Śródziemnomorski zielnik ma więcej do zaoferowania niż bazylia, oregano i rozmaryn. Wśród jego mniej znanych mieszkańców kryje się niewielka, krzaczasta roślina, która na pierwszy rzut oka bardziej pasuje na rabatę niż do kuchni. Dopiero gdy rozetrzesz jej drobne listki w palcach, robi się ciekawie.
Ich aromat do złudzenia przypomina zielone oliwki, choć sama roślina z drzewem oliwnym nie ma nic wspólnego. Co ciekawe, nie jest jedynie pachnącą osobliwością. Jej młode listki można wykorzystać jako przyprawę, a przy odrobinie troski tę śródziemnomorską ciekawostkę da się mieć pod ręką także w naszym klimacie.
Santolina viridis, czyli oliwkowa ciekawostka z południa
Ziele oliwne jest santoliną pochodzącą z cieplejszych rejonów Europy. Należy do tej samej grupy roślin co santoliny sadzone na ozdobnych rabatach. W przeciwieństwie do wielu popularnych ziół nie wytwarza dużych, miękkich liści. Ma drobne i wąskie listki osadzone na licznych pędach, przez co tworzy zwartą, niewysoką kępkę.
Jej potoczna nazwa może być myląca. Ziele oliwne nie jest odmianą drzewa oliwnego i pod względem botanicznym nie ma z nim wiele wspólnego. Nazwę zawdzięcza przede wszystkim swojemu charakterystycznemu aromatowi.
Warto zwracać uwagę na to, co się kupuje. W sklepach ogrodniczych można znaleźć różne gatunki i odmiany santoliny, zwykle sprzedawane jako rośliny ozdobne. Jeśli chcesz używać jej w kuchni, szukaj Santolina viridis oferowanej jako ziele oliwne do zastosowań kulinarnych. Nie traktuj każdej santoliny z rabaty jako przyprawy.
Śródziemnomorskie ziele w polskim ogrodzie
Santolina najlepiej czuje się w warunkach typowych dla roślin śródziemnomorskich. Potrzebuje przede wszystkim dużo słońca, ciepła i przepuszczalnej ziemi. Sama jednak spotkałam ziele oliwne podczas wizyty w Ogrodach Kapias w Goczałkowicach-Zdroju. To dobry dowód na to, że tej południowej rośliny nie trzeba szukać wyłącznie podczas wakacji nad Morzem Śródziemnym.
W Polsce możesz posadzić ją w ogrodzie albo uprawiać w donicy na tarasie czy balkonie. Wybierz dla niej ciepłe, nasłonecznione i w miarę osłonięte stanowisko. Unikaj natomiast ciężkiej gleby, w której po deszczu długo stoi woda.
Więcej uwagi wymaga zimowanie. Silny mróz, a zwłaszcza połączenie chłodu z wilgotną ziemią, może zaszkodzić roślinie. W cieplejszym, dobrze osłoniętym miejscu można próbować pozostawić ją w gruncie po odpowiednim zabezpieczeniu. Bezpieczniejszym rozwiązaniem, szczególnie w chłodniejszych częściach Polski, jest jednak donica. Jesienią możesz przenieść ją do jasnego pomieszczenia zabezpieczonego przed silnym mrozem.
Regularne zbieraj młode końcówki pędów – roślina lepiej się rozkrzewia i zachowuje zwarty pokrój, a ty masz pod ręką świeże listki do gotowania.
Fot. Redakcja MojeGotowanie.pl
Oliwkowa nuta w makaronach, sosach i marynatach
Ziele oliwne pasuje przede wszystkim do składników charakterystycznych dla kuchni śródziemnomorskiej: pomidorów, oliwy, czosnku, cukinii, bakłażana, papryki, ryb czy serów.
Świetnym zastosowaniem są marynaty. Posiekaj kilka młodych listków i wymieszaj je z oliwą, czosnkiem i sokiem z cytryny. Taką mieszanką możesz doprawić warzywa przeznaczone do pieczenia lub grillowania, rybę albo mięso.
Santolina viridis sprawdzi się również w prostych makaronach, na przykład w sosach śmietanowych, maślanych lub na bazie oliwy. Przyda się też, gdy chcesz zrobić aromatyczne risotto. Posyp zielem oliwnym ravioli z ricottą, zamiast używać klasycznej szałwii.
Świeże listki możesz dodawać także do sałatek z pomidorami, papryką, ogórkiem czy fetą. Najlepiej najpierw posiekać je i wymieszać z dressingiem. Dzięki temu mocny aromat rozłoży się równomiernie.
Santolina pasuje ponadto do focacci, pizzy, pieczonych ziemniaków i innych warzyw. Możesz też wymieszać ją z miękkim masłem, twarożkiem albo serkiem kanapkowym. Za każdym razem zacznij od niewielkiej ilości. Kilka listków zwykle wystarczy, żeby dobrze znane danie zyskało wyraźną, oliwkową nutę.


Obserwuj nas na Google














