Karolina gotowała akurat właśnie fasolkę, więc chcąc nie chcąc, wprosiłam się do niej nie tylko na ploteczki, ale i przy okazji na obiad. Byłam zaskoczona, kiedy okazało się, że wstawiła fasolę dosłownie jakąś godzinę temu - a ona już była miękka. Pozostało tylko wykończyć danie, co już zrobiłyśmy razem. Trochę jej pomogłam. Korzystając z okazji, zapytałam ją, jak to zrobiła i sposób okazał się genialnie prosty. 

Ten jeden krok zmienia wszystko

Klucz tkwi w moczeniu. Zamiast zalewać fasolę na jakieś 8-10 godzin samą wodą, Karolina dodaje do niej 1-2 łyżki soli. Miesza i odkłada do namoczenia. To naprawdę robi różnicę. Sól działa na skórkę fasoli. Delikatnie ją rozmiękcza, dzięki czemu ziarna później szybciej chłoną wodę. A to oznacza jedno - krótsze gotowanie. Co więcej, fasola już na tym etapie zaczyna nabierać smaku. Nie jest jałowa w środku, jak często bywa przy zwykłym moczeniu. 

Gotowanie bez czekania w nieskończoność

Po namoczeniu w ten sposób odlej wodę i zalej fasolę świeżą. Postaw na średnim ogniu i gotuj najlepiej bez przykrywki - to pomoże ulecieć substancjom, które odpowiadają za nieprzyjemne efekty uboczne po jedzeniu warzyw strączkowych. Zobaczysz też, że różnica w czasie jest wyraźna. Ziarna szybciej miękną i równiej się gotują.

Do garnka z wodą dodaj zioła, które pomagają zmniejszyć późniejsze „efekty” (majeranek, kminek, liść laurowy oraz ziele angielskie i ziarna pieprzu - dzięki nim fasola nabierze też smaku i aromatu). Nie mieszaj zbyt często. Daj fasoli spokojnie zmięknąć. Jeśli podczas gotowania pojawi się piana, zbierz ją łyżką. To drobiazg, ale również sprawia, że fasola staje się lżejsza. 

Smak, który czuć od środka

Największe zaskoczenie przy próbowaniu takiej fasoli przyszło przy pierwszym kęsie. Fasola Karoliny była nie tylko miękka, ale też pełniejsza w smaku. To zasługa soli z etapu moczenia. Dzięki niej przyprawa dociera do środka, a nie tylko zostaje na powierzchni. Gdy doprawiałam fasolkę, Karo zwróciła mi też uwagę, że nie trzeba też już tak intensywnie solić - i faktycznie. To oszczędza czas i daje bardziej zrównoważony efekt.

Inne małe detale, które robią dużą różnicę

Warto pamiętać o kilku rzeczach. Nie dodawaj kwaśnych składników na początku gotowania, bo mogą wydłużyć cały gotowania. Jeśli planujesz fasolkę po bretońsku, pomidory dodaj dopiero, gdy fasola będzie miękka. Wybieraj suszoną fasolę o mniejszych lub średnich ziarnach. Starsze i większe ziarna nawet przy dobrym wymoczeniu mogą potrzebować więcej czasu.