Są takie symbole w zbiorowej wyobraźni, które zawsze będą reprezentować konkretną grupę znaczeniową. Gdy myślisz „kwiat”, na myśl nasuwa się bez twojej woli róża. A gdy ktoś podsunie ci wizję polskiej zupy, nie powstrzymasz się, by nie zobaczyć przed oczami pomidorówki i nie poczuć w nozdrzach jej słodko-kwaśnego zapachu oraz aromatu natki pietruszki. I świetnie – bo komu do szczęścia są tak naprawdę potrzebne jakiekolwiek inne potrawy w pałacu pamięci? Nie psując jej wizerunku i nie sprzeniewierzając się tradycji, podkręcam ją jednak jednym nietypowym, kremowym składnikiem.

Czym „zabiela się” zupę pomidorową?

Na naszym kanale nadawczym od czasu do czasu pojawiają się porady na temat klasycznych polskich dań. Znajdziesz tam między innymi przepis na leniwą pomidorową z przecieru, ale także pomysły na dodatki do tradycyjnych zup, które podkręcają smak, kolor i konsystencję. Przeciętny Polak wie, że zwykle do pomidorówki trafia kwaśna śmietana, ale dla wielu nie jest to najbardziej optymalny składnik „zabielający”. Potrafi się brzydko zwarzyć albo przytłumić naturalny smak zupy.   

Niektórzy wlewają w zamian śmietanę kremówkę. Nie trzeba jej hartować, ale za to dla niektórych może być zbyt słodka i trochę za ciężka i zbyt tłusta, zwłaszcza w połączeniu ze świeżymi pomidorami. Innym pomysłem jest podkręcenie zupy kanapkowym serkiem śmietankowym lub składnikami z kuchni włoskiej, takimi jak ricotta lub mascarpone. To ciekawa opcja, ale potrafi mocno wpłynąć na konsystencję i najlepiej sprawdzi się w gęstych, zawiesistych kremach.

Dlatego ja korzystam z jeszcze innego rozwiązania. Sięgam po puszkę z szafki kuchennej i robię aksamitną, ale nie przesadnie gęstą pomidorówkę o subtelnym, choć ciekawym smaku.   

Co wykorzystać zamiast śmietany?

Mój sekret idealnie kremowej pomidorówki to mleko kokosowe. Nie zmieniam znacząco jej smaku, nie dodaję azjatyckich składników typu kolendra czy korzeń imbiru. Po prostu używam jej do tzw. zabielenia podobnie jak śmietany. Jej lekko orzechowy smak nie dominuje, a podkręca pomidory i niweluje nadmierną kwasowość czy nawet goryczkę, która mogła wkraść się od koncentratu lub skórek. Dzięki niemu aromaty się „zaokrąglają”, ale klasyczne nuty polskiej zupy nie odchodzą na dalszy plan. 

Nie wlewam mleka kokosowego na tyle dużo, żeby zmienić charakter pomidorówki ani nie robię gęstej zupy krem. Delikatnie podkręcam kolor (z ciemnoczerwonego na barwę zachodzącego słońca), a konsystencja nie staje się zawiesista tylko perfekcyjnie aksamitna. Ogromna zaleta? Nie trzeba się martwić, że powstaną grudki. W dodatku zupa nie zawiera laktozy i produktów pochodzenia zwierzęcego.

Przepis na cudownie kremową pomidorówkę

Składniki:

  • 2–3 łyżki oliwy
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 350 ml bulionu warzywnego
  • 600 g przecieru pomidorowego
  • 1 szczypta słodkiej papryki
  • 1 szczypta kurkumy (opcjonalnie)
  • 150 ml mleczka kokosowego
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie: 

  1. Cebulę i czosnek drobno posiekaj. Podsmaż je na oliwie do zeszklenia. 
  2. Dodaj przecier pomidorowy i bulion oraz paprykę, kurkumę i sok z cytryny. Gotuj przez około 20 minut.
  3. Wlej mleczko kokosowe. Wymieszaj. Ponownie podgrzej. W razie potrzeby odparuj, by nieco zupa zgęstniała.
  4. Dopraw ją do smaku solą i pieprzem. Podawaj z ulubionymi dodatkami, na przykład z ryżem i natką pietruszki.