Każdy chciałby móc wpisać się w taki obrazek: pełen zadumy czarno-biały świat jak w filmie Felliniego, mieszkanie z oknem na Piazza Navona, maszynka przypięta do stołu i kręcenie fettuccine jakby to była najbardziej naturalna czynność człowieka. Rzeczywistość jest jednak inna. Mało kto ma czas na przyrządzanie własnego makaronu od podstaw, a na dodatek nie każdy może jeść mączne produkty. Dlatego proponuję tę genialną alternatywę – białkową, sycącą i prostą jak budowa cepa. Sekretem są najzwyczajniejsze jajka, a i technika nikomu nie sprawi kłopotu.
Czym zastąpić klasyczny makaron?
Gdy wpiszesz takie pytania w wyszukiwarkę, pewnikiem pojawią ci się w pierwszej kolejności różne warzywne opcje. Do najpopularniejszych zamienników pszennego makaronu należą bowiem wstążki z marchewki lub spaghetti z cukinii. I rzeczywiście są ciekawą alternatywą, przede wszystkim dlatego, że są kolorowe, robią wrażenie i mają na tyle neutralny smak, że dobrze łączą się z różnymi sosami. Nie są jednak niestety takie łatwe. Żeby je zrobić, trzeba mieć przynajmniej dobrą szatkownicę, żeby móc stworzyć cieniutkie plasterki, a najlepiej specjalną tarkę dekoracyjną, która tworzy nitki lub wstążki. Potrzeba też trochę precyzji zbyt gruby „makaron" będzie się łamał, za cienki całkowicie zniknie w sosie.
Dlatego proponuję lepszą alternatywę. Co prawda nie roślinną, ale za to niezwykle szybką i wygodną, a przy tym bez glutenu i z porcją białka. Zainspirowaną w pewnym sensie flädlesuppe, czyli zupą z paseczkami naleśników, które robią właśnie za makaron. W tym przypadku jednak, żeby całkiem pozbyć się z przepisu mąki, polecam stworzenie wstążek z najzwyczajniejszego omletu. Zobacz, jak to zrobić.
Jak zrobić błyskawiczny „makaron" bez mąki?
Sam proces jest niezwykle prosty i właściwie nie potrzebujesz konkretnego przepisu. Trzeba tylko rozmącić jajka jak na omlet i doprawić je wedle uznania. W wersji podstawowej wystarczy szczypta soli, ale możesz też użyć różnych dodatków, w zależności od tego, do czego trafi twój „makaron". W różnych kombinacjach warto dorzucić do jajek na przykład zioła prowansalskie, majeranek, czosnek, wędzoną słodką paprykę, a nawet pokrojone w drobniutkie kawałeczki suszone pomidory.
Nasmaruj patelnię niewielką ilością olej (za pomocą pędzelka lub ręcznika papierowego). Stwórz cienką warstewkę tłuszczu podobnie jak przy smażeniu naleśników. Rozgrzej patelnię i wlej na nią masę jajeczną. Małą porcję, placek powinien być cienki, nie puchaty jak na klasyczny omlet. Smaż, aż przypiecze się od spodu i swobodnie się odrywa, dopiero wtedy przekręć go na druga stroną. Powinien być złocisty i elastyczny. Pokrój go w paseczki i gotowe.
Do czego wykorzystać to cudo?
Omletowy „makaron" to przede wszystkim świetny dodatek do zup i gulaszów. Możesz wzbogacić nim klarowny rosół, dorzucić go do pomidorowej lub grzybowej. Dobrze odegra rolę wkładki do mięsnych i warzywnych jednogarnkowców, takich jak curry lub strogonow. Jego uniwersalny smak sprawia, że przydaje się zarówno do klasyków polskiej kuchni, jak i do orientalnych pozycji z bardziej urozmaiconego menu, a masę jajeczną można z łatwością doprawiać, by lepiej wpisywała się w kompozycję. Możesz nawet wymieszać taki „makaron" z sosem pomidorowym. Może nie będzie się prezentował jak włoskie danie, ale i tak mile połechta kubki smakowe i dobrze nasyci. Ja wypróbowałam już połączenie z wędzonym łososiem i śmietaną, polecam i zachęcam do własnych eksperymentów.

















