Długo do sałatek, surówek czy tart na słono wybierałam przede wszystkim zwarte, mięsiste pomidory. Głównie bawole serce, gargamele i rzymskie - te 3 odmiany na zmianę. Bardzo dojrzałe i miękkie zostawiałam raczej do zup. Wystarczyło bowiem pokroić je i posolić, a po chwili warzywa pływały w pomidorowym soku. Smacznych odmian jest jednak zdecydowanie więcej i szkoda się ograniczać, szczególnie, że sezon zmierza powoli ku końcowi. Nie trzeba tak skrupulatnie przebierać i wybierać pomidorów. Jeden prosty zabieg sprawia, że nawet wyjątkowo soczyste i dojrzałe sztuki stają się znacznie bardziej uniwersalne.

Ten patent podpatrzyłam u kucharza. Teraz robię tak z soczystymi pomidorami

Sposób podpatrzyłam na Instagramie Jurka Sobieniaka, współprowadzącego programy „M jak Mięso” i „Zgrillowani” na kanale CANAL+ Kuchnia. Patent jest banalnie prosty, a właśnie takie rozwiązania najbardziej lubię w swojej kuchni.

Jak usunąć pestki z pomidorów? Każdy pomidor kroję w poprzek, a następnie palcami wyjmuję ze środka gniazda nasienne. Jeśli nie chcą łatwo odejść, delikatnie podważam je małym nożykiem. Najwygodniej robić to pod bieżącą wodą. W ten sposób pozbywam się pestek, miękkiego wnętrza i dużej części soku. Najwygodniej będzie to zrobić przy średnich i większych sztukach. 

Nie trzeba przy tym wydrążać pomidora do samej skórki. Chodzi o usunięcie mokrych gniazd nasiennych, a pozostawienie zwartego miąższu. To właśnie dzięki temu pomidor po pokrojeniu nie puszcza do dań już tak dużo soku jak wcześniej. 

Połóż pomidora na desce w ten sposób. Pokroisz go znacznie wygodniej

Po wydrążeniu kładę połówki pomidora na desce płaską, przeciętą stroną do dołu. Lekko dociskam je wnętrzem dłoni, żeby trochę się rozpłaszczyły. Nie używam dużej siły - nie chcę ich rozgnieść na miazgę. Chodzi tylko o to, by pomidor stabilnie leżał i łatwiej było prowadzić nóż. A ten jest obowiązkowo ostry. Tępy haczy o skórkę i miąższ oraz szarpie pomidora, zamiast go kroić. A przez to wychodzi z niego jeszcze więcej soku. Zdążyłam się o tym już wiele razy przekonać.

Tak przygotowany miąższ kroję w kostkę do sałatki, surówki, salsy, jajecznicy czy omletu. Sprawdza mi się też do domowej bruschetty, farszu do tortilli, zapiekanek i wytrawnych naleśników. Czyli wszędzie tam, gdzie zależy mi na smaku pomidora, ale nie chcę rozwodnionych dodatkową porcją soku dań. Sprawdź ten patent krok po kroku na wideo - na profilu Jurka Sobieniaka:

Do tarty pomidory kroję inaczej. Ciasto nie robi się od razu mokre

Ten sposób doceniam też przy tartach na cieście francuskim. Zwykle pomidory do takiej tarty trzeba wtedy kroić dość cienko, bo grube, soczyste plastry łatwo oddają wodę i mogą rozmoczyć spód. Po wyjęciu gniazd nasiennych zostaje jednak przede wszystkim mięsista część, więc pozwalam sobie na nieco grubsze plasterki.

Patent przydaje się więc nie tylko wtedy, gdy zastanawiasz się, jak usunąć pestki z pomidorów. Dzięki niemu możesz wykorzystać w sałatkach i innych potrawach nawet te pomidory, które na pierwszy rzut oka wydają się do nich zbyt soczyste. Zamiast wodnistego wnętrza zostaje zwarty miąższ, który znacznie łatwiej wykorzystać dokładnie tak, jak chcesz.