Przez długi czas, gdy potrzebowałam wędzonej ryby do kanapek albo sałatki, niemal automatycznie wybierałam łososia. Nawet specjalnie nie rozglądałam się za innymi produktami. Przyzwyczajenie robiło swoje. Wszystko zmieniło się, kiedy w Lidlu wypatrzyłam porcje wędzonej na gorąco ryby, już bez skóry i podzielone na wygodne kawałki. Spróbowałam raz i teraz regularnie sprawdzam, czy znów są dostępne.

Pstrąg łososiowy z Lidla to moja alternatywa dla łososia

Mowa o pstrągu łososiowym Sea You!, a dokładniej porcjach z fileta bez skóry, wędzonych na gorąco. Opakowanie ma 250 g, więc jest go wystarczająco dużo, żeby przygotować konkretną sałatkę dla kilku osób albo pastę do pieczywa.

pstrąg łososiowyRedakcja MojeGotowanie.pl

Cena na moim opakowaniu wynosiła 59,90 zł za kilogram, czyli 14,98 zł za 250 g. Za niecałe 15 zł miałam więc pudełko gotowej do jedzenia ryby, której nie musiałam już smażyć ani piec.

pstrąg łososiowy tył opakowaniaRedakcja MojeGotowanie.pl

Podoba mi się też forma produktu. Zamiast dużego fileta w całości w opakowaniu znajdują się mniejsze kawałki. Gdy szykuję sałatkę, po prostu wyjmuję potrzebną porcję i rozdzielam ją widelcem. Producent zaznacza jednak, że mimo zachowania najwyższej staranności produkt może zawierać ości, więc przed podaniem zawsze dokładnie sprawdzam każdy kawałek.

Do sałatki wystarczy kilka prostych dodatków

Mój ulubiony sposób wykorzystania tej ryby jest banalnie prosty. Do miski wrzucam miks sałat, pomidorki, ogórka, czerwoną cebulę oraz ugotowane jajko. Na koniec dokładam kawałki wędzonego pstrąga. Sos robię z jogurtu, odrobiny musztardy, soku z cytryny i pieprzu.

Taki posiłek przygotowuję w kilkanaście minut, a dzięki wyrazistej rybie nie potrzebuję już wielu przypraw. Pstrąg sprawdza się również w bardziej sycącej wersji sałatki - z ugotowanymi ziemniakami, jajkiem, ogórkiem kiszonym i koperkiem.

Robię z niego też ekspresową pastę na kanapki

Gdy nie mam ochoty na sałatkę, pstrąg zmienia się w pastę. Rozdrabniam rybę widelcem, dodaję jajko na twardo, trochę jogurtu lub majonezu, szczypiorek i odrobinę pieprzu. Czasami dorzucam ogórka kiszonego. Kilka minut pracy i mam gotowe smarowidło do świeżego chleba.

Można pójść jeszcze prostszą drogą. Kawałek pstrąga kładę na pieczywie posmarowanym serkiem śmietankowym, dodaję ogórka i trochę koperku. Na szybką kolację nie potrzebuję niczego więcej.

Nie zamierzam oczywiście całkowicie rezygnować z wędzonego łososia. Nadal bardzo go lubię. Tyle że dziś nie wrzucam go już do koszyka z przyzwyczajenia. Za opakowanie 250 g pstrąga łososiowego zapłaciłam 14,98 zł i znalazłam dla niego tyle zastosowań, że na dobre zadomowił się w mojej kuchni.