Nie każdy ma w domu maszynkę do mielenia mięsa, więc wielu Polaków sięga po gotowe mięsa mielone, sprzedawane w paczkach. Można je bez problemu znaleźć w każdym markecie, a cena też jest zazwyczaj bardzo atrakcyjna, szczególnie że często zdarzają się świetne promocje.

Oczywiście, istnieje też opcja pośrednia, czyli zakup mięsa w sklepie mięsnym i prośba o zmielenie go na miejscu. Ja przyznam szczerze, że zazwyczaj korzystam jednak z marketowego rozwiązania. Nie ma w tym oczywiście nic złego, ale wyniki ostatnich kontroli eksperckich, dały mi jednak mocno do myślenia...

Jak donosi portalspozywczy.pl, IJHARS czyli Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, wykazał szereg nieprawidłowości w skontrolowanych produktach. Sprawa dotyczy np. informacji zamieszczonych na opakowaniu - etykieta, skład produktu, a także jego realna jakość. Eksperci ujawnili nieprawidłowe oznaczenia dotyczące np. zawartości tłuszczu.

Jaka jest definicja mięsa mielonego i co musi znajdować się na etykiecie?

Mięso mielone wg definicji przepisów oznacza mięso bez kości, które jest rozdrobnione na małe kawałki, a przy tym powinno zawierać mniej niż 1% soli. Taki produkt nie wymaga (i nie może zawierać) innych dodatków ani „polepszaczy”.

Na etykiecie musi znajdować się jasna informacja na temat tego, czy mięso jest wieprzowe, wołowe, indycze czy mieszane. Jeśli dodano sól, ta informacja również powinna znaleźć się na opakowaniu. Kiedy mięso zawiera inne dodatki, wedle definicji nie jest już mięsem mielonym, a wyrobem garmażeryjnym. Co to oznacza? Jeśli produkt ma np. przyprawy, musi nosić nazwę „mięso na kotlety”, albo inną tego typu.

Szczególnie ważne są dwa parametry - zawartość tłuszczu, a dodatkowo również stosunek kolagenu do białka mięsa. Te wartości powinny być podane wyraźnie na opakowaniu. Na tej podstawie rozróżnia się podział: chude mięso mielone ma maksymalnie 7% tłuszczu, a przy tym do 12% kolagenu w stosunku do białka. Mięso mielone zawierające wieprzowinę natomiast powinno mieć do 30% tłuszczu i 18% kolagenu, itp. Dodatkowo opakowanie powinno zawierać informacje na temat kraju pochodzenia zwierzęcia.

Więcej na temat badań ekspertów

Kontrola ekspertów z IJHARS dotyczyła mięsa wieprzowego, wołowego, wołowo-wieprzowego, a także drobiowego. W teście sprawdzono 9 podmiotów, a nieprawidłowości wykazano aż w 7, co daje 77% niezgodności. 

Do badań laboratoryjnych pobrano 20 partii mięsa mielonego, przy czym w 11 z nich wykryto nieprawidłowości (czyli ok. 55%). Dotyczyły one np. podwyższonego stosunku kolagenu do białek mięsa, a nawet większych „oszustw”, np. obecności mięsa wieprzowego w mięsie mielonym wołowym (nie było to oznaczone na opakowaniu!). 

Eksperci IJHARS wykazali też inne nieprawidłowości, tym razem w zakresie znakowania - sprawdzono 20 partii i znaleziono nieprawidłowości w 5 z nich. To np. nierzetelne informacje na temat zawartości tłuszczu. Jak donosi serwis portalspozywczy.pl, w związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami, zastosowano odpowiednie sankcje wobec producentów.