Dr Wrzosek od lat już prowadzi krucjatę na rzecz lepszego odżywiania się Polaków. Na jego celowniku znajdują się przede wszystkim cukry, których całe tony producenci sypią do wszelkiego rodzaju produktów. I choć słodycze z natury rzeczy powinny być słodkie (i zawierać cukier), to jednak pan Michał słusznie zauważył, że białego słodzika jest w nich stanowczo za dużo.

Ranking słodyczy z Biedronki Michała Wrzoska

Ekspert w dziedzinie odżywania Michał Wrzosek wziął swego czasu na warsztat biedronkowe słodycze. Aż trudno uwierzyć, że oberwało się aż 20 produktom, a można śmiało zakładać, że gdyby tylko starczyło czasu, to lista wydłużona zostałaby o kolejne pozycje. I niestety nie można powiedzieć, że słodycze na niej się znajdujące trafiły tam z przypadku.

W rankingu Wrzoska znalazła się cała gama różnych słodkości. Od tych wybieranych szczególnie przez dzieci, do bardziej deserowych pozycji, którymi zajadają się dorośli. Nie zabrakło także słodyczy, które przez producentów zachwalane są jako białkowe (batoniki GoActive Protein Crisp) czy owsiane (ciasteczka Bonitki), a więc w teorii lepsze od zwykłych... 

Najgorsze słodycze dla dzieci z Biedronki

Pierwszym produktem, który został zgromiony przez Wrzoska była guma rozpuszczalna marki Fritt. I chociaż reklamowana jest ona jako coś, co zawiera cenną dla najmłodszych witaminę C, to jednak aż 50% procent jej składu stanowi cukier. Jedynym pocieszeniem jest fakt, że ten oto właśnie słodycz nie należy przynajmniej do największych jeśli chodzi o rozmiar.

Tego na pewno nie można powiedzieć o żelkach marki Trolli o nazwie Number 1. Jak słusznie zauważył pan Michał, w sporym opakowaniu tych słodkości zawarte jest, o zgrozo, aż pół kilograma cukru… To także aż 50% całej objętości produktu. 

Najgorsze słodycze dla dorosłych z Biedronki

Na czarnej liście wylądowały także łakocie, którymi szczególnie zajadają się starsze osoby. Wrzosek podał przykład tradycyjnych herbatników o nazwie Maltanki. Niewinna pomarańczowa paczuszka w teorii zawiera „tylko” 36% cukru, ale za to dodatkowo „wzbogacona” jest o niepożądane tłuszcze nasycone. Ich w jednym opakowaniu jest aż 18 g na 100 g produktu.

Jeszcze gorzej pod tym względem prezentują się „wyróżnione” przez Wrzoska Pryncypałki. Uwielbiane przez wielu wafelki podgryzane chętnie do kawy czy herbaty zawierają aż 24 g tłuszczów nasyconych na 100 g produktu. Aż trudno w to uwierzyć, ale to aż 5 razy więcej niż średnio w smażonych na głębokim tłuszczu frytkach. Spodziewaliście się na liście Wrzoska tych produktów? Jeżeli nie, to następnym razem podczas kupowania słodyczy koniecznie czytajcie składy i zawartość składników odżywczych.

Źródło: Michał Wrzosek/YouTube