Gotowanie ziemniaków to jedna z tych czynności, które robi się niemal automatycznie. Obierasz, zalewasz wodą, solisz i gotujesz do miękkości. Przez lata robiłam dokładnie tak samo. Dopiero kiedy zaczęłam eksperymentować z przyprawami dodawanymi bezpośrednio do wody, odkryłam, że ziemniaki mogą smakować o wiele ciekawiej, nawet jeśli nie dodasz do nich ani szczypty soli. Aromat przenika je już w trakcie gotowania i sprawia, że zwykły dodatek do obiadu staje się naprawdę wyrazisty.

Dwa dodatki, które całkowicie zmieniają smak ziemniaków

Najlepszy efekt dają dwa bardzo klasyczne dodatki: liść laurowy i ziele angielskie. To przyprawy, które zwykle kojarzą się z rosołem, bigosem albo marynatami, ale świetnie sprawdzają się też przy gotowaniu ziemniaków.

Do standardowego garnka ziemniaków, czyli około 1 kg obranych bulw, wystarczą:

  • 2 liście laurowe
  • 3-4 ziarna ziela angielskiego

Nie warto przesadzać z ilością, bo aromat tych przypraw jest dość intensywny. Zbyt duża ilość mogłaby zdominować smak ziemniaków. Ja dodaję je zawsze na samym początku, kiedy zalewam ziemniaki zimną wodą. Dzięki temu przyprawy mają czas oddać aromat w trakcie podgrzewania i gotowania. Wystarczy wrzucić je do garnka razem z ziemniakami i doprowadzić wodę do wrzenia.

Liść laurowy daje lekko ziołowy, ciepły aromat. Z kolei ziele angielskie wprowadza delikatną nutę korzenną, trochę pieprzną, ale jednocześnie łagodną. Razem tworzą smak, który kojarzy się z domową kuchnią i długim gotowaniem. Zauważyłam też, że ziemniaki gotowane w taki sposób mają jakby bardziej „pełny” smak. Nie są mdłe, nawet jeśli nie dodasz soli. W wielu przypadkach sól przestaje być potrzebna.

Po ugotowaniu najlepiej wyjąć przyprawy z garnka, szczególnie liście laurowe.

Kiedy dokładnie dodać przyprawy i jak gotować ziemniaki

Moment dodania przypraw jest bardzo ważny. Jeśli wrzucisz je dopiero pod koniec gotowania, ziemniaki nie zdążą przejąć aromatu. Dlatego najlepiej zrobić to od razu na początku. Najprostsza metoda wygląda tak:

  1. Obierz ziemniaki i pokrój je na równe kawałki.
  2. Włóż je do garnka i zalej zimną wodą tak, żeby były przykryte.
  3. Dodaj 2 liście laurowe i 3-4 ziarna ziela angielskiego.
  4. Jeśli chcesz, możesz dodać minimalną szczyptę soli albo całkowicie ją pominąć.
  5. Doprowadź wodę do wrzenia i gotuj około 15-20 minut. Podczas gotowania przyprawy powoli oddają aromat do wody. To właśnie wtedy zaczyna się cały proces „doprawiania” ziemniaków od środka.
  6. Czasami dodaję jeszcze jedną drobną rzecz: kawałek cebuli. Nie jest konieczna, ale potrafi jeszcze bardziej pogłębić smak. Wystarczy ćwiartka średniej cebuli wrzucona do garnka.

Jeśli gotujesz młode ziemniaki, możesz zostawić je w całości. Wtedy aromat przypraw jest trochę subtelniejszy, ale nadal wyczuwalny. Po ugotowaniu odlej wodę i pozwól ziemniakom chwilę odparować w garnku. Dzięki temu ich struktura będzie bardziej sypka, a aromat przypraw stanie się wyraźniejszy.

Jak smakują ziemniaki gotowane z liściem laurowym i zielem angielskim

Najłatwiej powiedzieć, że smakują bardziej „obiadowo”. To dość zabawne określenie, ale dokładnie takie miałam wrażenie, kiedy pierwszy raz je zrobiłam. Zwykłe gotowane ziemniaki bywają neutralne. Są dobre jako dodatek, ale same w sobie nie robią dużego wrażenia. Kiedy gotujesz je z liściem laurowym i zielem angielskim, pojawia się delikatny aromat przypominający wywar. Nie jest on mocny ani dominujący. Raczej subtelny, lekko ziołowy i ciepły. Dzięki temu ziemniaki smakują tak, jakby były gotowane w lekkim bulionie.

Bardzo dobrze pasują wtedy do prostych dodatków. Ja często podaję je tylko z masłem i koperkiem. Wtedy naprawdę czuć, jak aromaty z garnka wniknęły do środka. Co ciekawe, takie ziemniaki świetnie sprawdzają się też do tłuczenia. Kiedy zrobisz z nich puree, smak przypraw nadal jest wyczuwalny, ale bardzo delikatny. Puree ma wtedy głębszy smak, nawet bez dużej ilości soli.