Orzech włoski broni swojej skórki wyjątkowo zawzięcie. Próba obrania go na sucho szybko zamienia się w dłubaninę, bo cienka błonka rwie się i zostaje w licznych zagłębieniach. A szkoda ją ignorować, gdy może zaburzyć łagodny smak kremu lub nadzienia i bezczelnie zaprosić goryczkę do potraw. Zamiast walczyć z każdym orzechem osobno, warto najpierw nieco rozluźnić upartą łupinkę-zbroję sprytnym sposobem, a potem sięgnąć po nietypowego pomocnika.

Jak rozluźnić gorzką skórkę, by schodziła bez problemu?

Brązowa błonka na orzechach włoskich jest jadalna i nie zawsze trzeba ją usuwać. Ma jednak wyraźnie cierpki smak, który w niektórych potrawach potrafi wysunąć się na pierwszy plan albo zepsuć efekt. Szczególnie łatwo go wyczuć, gdy orzechy drobno mielisz. W kremie, paście, farszu czy masie do ciasta nawet niewielka gorycz rozchodzi się po całej porcji.

Dlatego warto pozbyć się przynajmniej większej części błonki. Nie próbuj jednak obierać suchych połówek. Skórka mocno przylega do pofałdowanego miąższu i będzie odchodziła po milimetrze.

Potrzebujesz zwykłego wrzątku. Wsyp wyłuskane orzechy do miski, zalej je gorącą wodą tak, by były przykryte, i zostaw na około 3–5 minut. Nie gotuj ich i nie mocz przez kilkadziesiąt minut. Chodzi jedynie o to, żeby gorąca woda zmiękczyła błonkę i osłabiła jej przyczepność.

Po kilku minutach odcedź orzechy. Nie czekaj, aż całkowicie wystygną. Właśnie teraz skórka jest najbardziej bezbronna wobec kolejnego kuchennego fortelu.

Do gry wkracza bywalec kuchennej szuflady

Odcedzone, jeszcze ciepłe orzechy przełóż na czystą bawełnianą ściereczkę. Zawiń je w materiał, tworząc niewielki pakunek, a następnie energicznie pocieraj dłońmi. Możesz też lekko przesuwać zawiniątkiem po blacie.

Nie używaj przesadnej siły, bo zamiast połówek szybko otrzymasz garść pokruszonych orzechów. Po kilkudziesięciu sekundach rozwiń materiał. Zobaczysz na nim mnóstwo drobnych, brązowych kawałków. Sparzona skórka odrywa się podczas tarcia, więc nie musisz zdejmować jej paznokciem z każdego orzecha.

Nie licz przy tym na idealnie jasne połówki. Orzech włoski ma mnóstwo rowków, w których część błonki pozostanie. To zupełnie normalne. Usuń przede wszystkim to, co łatwo schodzi. Jeśli gdzieś został większy płat skórki, po sparzeniu bez problemu zdejmiesz go palcami.

Ten sposób najbardziej docenisz przy większej porcji. Obieranie kilkudziesięciu połówek pojedynczo potrafi ciągnąć się w nieskończoność, podczas gdy wrzątek i ściereczka wykonują sporą część pracy za ciebie.

Jest jeden haczyk po całej operacji

Po sparzeniu orzechy tracą swoją charakterystyczną chrupkość. Nie oznacza to, że coś poszło źle. Po prostu miąższ złapał trochę wilgoci i przed dalszym wykorzystaniem warto go wysuszyć.

Rozłóż obrane orzechy luźno, tworząc jedną warstwę. Jeśli masz czas, możesz pozostawić je do wyschnięcia. Ja wolę jednak przyspieszyć ich losy w piekarniku. Wystarczy użyć temperatury około 120–140 st. C i odczekać kilkanaście minut. 

Nie oceniaj ich jednak od razu po wyjęciu. Orzechy odzyskują chrupkość podczas stygnięcia. Jeśli chcesz przy okazji mocniej wydobyć ich aromat, możesz potrzymać je nieco dłużej, aż lekko się podprażą. Pilnuj ich jednak uważnie, ponieważ przypalone orzechy stają się gorzkie, czyli wrócisz dokładnie do problemu, którego próbujesz się pozbyć.

Do czego przyda się ten trik?

Ten sposób najbardziej przyda ci się wtedy, gdy orzechy mają grać pierwsze skrzypce, a nie tylko chrupać gdzieś w tle. Warto zastosować go przed przygotowaniem kremu do tortu, masy do ciasta, domowej pasty orzechowej czy farszu. Wiele inspiracji na podobne potrawy znajdziesz na naszym kanale nadawczym.

Łagodniejsze w smaku orzechy dobrze sprawdzą się też w pesto, sosach i chłodnikach oraz delikatnych deserach, w których cierpka nuta mogłaby zdominować pozostałe składniki.

Do garści orzechów wrzucanych do owsianki, szarlotki czy surówki szkoda natomiast zachodu. Tam skórka zwykle nikomu nie wadzi, a kilka dodatkowych minut lepiej przeznaczyć na coś innego.