Moja mama zawsze miała w zanadrzu kuchenne sztuczki, które pozwalały oszczędzić kilka minut pracy. Najbardziej lubiłam obserwować ją podczas przygotowywania obiadu. Kiedy inni komplikowali sobie życie dodatkowymi naczyniami i kolejnymi etapami, ona wybierała prostsze rozwiązania. Co ciekawe, efekt końcowy był dokładnie taki sam, a czasem nawet lepszy. Dopiero po latach zrozumiałam, że wiele z tych patentów wynikało nie z teoretycznej wiedzy kulinarnej, lecz ze zwykłej praktyczności. Jeden z nich stosuję do dziś i za każdym razem przypomina mi, że w kuchni najcenniejsze bywają najprostsze pomysły.
Jak obrać pomidory bez garnka wrzątku?
Najpierw umyj pomidory i natnij każdy od spodu na krzyż. Nie rób głębokich cięć. Wystarczy lekko naruszyć samą skórkę. Dzięki temu po sparzeniu łatwo ją podważysz nożykiem albo palcami.
Połóż pomidory na dużym sitku. Najlepiej takim, które stabilnie opiera się o zlew albo miskę. Zagotuj wodę w czajniku i od razu przelej nią pomidory. Staraj się lać powoli i w różnych miejscach, tak żeby wrzątek dotarł do każdego okazu. Obróć pomidory i polej je jeszcze raz.
Po około 20–40 sekundach zobaczysz, że skórka przy nacięciu zaczyna się odchylać. Wtedy przelej pomidory zimną wodą. To zatrzyma podgrzewanie miąższu. Pomidory mają być sparzone, a nie ugotowane.
Teraz wystarczy złapać za odstającą skórkę i ją ściągnąć. Przy dojrzałych pomidorach schodzi prawie sama. Jeśli gdzieś trzyma mocniej, podważ ją końcówką małego nożyka.
Ten sposób jest najlepszy, gdy robisz sos pomidorowy, zupę, leczo, pulpę do słoików albo pomidory do jajecznicy. Nie brudzisz garnka, nie czekasz długo i nie zużywasz niepotrzebnie całej masy wody.
Kiedy ten trik działa najlepiej?
Najłatwiej obierają się pomidory dojrzałe, ale nadal jędrne. Jeśli są bardzo twarde, skórka może trzymać mocniej i trzeba będzie polewać je wrzątkiem dłużej. Jeśli są przejrzałe, łatwo się rozpadną, więc obchodź się z nimi delikatnie.
Najlepsze będą pomidory malinowe, bawole serca, lima i inne mięsiste odmiany. Mają cienką skórkę i dużo miąższu. Przy pomidorach koktajlowych metoda też zadziała, ale przy małych sztukach czasem więcej jest pracy z obieraniem.
Ważna jest też ilość. Jeśli masz do obrania kilka pomidorów, czajnik i sitko są idealne. Przy całej skrzynce na przecier wygodniejszy może być już klasyczny garnek albo piekarnik, bo szybciej przerobisz dużą partię.
Nie pomijaj nacinania skórki. To drobiazg, ale robi dużą różnicę. Ciepło łatwiej wtedy dociera do miąższu i masz „punkt zaczepienia” przy obieraniu.
Po co w ogóle zdejmować skórkę z pomidorów?
Skórka pomidora jest jak najbardziej jadalna, ale w wielu daniach po prostu przeszkadza. W sosie potrafi zwijać się w cienkie ruloniki. W zupie pływa osobno. W przecierze zostawia wyczuwalne kawałki, które nie każdy lubi.
Obrane pomidory dają gładszą konsystencję. Sos robi się bardziej aksamitny, szybciej się rozpada i lepiej oblepia makaron. W leczo albo gulaszu warzywnym miąższ ładnie łączy się z resztą składników, zamiast oddzielać się od skórek.
Ten trik przydaje się przy domowych przetworach. Jeśli robisz passatę, keczup, przecier albo pomidory do słoików, zdjęcie skórki bardzo poprawia efekt. Potem nie musisz długo przecierać masy przez sito.
Są jednak dania, w których skórkę spokojnie możesz zostawić. Do pieczenia, sałatek, kanapek czy pomidorów faszerowanych nie ma potrzeby jej obierać. Skórka pomaga trzymać kształt i daje trochę przyjemnej struktury.
Najczęstsze błędy przy obieraniu pomidorów
Pierwszy błąd to zbyt długie parzenie. Pomidor nie powinien leżeć we wrzątku kilka minut. Wtedy robi się miękki, wodnisty i trudniej go pokroić. Wystarczy krótki kontakt z wrzącą wodą.
Drugi błąd to brak zimnej wody po sparzeniu. Ten krok wydaje się mało ważny, ale naprawdę pomaga. Pomidor szybciej stygnie, nie parzy palców i nie traci świeżej struktury.
Trzeci błąd to używanie małego sitka. Pomidory powinny leżeć luźno. Jeśli ułożysz je jeden na drugim, wrzątek nie dotrze równo do skórki. Lepiej sparzyć je w dwóch turach.
Czwarty błąd to krojenie pomidorów przed obieraniem. Najpierw sparz i zdejmij skórkę, dopiero potem krój. Inaczej miąższ puści sok, a pomidory staną się śliskie i niewygodne w pracy.

















