Ryby dostępne w czasach PRL-u tworzyły dość osobliwą grupę. Obok dobrze znanych śledzi, szprotów czy makreli pojawiały się gatunki, które dzisiaj rzadko widujemy w sklepach. Jednym z nich był błękitek. Niepozorny i znacznie mniejszy od dorsza nie miał zadatków na kulinarną gwiazdę. Miał jednak inne zalety: poławiano go w dużych ilościach, a jego mięso można było wykorzystać na wiele sposobów.

Dzisiaj wygrywają z nim dorsz, mintaj, morszczuk czy łosoś. Błękitka w postaci całej ryby albo filetów możesz szukać długo. Paradoksalnie wcale nie oznacza to, że przestaliśmy go jeść.

Czym jest błękitek i gdzie żyje?

Błękitek (Micromesistius poutassou) należy do tej samej rodziny, co dorsz, więc można nazwać go jego kuzynem. Po wyglądzie trudno jednak pomylić te dwa gatunki. Błękitek jest smukły, ma srebrzyste ciało, ciemniejszy grzbiet i duże oczy. Zwykle osiąga ok. 20-30 cm długości, choć zdarzają się większe sztuki.

To przede wszystkim mieszkaniec północno-wschodniego Atlantyku. Występuje między innymi w wodach w pobliżu Wysp Brytyjskich, Islandii i Norwegii. Charakterystyczne jest to, że żyje w dużych ławicach i często przebywa kilkaset metrów pod powierzchnią wody.

Choć dziś w Polsce wydaje się rybą niemal zapomnianą, na świecie nadal ma duże znaczenie. Jest poławiany w dużych ilościach, bo świetnie nadaje się do przetwarzania.

Dlaczego błękitek kojarzy się z czasami PRL?

Starsze osoby mogą pamiętać go ze sklepów rybnych i produktów, które trafiały na polskie stoły w czasach PRL-u. Nie był to odpowiednik dzisiejszego łososia ani ryba kupowana na wystawny niedzielny obiad. Błękitek miał przede wszystkim być dostępny i praktyczny.

Polska flota dalekomorska łowiła wtedy ryby na akwenach oddalonych od naszego wybrzeża. Na rynku pojawiały się więc gatunki, które dzisiaj niekoniecznie kojarzymy z polską kuchnią. Jednocześnie przemysł potrzebował surowca nadającego się do mrożenia, konserwowania, rozdrabniania i produkowania gotowych wyrobów rybnych.

Po latach jego popularność zaczęła jednak słabnąć. Zmieniły się nasze przyzwyczajenia wraz z rozszerzeniem asortymentu sklepów. Dzisiaj, kupując rybę, często szukamy przede wszystkim wygodnego filetu bez skóry i ości. W zamrażarkach bez problemu znajdziemy mintaja, morszczuka czy dorsza, a na ladach chłodniczych pstrąga i łososia. Są silną konkurencją dla niewielkiego błękitka.

Nie pomaga też fakt, że przez lata przylgnął do niego wizerunek taniej ryby z poprzedniej epoki. A szkoda, bo kulinarnie wcale nie jest pozbawiony zalet.

Jak smakuje błękitek i co można z niego zrobić?

Mięso błękitka jest jasne, delikatne i dość łagodne w smaku. Jeśli lubisz dorsza czy mintaja, prawdopodobnie również ten gatunek będzie dla ciebie delicją. Trzeba tylko pamiętać, że ze względu na niewielkie rozmiary ryby mięso jest bardziej kruche łatwiej się rozpada.

Jeżeli trafisz na świeżego lub mrożonego błękitka, nie komplikuj jego przygotowania. Możesz oprószyć rybę mąką i krótko usmażyć na patelni. Ponieważ nie ma drobnych ości, jest przyjemna w jedzeniu. Pasują do niej klasyczne dodatki: cytryna, koperek, natka pietruszki, masło i pieprz. Dobrze sprawdzi się również pieczenie.

Pilnuj przede wszystkim czasu. Małe kawałki szybko dochodzą do odpowiedniej temperatury, dlatego zbyt długie smażenie wysuszy mięso. Jeśli filet zaczyna się łatwo rozdzielać na płatki, zwykle nie potrzebuje już dalszej obróbki.

Delikatna struktura, która może przeszkadzać podczas smażenia, staje się natomiast zaletą, gdy przygotowujesz kotlety rybne, pulpety, farsz albo pastę. Błękitek bardzo dobrze nadaje się do rozdrobnienia.

I właśnie tutaj dochodzimy do jego współczesnej kariery. Ryba niemal zniknęła z naszych sklepów pod własną nazwą, ale przemysł spożywczy nadal potrafi zrobić z niej użytek.

Jesz go częściej, niż myślisz

Błękitka możesz znaleźć w paluszkach krabowych. Choć ich nazwa sugeruje coś zupełnie innego, zazwyczaj wcale nie powstają z mięsa kraba. Ich podstawą jest surimi, czyli masa przygotowywana z rozdrobnionego mięsa ryb. Jednym z gatunków wykorzystywanych do jej produkcji często jest właśnie ten mały kuzyn dorsza.

Jego jasne, łagodne w smaku mięso dobrze nadaje się do takiego przetwarzania. Po odpowiednim przygotowaniu powstaje z niego masa, której można nadać sprężystą, lekko włóknistą strukturę

Nie oznacza to jednak, że błękitek znajduje się w każdym opakowaniu paluszków krabowych. Do produkcji surimi wykorzystuje się różne ryby, bardzo często także mintaja.

Fot. Adobe Stock, g215