Rosołów nagotowałam już w życiu sto jeden, jeśli nie więcej, a ciągle irytuje mnie pilnowanie odpowiedniej temperatury. Kapryśny palnik zawsze jest ciut za mocno rozkręcony albo grzeje za słabo i zaczyna się gierka – zupa zacznie bulgotać jak wzburzona czy całkiem ustanie jak tafla spokojnego jeziora? Powolne gotowanie jest szczególnie ważne w przypadku kolagenowego bulionu, gdy chcesz uzyskać esencjonalny wywar z dużą ilością żelatyny. Mam na niego sprytny sposób, który odejmuje mi zmartwień i ogranicza pracę do minimum. A efekt to prawdziwa „zupa mocy” – mocno skoncentrowana i wartościowa. 

Niezawodny sposób na bulion kolagenowy – wstaw i zapomnij

Moja metoda, która zawsze się sprawdza, to przyrządzenie bulionu kolagenowego w piekarniku. Tak prosty koncept, a tak genialny. Nie tylko oszczędza ciągłego nerwowego spoglądania na garnek, ale także pozwala otrzymać idealny wywar. Dlaczego tak świetnie się sprawdza?

W piekarniku panuje stała temperatura, a podczas gotowania na kuchence zawsze coś się dzieje. Gdy tylko wywar się lekko zredukuje albo uruchomisz palnik obok, od razu zaczyna mocniej buzować. „Pieczenie” rosołu daje więc większą kontrolę i za każdym razem pozwala uzyskać ten sam efekt.

Kluczem jest ustawienie piekarnika na bardzo niską temperaturę – optymalnie na 65°C. Podczas powolnej obróbki cieplnej kolagen stopniowo i stabilnie przekształca się w żelatynę. Nie ma żadnego ryzyka, że żelatyna straci swoje właściwości, bo nigdy nie dojdzie do zbyt mocnego podgrzania bulionu. W rezultacie wychodzi niezwykle esencjonalny wywar, który po wystygnięciu zamienia się w gęstą galaretkę i świetnie się przechowuje.

Jak zrobić kolagenowy rosół krok po kroku bez stania przy garach?

Pierwsza rzecz to wybór bazy. Żeby powstał kolagenowy bulion, potrzebne są kawałki z tkanką łączną, chrząstkami, szpikiem i skórą, bo to właśnie one uwolnią cenne białko. Możesz wykorzystać między innymi drób – tuszki, skrzydełka, nóżki, szyjki – albo wołowe kości szpikowe.

Na początku dobrze jest usunąć wszelkie niepożądane zanieczyszczenia. W tym celu umieść mięso i kości w garnku i zalej je wodą. Doprowadź do wrzenia i gotuj przez 10 minut, a następnie odcedź. W ten sposób oszczędzisz sobie stania nad saganem z szumówką.

Oczyszczoną bazę umieść w garnku żeliwnym lub innym dużym naczyniu, które możesz wstawić do piekarnika. Zalej wodą do poziomu kości, ale niech nie będą całkowicie przykryte. Dodaj ulubione dodatki, takie jak jarzyny, czosnek, cebula. Doprowadź do wrzenia.

Przykryj garnek i wstaw go do piekarnika rozgrzanego do 65°C. A teraz zapomnij o rosole na około 12 godzin. Możesz nawet przedłużyć „pieczenie” do 24 godzin. 

Przechowywanie domowej „zupy mocy”

Rosół kolagenowy przygotowany w piekarniku, w niskiej temperaturze jest mocno skoncentrowany. Po zastygnięciu będzie przypominał galaretkę. Dzięki temu zajmuje mniej miejsca w lodówce, a w każdej chwili można go dowolnie rozcieńczyć.

Gotowy wywar przepuść przez gęste sitko. Jeśli nie masz takiego, użyj zwykłego, ale przykryj je muślinem, tetrową ściereczką lub gazą, żeby rosół był jak najlepiej przefiltrowany. 

Przechowuj kolagenowy bulion w słoikach w lodówce lub przelej go do małych pojemniczków i wstaw do zamrażarki (możesz w tym celu użyć tacek na lód). Pamiętaj, żeby chłodzić rosół dopiero po całkowitym wystudzeniu.