Jesteśmy w samym środku sezonu na bób. U mnie na bazarku staniał on do nawet 12 zł za kilogram, więc w czerwcu i w lipcu obiady mam właściwie z głowy. Gotowanie bobu zdążyłam opanować przez lata do perfekcji - w tym również mrożonego. Oprócz czasu i dodatków do garnka ważna jest też sama technika. Ugotuj bób tak jak ja, sposobem na 2, a żadne skutki uboczne nie będą ci straszne. Z bobosceptyka jeszcze w tym sezonie przeistoczysz się w boboholika.

Na czym polega gotowanie bobu metodą „na dwa”?

Bobu nie należy przegotowywać w nieskończoność. Młodym, zieloniutkim i dość drobnych ziarnom wystarczy ok. 7 minut gotowania (od momentu wrzucenia - do gorącej wody). Starszy, bardziej mączysty bób wymaga ok. 15, w porywach do 20 minut. Wrzucam go do gotującej się wody - ograniczam w ten sposób możliwość rozgotowania ziaren. Robię to jednak 2-krotnie, a nie tylko jeden raz.

Aby ziarna stały się lżejsze, gotowanie bobu dzielę na 2 krótkie etapy. W pierwszym obgotowuję ziarna przez kilka minut. Następnie odlewam wodę, zalewam ziarna gorącą wodą i dogotowuję je przez kolejne kilka minut w świeżej, osolonej wodzie. Po połowie czasu, który przewiduję na całość.

Dlaczego właśnie tak? Z tego samego powodu, dla którego zmieniam wodę na świeżą po moczeniu fasoli. Podczas pierwszej fazy gotowania duża część związków odpowiedzialnych za „efekty specjalne”, które dają o sobie znać po jedzeniu bobu przenika do wody w garnku (lub wyparowuje).

Dogotowanie bobu w świeżej wodzie to już formalność. Do drugiego gotowania dodatkowo dodaję cząber lub suszony majeranek - te same zioła, które trafiają u mnie do gotowanej fasoli. Zioła sprawiają, że bób jest lżejszy. Czasami dodaję też do wody sosu sojowego - dzięki temu bób jest smaczniejszy. Do tego obowiązkowo podaję coś do picia - z tego samego powodu. Najczęściej jest to chłodna maślanka, pitny jogurt, ajran lub kefir. Prosty bób po turecku będzie pasować do ajranu świetnie:

Jak sprawić, by gotowany bób był lżejszy? 

Mój teść ma jeszcze inną metodę - ale już nie samego gotowania, a jedzenia bobu. Zajada on bób bez skórki, po obraniu. Powiedział mi, że po bobie w łupinach „rośnie”, a ziarna jedzone bez łupin nie dają żadnych przykrych skutków. Przyznam, że jeszcze nie sprawdziłam tego w praktyce i nie porównałam w domu, ale być może coś w tym jest.

Niezależnie od metody gotowania czy jedzenia bobu, aby ziarna były lżejsze, warto posypać je przed podaniem świeżymi ziołami. U mnie w domu przeważnie jest to koperek, posiekany tymianek lub natka pietruszki. Dużo natki (poniżej dowód)...

Redakcja MojeGotowanie.pl Zdjęcie własne

Mój zakochany we Włoszech teść lubi jeść go z bazylią. Do tego dodajemy też często w domu skórkę startą z wyparzonej cytryny (a mój teść dodatkowo kapkę oliwy i świeżo zmielony pieprz do smaku).