Zupa pomidorowa należy do tych dań, przy których każdy ma swoje przyzwyczajenia. Jedni gotują ją wyłącznie na rosole z poprzedniego dnia, inni od początku szykują specjalny wywar. Jedni nie wyobrażają sobie pomidorowej bez śmietany, a drudzy wolą ją intensywnie czerwoną i lekko kwaśną. Jest jeszcze odwieczny spór o to, czy lepszy będzie ryż, czy makaron.
Moje córki mówią, że robię najlepszą zupę pomidorową na świecie. Oczywiście podchodzę do tego z lekkim dystansem, bo wiadomo, że domowe smaki mają u najbliższych specjalne względy. Ale rzeczywiście, od kiedy stosuję jeden drobiazg, pomidorowa wychodzi mi znacznie lepsza.
Sposobu nie wymyśliłam sama. Podpowiedziała mi go pani Ala, która pracowała kiedyś w barze mlecznym „Smaczek”. Baru niestety od wielu lat już nie ma. Panią Alę znam jednak do dziś, bo jest koleżanką mojej cioci. I właśnie od niej dowiedziałam się, co zrobić z passatą, zanim trafi do garnka.
Co zrobić, żeby zupa pomidorowa miała więcej smaku?
Jeżeli gotujesz pomidorową z passaty, prawdopodobnie robisz to tak jak większość osób: przygotowujesz wywar, a następnie wlewasz do niego passatę i wszystko razem zagotowujesz. Nie ma w tym nic złego. Zupa będzie smaczna, szczególnie jeśli masz dobry rosół albo porządny warzywny wywar. Możesz jednak wyciągnąć z pomidorów znacznie więcej.
Trik pani Ali polega na podsmażeniu części passaty na oliwie, zanim dodasz ją do zupy. Nie trzeba smażyć całej butelki czy kartonika. Wystarczy kilka łyżek passaty, mniej więcej 100-150 ml. Na patelnię lub do niewielkiego rondelka wlej 1-2 łyżki oliwy. Lekko ją rozgrzej, dodaj passatę i smaż na średnim lub małym ogniu.
Nie spiesz się. Passata powinna spokojnie bulgotać. Mieszaj ją regularnie, bo w miarę odparowywania zacznie gęstnieć i łatwiej będzie przywierała do dna. Zwykle wystarczy około 5-8 minut. Zauważysz, że pomidory robią się gęstsze, ciemniejsze i zaczynają pachnieć inaczej niż passata prosto z opakowania. Wtedy przełóż całość do garnka z zupą.
Resztę passaty możesz wlać już bezpośrednio do wywaru. Nie ma potrzeby podsmażania całej porcji. Chodzi właśnie o to, żeby przygotować niewielką ilość bardzo skoncentrowanej pomidorowej bazy, która później nada charakter całemu garnkowi.
Ja robię to jeszcze prościej. Podsmażoną passatę przekładam do zupy, a na patelnię wlewam chochlę gorącego wywaru. Mieszam, zbierając wszystko, co zostało na dnie i ściankach, a potem również przelewam to do garnka. Dzięki temu nic się nie marnuje.
Ważna jest jedna rzecz: nie przypal pomidorów. Mocno przypieczona passata może zrobić się gorzka i zamiast poprawić pomidorową, zepsuje jej smak. Oliwa również nie powinna dymić. To ma być spokojne smażenie i odparowywanie, a nie gwałtowne rumienienie.
Dlaczego warto podsmażyć passatę przed dodaniem do zupy?
Pierwszy raz usłyszałam o tym sposobie od pani Ali i początkowo wydawał mi się wręcz zbyt prosty. W końcu co może zmienić kilka minut na patelni? Okazuje się, że takie drobiazgi potrafią mieć większe znaczenie niż kolejna łyżeczka przypraw.
Passata jest dość wodnista. Kiedy wlewasz ją prosto do dużego garnka wywaru, jeszcze bardziej ją rozcieńczasz. Oczywiście możesz później długo gotować zupę bez przykrycia, ale wtedy odparowujesz cały garnek. Podsmażając część passaty osobno, szybko pozbywasz się z niej nadmiaru wody i koncentrujesz pomidorowy smak.
Łatwo zauważysz różnicę już na patelni. Świeżo wylana passata jest rzadka, jasnoczerwona i ma charakterystyczny kwaśny zapach pomidorów. Po kilku minutach robi się wyraźnie gęstsza. Kolor staje się głębszy, a aromat bardziej intensywny.
