Tym razem sprawa dotyczy produktu sprzedawanego w czeskim Lidlu. Czeska Państwowa Inspekcja Rolno-Spożywcza (SZPI) wydała ostrzeżenie dotyczące polskiego wyrobu - drobiowego cordon bleu oferowanego w sklepie w Chomutowie. Według kontrolerów opis na opakowaniu nie odpowiadał temu, co faktycznie znajdowało się w środku, przez co klienci mogli podjąć decyzję zakupową na podstawie mylących informacji.
Cordon bleu zwany filetem
Pod lupę czeskich urzędników trafił produkt opisany jako wstępnie usmażony filet z piersi kurczaka w panierce, nadziewany serem i szynką drobiową. Po oględzinach kontrolerzy uznali jednak, że wyrób nie miał cech charakterystycznych dla fileta z piersi kurczaka. Zamiast wyraźnej struktury mięśniowej przypominał miękką, sprasowaną masę uformowaną w kieszonkę typową dla cordon bleu - mięso było przetworzone zdecydowanie bardziej niż standardowy filet drobiowy. Nie było jednak widać typowych włókien mięśniowych, których konsumenci mają prawo oczekiwać po produkcie określanym jako filet z kurczaka (czy ogólnie, drobiowy).
W praktyce oznacza to, że sama nazwa produktu mogła sugerować wyższą jakość i inny rodzaj mięsa, niż wskazywał jego rzeczywisty wygląd. Z tego powodu czeska inspekcja uznała oznakowanie za wprowadzające klientów w błąd.
To nie tylko problem Czech. Polscy inspektorzy wykrywają podobne nieprawidłowości
Podobne przypadki regularnie ujawnia także Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS). Kontrole prowadzone w Polsce pokazują, że najczęstsze problemy dotyczą właśnie oznakowania mięsa, a niekoniecznie jego bezpieczeństwa.
Inspektorzy najczęściej wykrywają:
- brak informacji o gatunku mięsa
- stosowanie nazw, które nie oddają rzeczywistego charakteru produktu (jak w przypadku czeskiego cordon bleu)
- niepełne, niezrozumiałe lub nieczytelne informacje na etykietach i cenówkach
- sprzedaż mięsa przeterminowanego (!)
- stosowanie niezgodnych z przepisami określeń do opisania pochodzenia
- przypadki zaniżonej zawartości mięsa lub niezgodności składu z deklaracją producenta w wyrobach mięsnych
W jednej z ogólnopolskich kontroli IJHARS zakwestionowała aż 583 partie mięsa spośród 1829 sprawdzonych. Najczęściej chodziło właśnie o błędne lub nieprawdziwe informacje dotyczące pochodzenia, oznakowania i nazewnictwa produktów. Kontrolerzy ujawnili też, że 43 partie mięsa mimo deklaracji polskiego pochodzenia, okazały się zagraniczne. Nie jest to więc wyłącznie czeski problem. Niezależnie od kraju sprzedaży klienci mają prawo oczekiwać, że nazwa produktu będzie zgodna z jego rzeczywistymi cechami, a etykieta nie pozostawi miejsca na domysły.

















