Na półkach Biedronki coraz częściej można znaleźć produkty inspirowane kuchnią azjatycką. Jednym z nich jest pasta miso, czyli składnik, który w Japonii stanowi podstawę wielu dań, a u nas wciąż bywa traktowany jak ciekawostka. Tymczasem to bardzo uniwersalny dodatek, który bez trudu da się włączyć do dobrze znanych, domowych potraw. Od pewnego czasu osobiście robię to regularnie i absolutnie się na tym nie zawodzę.

Pasta miso z Biedronki – co to jest?

Pasta miso to gęsta, aromatyczna pasta powstająca z fermentowanej soi z dodatkiem zbóż, najczęściej ryżu lub jęczmienia, oraz soli. W wersji dostępnej w Biedronce znajdziemy połączenie soi i pszenicy, które nadaje jej wyrazisty, lekko słonawy smak. Konsystencją przypomina gładkie masło orzechowe, ale zapach zdradza, że mamy do czynienia z czymś zupełnie innym.

To produkt w stylu japońskim (choć produkcji chińskiej), zamknięty w niewielkim, 200-gramowym pudełku. Ma intensywny, głęboki aromat określany często jako „umami”, czyli piąty smak, trudny do porównania z czymkolwiek znanym z tradycyjnej polskiej kuchni. Nie jest to typowa słoność ani kwaśność. To raczej pełnia smaku, która sprawia, że potrawa wydaje się bardziej „konkretna”.

Warto zwrócić uwagę, że pasta miso jest produktem skoncentrowanym. Nie używa się jej w dużych ilościach. Wystarczy łyżeczka czy dwie, aby wyraźnie podkręcić smak dania. Dzięki temu jedno opakowanie w teorii powinno starczyć na długo, nawet jeśli sięga się po nie regularnie. Ja jednak przeczę tej teorii i sięgam po miso znacznie częściej!

Redakcja MojeGotowanie.pl

Pasta miso z Biedronki – zastosowanie w kuchni

Choć miso kojarzy się głównie z klasyczną zupą japońską o tej samej nazwie, jej zastosowanie jest znacznie szersze. W codziennej kuchni może pełnić rolę naturalnego wzmacniacza smaku. Świetnie sprawdza się jako dodatek do bulionów: zarówno warzywnych, jak i mięsnych. Wystarczy rozprowadzić niewielką ilość w gorącym płynie, by nadać mu głębszy aromat.

To także doskonała baza do marynat. W połączeniu z odrobiną oleju, czosnkiem i ulubionymi przyprawami tworzy pastę, którą można natrzeć mięso przed pieczeniem. Nadaje się do kurczaka, karkówki, a nawet ryb. Pod wpływem temperatury karmelizuje się na powierzchni, tworząc apetyczną, lekko rumianą warstwę.

Miso można dodać również do sosów, zwłaszcza tych na bazie śmietanki, pomidorów czy pieczonych warzyw. Niewielka ilość sprawi, że smak stanie się bardziej wyrazisty i zbalansowany. Ciekawym pomysłem jest także wmieszanie odrobiny pasty do farszu na pierogi lub krokiety z kapustą i grzybami. Efekt potrafi zaskoczyć nawet marudnych tradycjonalistów.

Warto pamiętać, by nie gotować miso zbyt długo w wysokiej temperaturze. Najlepiej dodawać je pod koniec przygotowywania potrawy i dokładnie rozprowadzić, aby nie powstały grudki. Pasta dobrze rozpuszcza się w niewielkiej ilości ciepłej wody lub bulionu, a dopiero potem można ją wlać do reszty dania.

Dlaczego warto mieć ją pod ręką?

Pasta miso z Biedronki to przykład produktu, który nie zajmuje wiele miejsca w lodówce, a potrafi uratować niejeden obiad. Gdy zupa wydaje się zbyt płaska w smaku, sosowi czegoś brakuje, a marynata nie ma „tego czegoś”, sięgnięcie po łyżeczkę miso często rozwiązuje problem.

Jej ogromną zaletą jest uniwersalność. Pasuje zarówno do dań inspirowanych kuchnią azjatycką, jak i do tradycyjnych, polskich potraw. Nie dominuje całkowicie smaku, lecz go pogłębia i zaokrągla. Przy tym jest wydajna i stosunkowo niedroga, zwłaszcza gdy ostatnio pojawia się w regularnej ofercie dyskontu.