Oliwa ma tutaj dodatkową zaletę. Łączy się z gęstniejącymi pomidorami i tworzy bardzo aromatyczną bazę. To trochę podobna zasada do podsmażania koncentratu pomidorowego. Jeśli używasz koncentratu do sosu, gulaszu czy gołąbków, też warto przez chwilę podgrzać go na tłuszczu, zamiast od razu rozprowadzać w wodzie.
Z passatą trzeba tylko postępować delikatniej, ponieważ zawiera znacznie więcej wody. Na początku może pryskać, dlatego najlepiej użyj niewielkiego rondelka albo głębszej patelni. Nie ustawiaj też największego płomienia. Pomidory mają się redukować stopniowo.
Ten sposób jest szczególnie dobry zimą, kiedy nie mamy pod ręką pachnących, dojrzałych pomidorów prosto z krzaka. Dobra passata jest wtedy bardzo wygodną bazą, ale czasami brakuje jej głębi. Kilka minut na oliwie potrafi naprawdę dużo zmienić.
Możesz też wykorzystać tę metodę, jeśli przygotowana pomidorowa jest już prawie gotowa, ale po spróbowaniu dochodzisz do wniosku, że czegoś jej brakuje. Nie musisz od razu ratować jej dużą ilością koncentratu. Podsmaż osobno kilka łyżek passaty, dodaj do garnka, pogotuj zupę przez kilka minut i dopiero wtedy ponownie spróbuj.
Adobe Stock, robert6666
Jak zrobić dobrą zupę pomidorową krok po kroku?
Najlepszą bazą dla mnie pozostaje domowy rosół. I nie musi to być rosół przygotowany specjalnie na pomidorową. Bardzo często wykorzystuję to, co zostało z obiadu. Następnego dnia podgrzewam rosół i dopiero wtedy zabieram się za pomidory.
Jeżeli nie masz rosołu, przygotuj prosty wywar. Marchew, pietruszka, kawałek selera, por, cebula, liść laurowy i kilka ziaren ziela angielskiego spokojnie wystarczą. Jeśli jesz mięso, możesz dorzucić kawałek kurczaka. Pomidorowa nie potrzebuje bardzo ciężkiego, tłustego wywaru. Zbyt mocna baza potrafi wręcz przykryć smak pomidorów.
Kiedy wywar jest gotowy, przecedź go albo po prostu wyjmij część warzyw. Marchew możesz zostawić i później pokroić w plasterki. Ja tak robię, bo lubię marchewkę w pomidorowej.
Teraz przygotuj pomidory. Na ok. 1,5 litra wywaru zwykle wystarczy mi 500-700 ml passaty, ale tutaj nie trzymam się kurczowo proporcji. Passaty bardzo się od siebie różnią. Jedna jest słodka i gęsta, druga kwaśniejsza i wodnista. Zacznij więc od mniejszej ilości, spróbuj zupy i w razie potrzeby dolej więcej.
Odlej ok. 100-150 ml passaty. Na patelni rozgrzej 1-2 łyżki oliwy, dodaj passatę i smaż kilka minut, mieszając. Gdy zgęstnieje, dodaj ją do gorącego wywaru. Wlej też pozostałą passatę.
Teraz daj zupie czas. Po dodaniu pomidorów gotuj ją na niewielkim ogniu ok. 10-15 minut. Dopiero później zajmij się ostatecznym doprawianiem. To ważne, ponieważ nie warto oceniać smaku pomidorowej minutę po wlaniu passaty. Po kilku minutach gotowania smaki się łączą i zupa staje się łagodniejsza. Jeśli od razu uznasz ją za zbyt kwaśną i wsypiesz sporo cukru, pod koniec możesz dostać niepotrzebnie słodką pomidorową.
Najpierw dodaj sól i pieprz. Jeżeli zupa nadal jest zbyt kwaśna, możesz wsypać małą szczyptę cukru. Naprawdę małą. Cukier nie powinien być wyczuwalny. Ma jedynie delikatnie złagodzić kwaśny smak.
Na końcu możesz dodać śmietanę. Ja najpierw mieszam ją w kubku z kilkoma łyżkami gorącej zupy. Dopiero tak zahartowaną śmietanę wlewam do garnka. Dzięki temu nie tworzą się nieestetyczne grudki.


Obserwuj nas na Google














