak wcześniej.
Dobrze pasują również kwaśniejsze owoce: maliny, porzeczki, wiśnie czy borówki. Przełamują mleczną kremowość i nie konkurują z charakterystycznym aromatem płatków.


Obserwuj nas na Google














