Może się wydawać, że przedziwny język celtycki i krajobraz smaganych wiatrem surowych zamków tworzą kulturową i geograficzną przepaść między Walią a Polską, ale okazuje się, że mamy zaskakująco wiele wspólnego z jednym z czwórki narodów Wielkiej Brytanii. Przynajmniej jeśli chodzi o podejście do tradycyjnej kuchni. Nie tylko my Słowianie lubimy podnieść sytość dania do potęgi drugiej, szanujemy mięsną obfitość i nie stronimy od podrobów. Zobacz, co wzbogaca walijskie pulpety ffagadau. 

Walijskie pulpety – z jakiego mięsa powstają i czym się wyróżniają?

Zaczyna się niewinnie i zwyczajnie. Walijczycy przyrządzają swoje tradycyjne pulpeciki z mielonej wieprzowiny, czyli nie inaczej niż Polacy. Ale gdy zagłębić się w przepis, robi się coraz ciekawiej. Masę wzbogaca podsmażony z cebulą boczek, który sprawia, że kotleciki są soczyste i mają mnóstwo smaku. Ale nie on jest tu największym zaskoczeniem.

Brytyjskie pulpety ciekawie wzbogaca wątróbka – dodatek, który jest mniej poważany przez nowe pokolenia, ale kiedyś był bohaterem tanich obiadów i przykładem swojskiej kuchni, w której nic się nie marnuje. W klasycznych przepisach jest to wątróbka jagnięca, wieprzowa lub wołowa. Ale równie dobrze można wykorzystać podroby drobiowe.

Mieli się ją razem z mięsem, dzięki czemu nie jest mocno wyczuwalna jako osobny składnik, za to podkręca smak i dodaje masie delikatności. Co ciekawe, w tradycyjnych przepisach na walijskie pulpety można znaleźć także inne podroby, takie jak serce. 

Wiele krajów świata użycie wątróbki może zniechęcić, ale Polak zrozumie taki dodatek doskonale i pokiwa głową z aprobatą, a może nawet zacznie planować urlop w Walii. 

Co warto wiedzieć o ich przygotowaniu?

Najważniejsze są proporcje. Na 500 g mięsa mielonego powinno przypaść około 100–120 surowej wątróbki. Dobrze, by taką samą część stanowił boczek (wagowo przed podsmażeniem). Takie połączenie daje smaczne, soczyste i miękkie, a jednocześnie zwarte kotleciki. 

Co ciekawe, walijski przepis nie przewiduje użycia ani jajka, ani namoczonej w mleku bułki. Do masy dorzuca się szklankę bułki tartej oraz wlewa się śmietanę kremówkę (1/3 szklanki na porcję z 500 g mięsa).

Przyprawy też mogą cię zaskoczyć. Walijskie pulpeciki pachną bowiem szałwią, tymiankiem, zielem angielskim i gałką muszkatołową. Na dokładkę zawija się je w caul fat, czyli naturalną siateczkę tłuszczową (opcjonalnie cienkie paski boczku), a następnie piecze, podlewając wytapiającymi się z nich sokami. 

Jednak najważniejszym trikiem, który można wykorzystać we własnej kuchni, jest dodanie wątróbki. Kupisz ją tanio i nie musisz specjalnie obrabiać – wystarczy wrzucić ją do maszynki.

Z jakimi dodatkami łączą się najlepiej na talerzu?

Walijskie pulpeciki wyglądają zwykle przeapetycznie dlatego, że otula je gęsty sos z zagęszczonego bulionu wołowego, wzbogacony dodatkowo słodką śmietanką. Na talerzu nie powinno także zabraknąć kremowego purée ziemniaczanego oraz zielonego groszku, jak przystało na brytyjską kuchnię. 

W roli warzywnego dodatku, który ma przekomarzać się z mięsną obfitością, można także obsadzić jarmuż, brokuły, kapustę lub warzywa korzeniowe, takie jak marchewka czy pasternak.