Żeby mieć pewność, że pierożki wypełnione pysznym owocowym farszem nie popękają w trakcie gotowania, zawsze wracam do sprawdzonego przepisu na ciasto oraz do jednego patentu związanego z farszem, którego nauczyła mnie babunia. Zacznę jednak od początku, czyli od ciasta pierogowego. 

Jak zrobić ciasto na pierogi z owocami?

Do pierogów z owocami najlepiej sprawdza się ciasto z dodatkiem jajka. Choć przy innych nadzieniach używam innego przepisu (tylko mąka, wrząca woda i sól), z doświadczenia wiem, że sok ze świeżych owoców tak bardzo lubi wypływać na wierzch, że trzeba go skutecznie poskromić na wszystkie możliwe sposoby. Dlatego w drodze wyjątku do masy wbijam całe jajko plus dodatkowe żółtko.

Białko sprawia, że ciasto na pierogi staje się delikatnie twardsze, ale zarazem jest bardziej szczelne, a w tym wypadku to mocny atut. Jeśli chodzi o dokładne proporcje, to polecam na 300 g mąki pszennej (typ 500 lub 650) użyć 100 ml gorącej wody, 1 całe jajko, 1 dodatkowe żółtko, 50 g masła oraz szczyptę soli. Po zagnieceniu wszystkich składników ciasto musi spokojnie poleżeć ok. 15 minut (przykrywam je suchą, czystą ściereczką i czekam). 

Po kwadransie odpoczynku wyrobiona ręcznie masa powinna być miękka i przyjemna w pracy, ale nie klejąca. Jeśli trzeba, podsypuję ciasto odrobiną mąki. Następnie rozwałkowuję je partiami na cienkie placki i wycinam z nich kółka szklanką albo specjalnym wykrawaczem. Na tak przygotowane krążki nakładam owocowe nadzienie. I teraz przechodzę do patentu, który podpowiedziała mi babcia Zosia.

Jak zrobić nadzienie z owoców metodą „na opak”?

Szykując pierogi (np. ruskie czy z mięsem), zawsze farsz robię na początku, a dopiero potem zabieram się za ciasto. Dzięki temu praca idzie ekspresowo i krążki ciasta nie mają szans wyschnąć, bo nakładam na nie gotowe nadzienie. W przypadku pierogów z owocami postępuję na opak, tzn. zaczynam od przygotowania ciasta pierogowego. Robię tak dlatego, żeby farsz ze świeżych owoców nie zdążył puścić soku. 

Gdy mam gotowe krążki ciasta, dopiero wtedy szybko szykuję owoce. Wcześniej jedynie dokładnie je myję i osuszam na ręczniku papierowym (ewentualnie dryluję). Wysuszone owoce mieszam z odrobiną mąki ziemniaczanej (daję 1 płaską łyżeczką mąki na każde 300 g świeżych owoców) i pakuję do pierogów. Dopiero po nałożeniu na krążki ciasta posypuję je cukrem. Dlaczego? Bo cukier sprawia, że po chwili mogą puścić wodę. Dodając go na samym końcu, eliminuję to ryzyko.

Sklejam pierogi szczelnie, pilnując, aby nadzienie nie weszło między ciasto, bo wtedy mogłyby się rozkleić podczas gotowania. Robię też falbankę, ale wcale nie dla ozdoby, tylko żeby dodatkowo zabezpieczyć je przed utratą farszu. 

Tak przygotowane pierogi z owocami wrzucam na osolony wrzątek i gotuję od wypłynięcia jeszcze przez 2 minuty. Dzięki złotym radom babci nigdy mi nie pękają. 

Jeśli spodobał ci się patent mojej babuni, zapraszam cię po więcej sprawdzonych trików i sztuczek na nasz kanał messenger. Znajdziesz tam starannie wybrane sezonowe przepisy, a także mnóstwo porad od redakcji oraz naszych kulinarnych autorytetów.  

Fot. Getty/iStock, Switlana Symonenko