Kiedy zaczyna się sezon na bób, kupuję go praktycznie przy każdej wizycie na targu. Uwielbiam jego lekko orzechowy smak i to, że można zjeść go zarówno na ciepło, jak i na zimno. Przez długi czas wydawało mi się, że wystarczy wrzucić ziarna do wrzątku i poczekać, aż będą miękkie. Efekt bywał jednak różny. Raz bób wychodził idealny, innym razem był szary, pomarszczony albo zbyt miękki. Dopiero z czasem odkryłam metodę, która zajmuje dosłownie kilka minut i sprawia, że każde ziarno wygląda jak z kulinarnego magazynu. Teraz nie wyobrażam sobie gotować go inaczej.

Gotuję bób tylko 5 minut. Potem od razu trafia do lodowatej wody

Od kilku sezonów korzystam z jednej metody i jeszcze mnie nie zawiodła. Jest bardzo prosta, ale różnicę widać od razu po wyjęciu bobu z garnka.

  1. Najpierw zagotuj dużą ilość wody. Dodaj około jednej łyżeczki soli na litr wody. Gdy zacznie mocno wrzeć, wsyp bób i od momentu ponownego zagotowania odmierz dokładnie 5 minut. Taki czas świetnie sprawdza się w przypadku młodego bobu.
  2. W międzyczasie przygotuj dużą miskę z bardzo zimną wodą i sporą ilością kostek lodu. To właśnie ten etap robi największą różnicę.
  3. Po upływie pięciu minut odcedź bób i natychmiast przełóż go do lodowatej wody. Pozostaw go tam przez około 2-3 minuty. Dzięki temu proces gotowania zostaje od razu zatrzymany. Ziarna nie miękną już od własnego ciepła, zachowują sprężystość i intensywny zielony kolor.

Za pierwszym razem byłam naprawdę zaskoczona. Różnica była widoczna gołym okiem. Bób wyglądał świeżo, nie marszczył się i miał przyjemną, jędrną strukturę. Od tamtej pory zawsze przygotowuję wcześniej miskę z lodem, zanim jeszcze nastawię wodę w garnku.

Ta metoda świetnie sprawdza się również wtedy, gdy planujesz dodać bób do sałatek, makaronów czy letnich przystawek. Ziarna nie rozpadają się podczas mieszania i prezentują się znacznie lepiej na talerzu.

Moja 5-minutowa metoda jest idealna dla młodego, świeżego bobu. Jeśli kupisz starsze i większe ziarna, wydłuż gotowanie do 8 minut, ale nadal zahartuj je w lodowatej wodzie. Dzięki temu pozostaną jędrne i zachowają ładny kolor.

Piękny kolor to tylko 1 zaleta

  • Zatrzymuje proces gotowania. Po odcedzeniu bób pozostaje bardzo gorący i nadal zachodzi w nim proces gotowania. Lodowata woda błyskawicznie obniża jego temperaturę, dzięki czemu nie staje się zbyt miękki.
  • Pomaga zachować jędrność. To właśnie dlatego zahartowany bób pozostaje sprężysty i przyjemnie chrupki, zamiast robić się mączysty i rozpadać podczas obierania lub mieszania z innymi składnikami.
  • Pozwala zachować intensywny kolor. Hartowanie szczególnie dobrze działa na zielone warzywa. Szok termiczny pomaga utrzymać żywy, świeży kolor, dzięki czemu bób, fasolka czy brokuły wyglądają znacznie bardziej apetycznie.
  • Ułatwia dalszą obróbkę. Schłodzony bób łatwiej obrać i wykorzystać do sałatek. Nie oddaje też tyle pary wodnej, więc nie rozwadnia sosów i dressingów.

Hartuj nie tylko bób

Hartowanie sprawdza się przede wszystkim przy warzywach, które mają zachować jędrność i intensywną barwę. Najczęściej, oprócz bobu, stosuje się je do:

  • fasolki szparagowej, zachowuje chrupkość i soczysty kolor,
  • brokułów, różyczki pozostają zwarte i intensywnie zielone,
  • szparagów, nie miękną nadmiernie i mają lepszą strukturę,
  • groszku cukrowego i zielonego groszku, pozostają słodkie i jędrne,
  • brukselki, łatwiej zachowuje odpowiednią konsystencję,
  • szpinaku lub jarmużu po krótkim blanszowaniu, liście zachowują wyraźniejszy kolor i są gotowe do dalszego wykorzystania.