Kotlety mielone to danie, które zna każdy. Niestety, przy całej ich prostocie mają jeden słaby punkt: łatwo je przesuszyć. Próbowałam różnych sposobów, żeby były delikatne i wilgotne w środku. Aż któregoś dnia dodałam do mięsa coś, co zazwyczaj ląduje w… cieście. Od tej pory moje mielone są nie tylko mięciutkie i soczyste, ale też zyskują lekko apetyczny aromat, który świetnie komponuje się z przyprawami. I nikt nie domyśla się, w czym tkwi sekret.
Jabłko: nieoczywisty składnik do mielonych
Dodatek jabłka może wydawać się dziwny, zwłaszcza jeśli zawsze robiło się mielone według tradycyjnego przepisu. Ale surowe jabłko, najlepiej zetrzeć je na drobnej tarce razem ze skórką, to nie tylko sposób na soczystość, lecz także na wyjątkowy smak. Jabłko puszcza sok, który nawilża mięso od środka, ale nie rozwadnia masy jak woda z cebuli czy zbyt dużo mocno namoczonej bułki.
Do tego lekka słodycz jabłka delikatnie „zaokrągla” smak mięsa, zwłaszcza wieprzowego albo drobiowego, które czasem bywa zbyt mało wyraziste. Co ważne, jabłko zupełnie nie dominuje, nie czuć go podczas jedzenia, ale nadaje kotletom lekkości, dzięki czemu nie są zbite ani ciężkie. Nawet po odgrzaniu kotlety pozostają miękkie i przyjemnie wilgotne.
Jak dodać jabłko do kotletów?
Wybierz jabłko, które jest soczyste, ale nie bardzo miękkie. Świetnie sprawdzi się np. ligol, szara reneta albo jonagold. Zetrzyj je na tarce o małych oczkach. Odciśnij nieco sok, aby masa jabłkowa nie była zbyt mokra, ale nie przesuszaj jej – część naturalnego soku powinna zostać, bo to on odpowiada za wilgotność mięsa. Jedno średnie jabłko wystarczy na około 500-600 g mięsa mielonego. Jeśli planujesz większą porcję, dodaj proporcjonalnie więcej owocu.
Wymieszaj starte jabłko razem z resztą składników: dobrze namoczoną bułką (może być w mleku albo jogurcie), jajkiem, przyprawami i drobno posiekaną cebulą. Możesz też dodać czosnek lub zioła, jeśli lubisz mocniejsze smaki. Masę warto wyrobić dokładnie, ale jak najkrócej ręką. Dzięki temu będzie jednolita, a kotlety nie rozpadną się podczas smażenia. Po przygotowaniu dobrze jest odstawić ją na minimum 15-20 minut, by składniki się „przegryzły” i połączyły w spójną całość. Masa z jabłkiem może być delikatnie luźniejsza niż klasyczna, ale nie powinna być płynna. Jeśli wydaje ci się zbyt rzadka, wystarczy dosypać łyżkę bułki tartej (ale im jej mniej tym lepiej).
Potem formuj kotlety jak zwykle, nadając im nieco spłaszczony kształt. Obtocz je w bułce tartej, najlepiej grubo mielonej, bo zapewni apetyczną, chrupiącą skórkę. Smaż na średnim ogniu, na dobrze rozgrzanym oleju, po kilka minut z każdej strony. Z zewnątrz będą rumiane i chrupiące, a w środku soczyste, miękkie i pełne smaku.
Kotlety mielone z jabłkiem to moja tajemnica
Najlepsze w tym triku jest to, że jabłko działa w tle. Goście przy stole pytają, jakim cudem kotlety są tak soczyste i miękkie, ale nikt nie zgaduje, że to dzięki owocowi. Nie zmienia się kolor mięsa, nie ma wyczuwalnych kawałków jabłka, a jest jedynie więcej smaku i soczystości.
Ten sposób świetnie sprawdza się też w kotletach z mięsa drobiowego, które łatwo przesuszyć. Jabłko ratuje nawet kotlety pieczone w piekarniku - nie wysychają i nie robią się twarde. Jeśli chcesz, możesz dodać do masy też natkę pietruszki albo majeranek, pasują idealnie.

















